Styczeń 2017

Dlaczego chipsy i frytki mogą być rakotwórcze?

Najnowsze badania wykazały, że uwielbiane przez wszystkich chipsy, frytki, a także tosty mogą powodować nowotwory. Wszystko za sprawą akrylamidu, który jest wytwarzany, gdy produkty bogate w skrobię ogrzewa się do wysokich temperatur, na ogół powyżej 120 stopni Celsjusza.

 

Pieczenie, smażenie i opiekanie ziemniaków, które nadaje im charakterystyczny, brązowy kolor oraz walory smakowe, może wiązać się z ryzykiem wystąpienia raka. Konsumowany akrylamid przekształca się w glycidamid, który wiąże się z DNA i wywołuje mutacje.

Podczas badań na zwierzętach stwierdzono, że im więcej akrylamidu jest konsumowane, tym wyższe ryzyko wystąpienia nowotworu, zakłada się że u ludzi reakcja jest taka sama. Ludziom sugeruje się obecnie jedynie gotowanie ziemniaków, a chleb powinien być kupowany jedynie delikatnie rumiany.

Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z istnienia akrylamidu. W Wielkiej Brytanii powstała już kampania żywnościowa, uświadamiająca problem oraz podsuwająca rozwiązania, jak zmniejszyć konsumpcję węglowodanów skrobiowych. Współpracuje się również z przemysłem w celu obniżenia zawartości akrylamidu w przetworzonej żywności, na przykład chipsach, ciastkach, krakersach oraz kawie.

 

Powstał nowy egzoszkielet, który redukuje wysiłek chodzenia o 23%

Zespół naukowców z Harvardu stworzył robotyczny strój, który sprawia, że nosząca go osoba zużywa mniej energii podczas chodzenia. Strój o nazwie exosuit może wspomagać na przykład żołnierzy niosących ciężki bagaż na długich dystansach, a także pomagać ludziom, którzy doznali udaru lub innych komplikacji zdrowotnych, utrudniających chodzenie.

 

Strój testowano póki co na siedmiu zdrowych osobach. Poprzez wspomaganie stawów skokowych, zredukowano ich wysiłek o prawie 23 % w porównaniu do chodzenia bez żadnego wspomagania. Jest to najwyższe jak do tej pory zmniejszenie wydatków energii, jakie udało się osiągnąć za pomocą egzoszkieletu.

Kombinezon jest wykonany z elastycznego, rozciągliwego materiału, który zmniejsza pracę bioder i kostek, stanowiąc także mniejsze obciążenie dla mięśni. Twórcy zwracają uwagę na miękkość i giętkość stroju, który w porównaniu do jego wcześniejszych odpowiedników, jest znacznie bardziej komfortowy w użyciu.

 

Obecnie badania koncentrują się na znalezieniu złotego środka pomiędzy wagą kombinezonu, a ilością dodatkowej siły, której może on dostarczyć do użytkownika w celu najbardziej efektywnej pracy.

 

Odkryto zaskakujące powiązanie między nadciśnieniem a demencją

Powszechnie wiadomo, że wysokie ciśnienie krwi jest czynnikiem ryzyka dla demencji, jednak najnowsze wyniki badań z Uniwersytetu w Kalifornii są dość zaskakujące. Odkryto, że ludzie, którzy nabawili się nadciśnienia tętniczego w wieku około 80-89 lat są mniej narażeni na rozwój choroby Alzheimera.

 

Wraz ze wzrostem ciśnienia krwi, wzrasta wysiłek mięśnia sercowego, istnieje wtedy ryzyko uszkodzenia serca lub wystąpienia zawału. Wysokie ciśnienie krwi może być także wskaźnikiem uszkodzenia naczyń krwionośnych.

 

Uszkodzenie naczyń krwionośnych mózgu jest związane z rozwojem choroby Alzheimera. Zaburzenia naczyń krwionośnych w mózgu mogą prowadzić do gromadzenia się beta-amyloidu oraz innych, toksycznych białek, które skutkują obumieraniem komórek mózgu i demencją.

Wysokie ciśnienie krwi podnosi więc ryzyko choroby Alzheimera. Jednak liczne, długoterminowe badania udowodniły, że ludzie z wysokim ciśnieniem w wieku 40 i 50 lat są bardziej narażeni na rozwój choroby od osób z wysokim ciśnieniem w podeszłym wieku. Chociaż ostateczne powody nie są jeszcze znane, może być to spowodowane zmianą struktury naczyń krwionośnych oraz zmniejszeniem przepływu krwi w mózgu. 

Około 30 % osób powyżej 70 roku życia doświadcza uczucia zawrotów głowy lub osłabienia przy przechodzeniu z pozycji siedzącej do stojącej. Dzieje się tak z powodu mniejszej ilości krwi, która dostaje się do mózgu. Takie niedociśnienie jest także związane z wyższym ryzykiem wystąpienia Alzheimera, więc rozwinięcie nadciśnienia w podeszłym wieku może pomóc w utrzymaniu odpowiedniego przepływu krwi do mózgu, a przy tym także jego prawidłowego funkcjonowania.

 

Jedna piąta populacji może posiadać zdolność synestezji

Niektórzy ludzie doświadczają krzyżowania się ze sobą zmysłów. Synestezja może objawiać się jako kojarzenie muzyki z kolorami, zapachów ze wspomnieniami. Do tej pory było to uważane za dość rzadkie zjawisko, jednak naukowcy odkryli, że liczba osób doświadczających synestezji jest znacznie wyższa.

 

Przeprowadzano badanie na 40 osobach, u których nie rozpoznano wcześniej synestezji. Stwierdzono, że 22 % uczestników posiadało zdolność do „słyszenia” dźwięków, podczas projekcji obrazu na ekranie.

Uważa się, że łagodna forma synestezji jest stosunkowo powszechna w populacji, natomiast jej bardziej ekstremalne wersje występują znacznie rzadziej. Osoby, które zostały zidentyfikowane jako posiadacze poświadomych połączeń wzrokowo-słuchowych, były w stanie lepiej rozwiązywać wzory, np. rozróżniać sekwencje alfabetu Morse’a.

Staje się coraz bardziej oczywiste, że zjawisko synestezji jest na stałe wpisane w zdolności naszych mózgów, a nie jak wcześniej sądzono, wynikające z braku równowagi substancji chemicznych. Twierdzono tak na podstawie przypadku kobiety, która po porażeniu piorunem straciła zdolność do widzenia kolorów, a odzyskała ją dopiero po usłyszeniu muzyki.

 

Jaką dietę stosować podczas kontuzji?

Styczeń to taki okres w roku, w którym dużo ludzi stara się zadbać o swoje zdrowie. Jest to także najbardziej pracowity okres w roku dla fizjoterapeutów. Nadmierny entuzjazm wobec niewykonywanych od miesięcy, lub nawet lat, ćwiczeń może skutkować kontuzją.

 

Po odniesieniu kontuzji, zapotrzebowanie energetyczne organizmu może wzrosnąć nawet o 15 do 50 % w stosunku do normy, w zależności od tego, jak poważny jest stan zdrowia. Na przykład chodzenie za pomocą kul jest dodatkowym wysiłkiem energetycznym.

Skład spożywanych pokarmów może przyczynić się do przyspieszenia procesu rekonwalescencji. Jeśli występuje obawa utraty masy mięśniowej, w przypadku ograniczonej liczby ruchu, warto spożywać wtedy większe ilości białka. Jajka, tuńczyk, orzechy oraz niskotłuszczowy nabiał warto rozmieścić w czterech równych porcjach w ciągu dnia.

Witamina C i witamina D także odgrywają ważną rolę podczas dochodzenia do siebie po kontuzji. Ich niedobór może znacznie przedłużyć okres zdrowienia. W diecie powinny znaleźć się owoce, warzywa, a także czerwone mięso, wątróbka, czy żółtko jaja. Z kolei alkohol należy do grupy produktów niewskazanych. Odpowiada on za powolne gojenie się ran, może też zmniejszyć masę mięśniową w okresie niskiej aktywności fizycznej.

 

Uwaga na eksplodujące e-papierosy!

Elektroniczne papierosy to zdrowsza alternatywa dla zwykłych papierosów. Lecz w 2016 roku, media wielokrotnie opisywały przypadki, w których urządzenia te w najmniej spodziewanym momencie eksplodowały. Najnowszy przypadek był naprawdę niebezpieczny i mógł odebrać życie człowiekowi.

 

Andrew Hall ze stanu Idaho był posiadaczem elektronicznego papierosa. 14 stycznia, zamiast iść do pracy, trafił na oddział intensywnej terapii. Jego urządzenie z jakiegoś powodu eksplodowało w jego ustach, wywołując bardzo poważne obrażenia i poparzenia, a także zniszczenia w pomieszczeniu, w którym aktualnie przebywał.

 

Wybuch spowodował, że Andrew stracił 7 zębów i doznał oparzeń II stopnia na twarzy. Lekarze wyciągnęli kawałki plastiku i zębów z jego warg, jamy ustnej i gardła. Jak sam pisze na Facebooku, miał dużo szczęścia, gdyż mógł stracić życie.

Andrew twierdzi, że używał i konserwował e-papierosa zgodnie z zaleceniami a bateria była w dobrym stanie. Jego urządzenie korzystało z baterii LG HG2 INR18650 LiMn 3,000 mAh. Wydarzenie to sprawiło, że porzucił elektroniczne papierosy i będzie poszukiwał alternatywy.

Podobne przypadki zdarzają się na całym świecie. Elektroniczne papierosy wybuchały w ustach, w kieszeniach i torebkach. Trudno tu mówić o zachowaniu ostrożności - przecież nie jesteśmy w stanie przewidzieć kiedy i czy w ogóle nasz e-papieros może wybuchnąć.

 

Naukowcy znaleźli sposób na kontrolę genów bakterii za pomocą energii elektrycznej

Biolodzy chętnie szukają sposobów łączenia zmodyfikowanych organizmów z elektroniką, w celu tworzenia zaawansowanych urządzeń. Możliwość zaprogramowania bakterii tak, by stały się one użyteczne jest szczególnie cenna w perspektywie urządzeń, które mogłyby pracować w naszych ciałach.

 

William Bentley z Uniwersytetu w Maryland twierdzi, że urządzenia oparte na żywym organizmie mogłyby być używane w celu wykrywania chemikaliów wytwarzanych przez bakterie, a także być odpowiedzialne za dopasowanie odpowiedniego antybiotyku.

Niektóre geny, które odpowiadają na stymulację elektryczną, występują we wszystkich komórkach i są w stanie złapać i przekazać elektrony. Naukowcy wykorzystali naturalne składniki genetyczne bakterii E. coli, które reagują na stres tlenowy.

 

Aby nadać ładunek elektryczny, zanurzano elektrody w cieczy z obecnością bakterii. Gdy elektroda nadawała ładunek dodatni, powstawały cząsteczki utleniania, które powodowały mechanizmy odpowiedzialne za stres oksydacyjny. Stosując tę procedurę, pokazano że E.coli pod wpływem wyładowania unosi się lub zaczyna świecić.

Możliwe jest zatem, by zmodyfikowane bakterie mogły sygnalizować rozpoznanie określonych substancji, na przykład w celu identyfikacji zakażenia. Według ekspertów, do udoskonalenia tej techniki potrzebny jest tylko rok lub dwa, w wyniku czego procedura łączenia biologii z elektroniką będzie mogła stać się w pełni efektywna.

 

Dzieci uczą się języka od dnia swoich narodzin

Najnowsze badania pokazują, że dzieci budują wiedzę o języku już w pierwszych miesiącach życia. Okazuje się, że nawet wczesna zmiana kraju zamieszkania i pozorne zapomnienie swojego języka narodowego, pozostawia głęboko ukrytą zdolność do jego przywrócenia.

 

Rodzice powinni rozmawiać z dziećmi jak najwięcej w ich wczesnym okresie życia. Badania wykazały, że wczesne doświadczenia dzieci w słuchaniu mowy, daje im istotną przewagę dekady później, nawet jeśli język został zapomniany. Odkrycie wskazuje, jak przydatna jest znajomość języka w bardzo wczesnych miesiącach życia. Wiedza ta może być przechowywana do końca życia.

W badaniu wzięli udział dorośli Koreańczycy w wieku około 30 lat, którzy jako dzieci zostali zaadoptowani przez holenderskojęzyczne rodziny. Poproszono ich, po krótkim kursie, o wymowę koreańskich słów. Uczestnicy zostali porównani z grupą osób dorosłych, które nigdy nie miały kontaktu z językiem koreańskim oraz przez rodzimych użytkowników języka koreańskiego.

Nie odnotowano żadnej różnicy w wymowie między dziećmi adoptowanymi przed ukończeniem 6 miesiąca życia, gdy jeszcze się nie mówi, a tymi, które zostały adoptowane po 17 miesiącach życia, gdy dziecko potrafi już mówić. Sugeruje to, że proces uczenia się języka pojawia się w życiu człowieka bardzo wcześnie.

 

Dlaczego ludzie kichają podczas patrzenia na Słońce?

Zaskakująco duża liczba ludzi posiada dziwne reakcje odruchowe, gdy doświadczają nagłego wzrostu natężenia światła. Należy do nich na przykład kichanie, które do dzisiaj pozostaje swojego rodzaju zagadką.

 

Niemniej jednak, według teorii, kichanie z powodu wystawienia na promienie słoneczne może być spowodowane przez drobne usterki w nerwie trójdzielnym. Jeden z największych nerwów czaszkowych, niesie informacje sensoryczne do odrębnych oddziałów w całej twarzy poniżej oczu, do nosa, ust oraz szczęki.

Kichanie w wyniku patrzenia na słońce może być więc zaburzeniem, wynikającym ze stymulacji przez nerw trójdzielny błony śluzowej w jamie nosowej. Kolejna teoria głosi, że jasne światło, które powoduje zwężanie się źrenic w gałkach ocznych, ma także przypadkowy wpływ na nerwy, które monitorują przepływ śluzu w nosie. Mózg myli sygnał, co prowadzi wtedy do kichnięcia.

Sugeruje się także, że zjawisko to może być ewolucyjną pozostałością po naszych przodkach. Podczas mieszkania w zatęchłych jaskiniach i paleniu ognisk, generujących dym, kichnięcie mogło być szansą na oczyszczenie dróg oddechowych z patogenów oraz ciał obcych. Warto jednak dodać, że są to tylko spekulacje. Niezbite uzasadnienie pozostaje wciąż nieznane.

 

Regeneracja skóry, która nie pozostawia blizn

Pomimo lat ewolucji i doskonalenia skomplikowanych mechanizmów organizmu, postęp w kwestii regeneracji skóry jest niewielki. Urazy są wyleczalne, ale pozostają po nich blizny. Nowe odkrycie naukowców ze Szkoły Medycznej Parelman na Uniwersytecie Pensylwanii może jednak temu zaradzić.

 

 

Odkryto sposób na regenerację uszkodzonej tkanki przy użyciu komórek tłuszczowych. Nazywane adipocytami, są z reguły obecne w strukturze skóry. Znikają jednak podczas procesu regeneracji, który tworzy tkankę bliznowatą. Najczęściej spotykane podczas leczenia uszkodzeń tkanki to miofibroblasty, które uważa się za odpowiedzialne za powstawanie tkanki łącznej oraz blizn.

W większości tkanka bliznowata nie zawiera już mieszków włosowych, co dodatkowo odróżnia ją od reszty skóry. Naukowcy wykorzystali te cechy jako podstawę do podjętych badań i znaleźli sposób na zastąpienie istniejących miofibroblastów przez komórki tłuszczowe, które nie powodują powstawania blizn.

 

Póki co jest to jednak tylko eksperyment, badający działanie koncepcji. Do tej pory udało się to sprawdzić na próbkach mysiej oraz ludzkiej skóry. Jednakże, odtworzenie mieszka włosowego bezpośrednio na uszkodzonej tkance może okazać się znacznie trudniejszym zadaniem. Jest za to możliwe, że wraz ze zgłębieniem wiedzy, przyjdzie czas, w którym nie będziemy już musieli martwić się powstawaniem blizn.

Oprócz oczywistych korzyści w zapobieganiu powstawania blizn, może być to również znaczne ułatwienie leczenia wszelakich chorób. Wyniki ostatnich badań mogą otworzyć drogę do opracowania bezpieczniejszych i skuteczniejszych metod leczenia różnych problemów skórnych oraz chorób.