Kwiecień 2018

Wiosenna alergia - jak ją pokonać?

Wiosna to czas, w którym szczególnie trudno uniknąć alergenów środowiskowych, ponieważ zarodniki pyłków oraz pleśni gęsto krążą w powietrzu. Wówczas pojawia się alergiczny nieżyt nosa, czyli katar, kichanie oraz świąd. Dodatkowo mogą pojawić się bóle głowy, łzawienie oczu, zmiany skórne, stany podgorączkowe oraz problemy z koncentracją. Jakie są najskuteczniejsze metody leczenia takich dolegliwości?

 

Alergie mogą być nieprzewidywalne i wysoce zindywidualizowane – każdy z nas może doświadczać ich w inny sposób, a objawy nawet u tej samej osoby mogą zmieniać się z roku na rok. Dlatego też podczas leczenia alergii należy prowadzić ścisłą współpracę z lekarzem, który pomoże ustalić źródło alergii oraz najwłaściwszy sposób leczenia.

 

Najpopularniejsze rozwiązanie w leczeniu wiosennej alergii stanowią kortykosteroidowe spreje do nosa – zapewniają one ulgę nie tylko naszemu nosowi, ale także oczom, gardłu oraz uszom. Są one niezwykle skuteczne, powszechnie dostępne i stosunkowo niedrogie, a dodatkowo nie zwykle wywołują efektów ubocznych. Aby uzyskać jak najlepsze efekty, aerozole do nosa należy stosować codziennie w trakcie sezonu alergicznego. Stosowanie leku powinno być jednak zaprzestane jeśli wystąpią krwawienia z nosa.

Pacjenci, którzy nie odczują ulgi przy stosowaniu preparatów kortykosteroidowych, powinni sięgnąć po leki przeciwhistaminowe. Są one dostępne w formie tabletek doustnych, a także sprejów do nosa. Warto sięgnąć po leki przeciwhistaminowe drugiej generacji, takie jak: cetyryzyna, lewocetyryzyna, feksofenadyna oraz loratadyna. Powodują one mniej efektów ubocznych, takich jak senność i działają dłużej, więc można przyjmować je tylko 1-2 razy dziennie.

 

W przypadku pacjentów, u których rozpoznano konkretną alergię, należy rozważyć immunoterapię alergenową. Wiele leków tłumi objawy i stany zapalne związane z alergiami, jednak immunoterapia alergenowa może zwalczyć problem u samego źródła, w taki sam sposób, co unikanie alergenu.

 

Jak unormować ciśnienie krwi?

Ciśnienie krwi powinno być stabilne – jego zmiany z bardzo wysokiego na bardzo niskie mogą powodować wiele komplikacji zdrowotnych. Oczywiście całkowicie normalne jest, że nasze ciśnienie zmienia się nieznacznie w ciągu dnia, jednak skrajne skoki ciśnienia powinny być monitorowane oraz leczone. W tym przypadku należy postawić nie tylko na leki, ale także na zmianę stylu życia.

 

Leki

Lekarstwa, które mogą tymczasowo obniżyć ciśnienie krwi, to przede wszystkim:

- beta-blokery i inne leki nasercowe,

- diuretyki,

- trójcykliczne leki przeciwdepresyjne,

- leki na chorobę Parkinsona,

- leki na zaburzenia erekcji.

 

Stres a nadciśnienie

Zdenerwowanie, niepokój, lęk oraz stres mogą powodować podwyższone ciśnienie krwi. Jest to naturalna reakcja organizmu na stresory. W końcu, gdy stres mija, ciśnienie także powraca do normy. Jednak długotrwały stres może mieć trwały, szkodliwy wpływ na nasze ciśnienie oraz ogólny stan zdrowia.

 

Temperatura

Przebywanie w ciepłym pomieszczeniu lub wzięcie gorącej kąpieli może tymczasowo obniżyć ciśnienie krwi. Zwykle nie jest to powód do niepokoju, jednak zbyt niskie ciśnienie krwi może doprowadzić do zawrotów głowy, nudności oraz omdlenia.

 

Inne czynniki ryzyka

Do gwałtownych zmian w naszym ciśnieniu mogą doprowadzić także inne czynniki:

- zażywanie narkotyków, takich jak kokaina i amfetamina,

- praca zmianowa (szczególnie zmiany nocne),

- palenie tytoniu,

- przewlekły stres,

- niewłaściwie dobrane leki na ciśnienie oraz ich niewłaściwe dawkowanie,

- bezdech senny i inne zaburzenia snu,

- choroby nerek,

- cukrzyca,

- problemy z tarczycą,

- choroby serca,

- nieprawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego.

Jak leczyć skoki ciśnienia?

Kluczowe do leczenia nadciśnienia jest ustalenie jego przyczyny. Wówczas należy przenalizować historię chorobową danej osoby, a także prowadzony przez nią styl życia. Przykładem może być tzw. nadciśnienie białego fartucha, które występuje podczas kontroli lekarskiej, czyli w sytuacjach stresowych. Pacjenci wykazujący takie objawy powinni być badani pod kątem czynników ryzyka chorób serca, w szczególności nieprawidłowego poziomu cukru we krwi.

 

Jeżeli staramy się ustabilizować nasze ciśnienie krwi, oprócz zażywania zapisanych leków, dodatkowo powinniśmy:

- rzucić palenie,

- jeść więcej owoców, warzyw, produktów pełnoziarnistych i chudego białka,

- zredukować spożycie cukru i przetworzonej żywności,

- wykonywać regularny wysiłek fizyczny o umiarkowanej intensywności, np. marsz,

- ograniczyć spożycie alkoholu,

- ograniczyć spożycie soli,

- znaleźć sposoby na radzenie sobie ze stresem, np. medytacja,

- zmniejszyć spożycie kofeiny.

 

Czynniki ryzyka

Wahania ciśnienia krwi mogą zwiększać ryzyko zawałów serca, choroby tętnic obwodowych, udaru, choroby nerek, utraty wzroku oraz impotencji. Dodatkowo, badanie z 2017 roku wykazało, że osoby starsze z codziennymi wahaniami ciśnienia krwi częściej doświadczają demencji.

 

To nie metabolizm odpowiada za przybieranie na wadze, a bakterie jelitowe

Otyłość to prawdziwa plaga XXI wieku i naukowcy wciąż starają znaleźć się nowe sposoby, aby jej zapobiegać. Najnowsze badanie opublikowane w czasopiśmie naukowym Cell Host & Microbe może zmienić naszą dotychczasową wiedzę na temat otyłości. Otóż pewna grupa amerykańskich naukowców twierdzi, że nadwagę powodują konkretne bakterie.

 

Zespół badawczy prof. Eugene’a Changa z Uniwersytetu w Chicago postanowił zbadać dokładne przyczyny tzw. efektu jojo, w którym po zejściu z deficytu kalorycznego na nowo zaczynamy przybierać na wadze. Zdaniem naukowców za ponowne przybieranie na wadze nie odpowiada nasz metabolizm, a stan mikroflory jelitowej.

 

Do badań wykorzystano myszy, które najpierw odchudzano, a później wprowadzono u nich dietę obfitą w tłuszcze oraz węglowodany (odpowiednik naszego fast foodu). Naukowcy odkryli, że gryzonie ze zdrową mikroflorą jelitową prawie nie przybrały na wadze, podczas gdy myszy z wyjałowioną mikroflorą znacznie gorzej trawiły i absorbowały tłuste pokarmy, co przekładało się na ich szybkie przybieranie na wadze i podwyższony poziom cholesterolu we krwi.

Zdaniem naukowców, jelita pozbawione pożytecznych bakterii zaczynają bardziej wchłaniać tłuszcz, co prowadzi do otyłości oraz chorób serca. Ale nie tylko brak pożytecznych bakterii jelitowych skutkuje u nas nadwagą i otyłością. Równie niebezpieczne dla naszego zdrowia są złe bakterie, z rodziny Clostridiaceae, które wydzielają dużą liczbę enzymów rozkładających tłuszcze i wspomagających ich wchłanianie. Myszy, które pozbawiono szkodliwych bakterii nie tyły już w tak imponującym tempie. Być może odkrycia badaczy przełożą się na stworzenie nowych, skutecznych leków na otyłość wśród ludzi.

 

Częste upijanie się może skrócić Twoje życie

Duże badania opublikowane niedawno w czasopiśmie naukowym The Lancet dowodzą, że nadmierne picie alkoholu jest równie szkodliwe dla zdrowia, co wiele lat palenia. Ponad 120 naukowców zebrało dane na temat nawyków picia alkoholu u prawie 600 tysięcy osób z całego świata. Okazało się, że około 5 dużych piw lub 5 kieliszków wina stanowi górną granicę bezpiecznego picia w ciągu tygodnia, natomiast regularne przekraczanie tej normy skutkuje zwiększonym ryzykiem wystąpienia problemów sercowo-naczyniowych, w tym udaru, tętniaka oraz niewydolności serca.

 

Oszacowano, że picie 10 lub więcej napojów alkoholowych w ciągu tygodnia wiąże się ze skróceniem życia o 1-2 lata, a picie 18 lub więcej napojów alkoholowych w ciągu tygodnia może skrócić nasze życie nawet o 4-5 lat.

 

Przykładowo 40-latek, który wypija 4 drinki dziennie umrze prawdopodobnie 2 lata wcześniej, niż wynosi jego oczekiwana długość życia. Zdaniem naukowców, każda nadprogramowa jednostka alkoholu skraca nasze życie o około 15 minut, mniej więcej o tyle samo co papieros.

Badacze sugerują, że zalecenia dotyczące bezpiecznych ilości alkoholu powinny zostać przemyślane i zaktualizowane. Na przykład w USA nadal za picie o niskim wpływie na zdrowie uznaje się około 14 piw, co znacznie przekracza nowo ustalone normy.

 

Poznaj 15 powodów, dla których warto zacząć pływać

Pływanie jest aktywnością fizyczną dla osób w każdym wieku – jest ono łatwe, niedrogie i można dopasować je do każdej kondycji. To jednak nie jedyne powody, dla których warto zacząć pływać, jeszcze bardziej zachęcający jest wpływ wykonywania tej aktywności fizycznej na nasze zdrowie.

 

Specjaliści twierdzą, że osoby w wieku od 19 do 64 lat powinny każdego tygodnia wykonywać około 150 minut umiarkowanej aktywności fizycznej. Ważne jest, aby uwzględniać przy tym także trening siłowy, który pozwala nam na zachowaniu mocnych i elastycznych mięśni.

 

Trening całego ciała

Do tego, by wśród szerokiej gamy aktywności fizycznych wybrać akurat pływanie, może zachęcić nas wiele powodów. Przede wszystkim jest to trening mięśni całego ciała, a dodatkowo nie jest on tak obciążający dla stawów, jak ćwiczenia wykonywane poza wodą.

 

Poprawa zdrowia układu sercowo-naczyniowego

Pływanie zalicza się do treningów określanych jako „cardio”, czyli wzmagających pracę naszego serca, płuc oraz układu krwionośnego. Badania sugerują, że takie aktywności fizyczne są bardzo zdrowe dla naszego organizmu – mogą między innymi zwalczyć nadciśnienie oraz podwyższony poziom cukru we krwi.

 

Aktywność dla każdego, niezależnie od wieku

Niektóre rodzaje ćwiczeń mogą stanowić wyzwanie dla osób, które nie posiadają odpowiedniej kondycji. Jednak pływanie jest aktywnością, którą można dopasować do własnego tempa – wystarczy jedynie znaleźć basen z wyznaczonym obszarem dla początkujących.

 

Umiejętność, która może przydać się w życiu

Pływanie to nie tylko sposób na utratę wagi czy wzmocnienie kondycji fizycznej, ale także umiejętność, którą warto nabyć. W najbardziej ekstremalnych sytuacjach możemy dzięki temu uratować życie własne lub życie kogoś innego.

Ćwiczenie dobre dla osób z problemami ze stawami

Występowanie urazów i dolegliwości takich, jak zapalenie stawów może utrudniać utrzymanie prawidłowej aktywności fizycznej. Jednak dzięki wyporności wody pływanie jest czynnością, która nie obciążą naszych stawów i możemy nią zastąpić na przykład bieganie.

 

Opcja dla osób niepełnosprawnych

Osoby ze schorzeniami neurologicznymi, takimi jak paraplegia, także mogą skorzystać z wyporności wody i pływać. Basen to dobra okazja nie tylko do regularnych treningów, ale także zawierania nowych znajomości.

 

Ulga w astmie

Oprócz wspomagania pracy układu sercowo-naczyniowego, pływanie może także zwiększyć pojemność płuc i poprawić kontrolę nad oddychaniem u osób z astmą. Wilgotne powietrze na basenie może złagodzić objawy astmy, choć czasem środki, które stosuje się do dezynfekcji wody, mogą pogorszyć sytuację.

 

Zmniejszenie objawów stwardnienia rozsianego

Osoby zmagające się ze stwardnieniem rozsianym mogą zyskać wiele korzyści zdrowotnych z regularnego pływania. W jednym z badań odnotowano znaczną redukcję bólu u pacjentów ze stwardnieniem rozsianym, którzy wzięli udział w 20-tygodniowym programie pływania. Uczestnicy zyskali także więcej energii i dobrego samopoczucia.

 

Bezpieczne podczas ciąży

Pływanie zaleca się kobietom w ciąży, które z powodu przyrostu masy ciała mogą zmagać się z bólem mięśni oraz stawów podczas innych ćwiczeń.

 

Szybkie spalanie kalorii

Jeśli zależy Ci na szybkiej utracie wagi, możesz wziąć pod uwagę regularne pływanie, ponieważ jest to duży wysiłek dla organizmu. Należy pamiętać jednak o tym, że ilość spalonych kalorii zależy od tego jak energicznie się pływa.

Źródło rozrywki

Ludzie mają tendencję do nudzenia się powtarzalnymi, monotonnymi ćwiczeniami. Jednak aktywność fizyczna w wodzie to nie tylko wiele stylów pływania do opanowania, można także spróbować na przykład wodnego aerobiku lub nurkowania.

 

Ułatwienie w zasypianiu

Badanie z udziałem osób starszych, które zmagały się z bezsennością, wykazało, że regularne pływanie może znacznie poprawić długość oraz jakość snu.

 

Poprawa nastroju

Pływanie, tak jak każdy inny wysiłek fizyczny uwalnia u nas endorfiny, które odpowiadają za dobry nastrój. Dzięki temu już po kilku treningach możemy poczuć całkowitą odnowę duchową – pozbędziemy się stresu i niepokoju, a za to zyskamy pewność siebie oraz ogólne dobre samopoczucie.

 

Jedzenie z puszki może zakłócać prawidłową pracę jelit

Nanocząsteczki tlenku cynku (ZnO) często dodaje się do wielu różnych rodzajów konserwowanej żywności. Najnowsze badania wykazały, że tego typu związki chemiczne mogą zakłócić pracę naszych jelit, a zatem także ograniczyć wchłanianie przez nasz organizm składników odżywczych.

 

Nanocząsteczki cynku są stosowane przez producentów szerokiej gamy produktów: farb, kosmetyków, okien, filtrów przeciwsłonecznych, tkanin, samochodów, a nawet żywności. Dziś naukowcy coraz częściej zastanawiają się nad potencjalnym wpływem tego typu związków chemicznych na ludzkie zdrowie.

 

Ponieważ nanocząsteczki są wyjątkowo małe, z łatwością przechodzą przez nasze błony komórkowe, mogąc zakłócać ich działanie. Naukowcy z Uniwersytetu Binghamton w Nowym Jorku postanowili zgłębić ten niepokojący temat.

 

Nanocząsteczki ZnO są często dodawane do konserwowanych artykułów żywnościowych, takich jak kukurydza, kurczak, tuńczyk oraz szparagi, ponieważ posiada właściwości przeciwdrobnoustrojowe, a dodatkowo zapewnia jedzeniu dłużej świeży wygląd.

Okazuje się, że zawartość ZnO w produktach konserwowanych 100-krotnie przekracza dzienną normę spożycia cynku. W efekcie przekłada się to na zaburzenie prawidłowego funkcjonowania jelit, które przestają normalnie wchłaniać składniki odżywcze, ponieważ nanocząsteczki cynku osadzają się na mikrokosmkach jelitowych.

 

Chociaż wnioski te są niepokojące, autorzy badania informują, że testy zostały przeprowadzone jedynie w laboratorium i aby w pełni zrozumieć długotrwałe konsekwencje zdrowotne z powodu spożywania konserw, badania należy powtórzyć także w warunkach naturalnych.

 

Naukowcy odnaleźli lek zapobiegający rozwojowi choroby Alzheimera

Naukowcom udało się usunąć gen odpowiedzialny za chorobę Alzheimera z komórek mózgowych. Jest to nowatorska metoda, która może pomóc wielu zagrożonym chorobą.

Naukowcy z Gladstone Institutes w San Francisco, byli w stanie usunąć główny gen odpowiedzialny za występowanie choroby Alzheimera. Gen ten nosi nazwę apoE4.

W swoich badaniach, opublikowanych w czasopiśmie Nature Medicine, naukowcy odkryli, że osoby posiadające przynajmniej jedną kopię genu apoE4 są ponad dwukrotnie bardziej narażone na zachorowanie na Alzheimera. U osób, u których wykryto dwie kopie genu, są narażone na zachorowanie aż dwunastokrotnie częściej.

Główną przyczyną choroby są amyloidy – szkodliwe białka, które tworzą skupiska w mózgu, utrudniając jego normalne funkcjonowanie.

Aby naprawić te nieprawidłowości, naukowcy stworzyli lek, który potrafił przekształcić białko apoE4 w nieszkodliwe białko apoE3. Te tak zwane „korektory struktur” wyeliminowały wszystkie możliwe objawy choroby Alzheimera. Naukowcy przeprowadzili obecnie jedynie badania na szczurach, lecz pracują nad ulepszeniem technologii, by móc zacząć testy na ludziach.

 

Według Yadonga Huanga, głównego autora badania, leki na Alzhaimera, które powstały w ostatnim dziesięcioleciu, są nieskuteczne. Najnowszy lek ma za zadanie zapobiegać rozwojowi choroby, co czyni go bardzo obiecującym środkiem.

 

 

Ogrodnictwo ma zbawienny wpływ na Twoje zdrowie

Wreszcie nadeszła pora roku, w której posiadacze ogrodów mogą bez ograniczeń cieszyć się swoją pasją – ogrodnictwem. Pielęgnacja otaczającej dom przyrody może sprawić niemałą satysfakcję, a dodatkowo posiada bardzo pozytywny wpływ na nasze zdrowie.

 

Ogrodnictwo może być formą spędzania czasu, która zaangażuje całą rodzinę. Dlatego jest to doskonała alternatywa dla czynności takich jak oglądanie telewizji, czy przesiadywanie przed komputerem. Znacznie przyjemniejsze i zdrowsze dla naszego organizmu jest przebywanie na świeżym powietrzu.

 

Dzieci podczas spędzania czasu w ogrodzie mogą nauczyć się od rodziców wiele informacji na temat przyrody. Między innymi tego, skąd pochodzi jedzenie, a także czym różnią się zdrowe, ekologiczne pokarmy od przetworzonej żywności.

 

Dzięki ogrodnictwu zyskujemy dużą dawkę witaminy D, która posiada szereg właściwości zdrowotnych. Prawidłowy poziom witaminy D w organizmie utrzymuje w zdrowiu całe nasze ciało – wzmacniając kości, wspomagając odchudzanie, a także zapobiegając nowotworom, nadciśnieniu, chorobom serca, cukrzycy, przeziębieniom, alergiom, astmie, depresji oraz otępieniu.

 

Warto zdać sobie sprawę z tego, że praca w ogrodzie może równać się treningowi na siłowni. W ogrodnictwie wykonujemy ruchy mobilizujące mięśnie całego ciała. Dzięki takiemu wysiłkowi nie tylko możemy zgubić nadprogramową tkankę tłuszczową, ale także wzmocnić mięśnie.

Badania przeprowadzone przez naukowców w Holandii dowiodły, że zajmowanie się ogrodem może obniżyć w organizmie poziom hormonu stresu – kortyzolu. Przekłada się to na większy spokój, wyciszenie i poczucie bycia szczęśliwym.

 

W innym badaniu przeprowadzonym w 2006 roku naukowcy dowiedli na ponad 2800 osobach w wieku powyżej 60 lat, że ogrodnictwo może zmniejszać ryzyko demencji aż o 36 %. Ma to związek zarówno z relaksacyjnym wpływem pielęgnacji ogrodu, ale także z dodatkowym mobilizowaniem do pracy naszego mózgu.

 

Suszarki do rąk – wygoda czy ryzyko infekcji bakteryjnej?

Suszarki do rąk wypierają w toaletach publicznych papierowe ręczniki, ponieważ jest to rozwiązanie bardziej ekologiczne. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę aspekty zdrowotne, może okazać się, że stosowanie ręczników papierowych nie jest wcale takim złym pomysłem.

Badacze z Uniwersytetu w Connecticut postanowili sprawdzić, czy stosowanie suszarek do rąk nie szkodzi naszemu zdrowiu. Urządzenia te mają opinię tańszych i bardziej przyjaznych dla środowiska od ręczników papierowych, jednak niekoniecznie zdrowszych.

 

Zespół naukowców przebadał 36 łazienek na Uniwersytecie w Connecticut, zbierając próbki bakterii podczas włączania i wyłączania suszarek do rąk. W łazienkach z wyłączonymi suszarkami złapano średnio od 0 do 1 kolonii bakteryjnych, jednak podczas 18-godzinnego używania suszarek było ich już 6 razy więcej. Najgorsze okazało się jednak to, że bezpośrednio w wydmuchiwanym powietrzu znajdowało się od 18 do 60 kolonii.

Suszarki rozprzestrzeniały przede wszystkim bakterię zwaną Bacillus subtilis (laseczkę sienną), szczep pochodzący z pobliskiego laboratorium. Zarodniki bakterii wyjątkowo dobrze rozwijały się w wysokiej temperaturze, generowanej przez suszarki.

 

Naukowcy są zdania, że w podobny sposób mogą rozprzestrzeniać się także inne bakterie, na przykład Clostridium difficile, która odpowiada za śmiertelne napady biegunki. Badacze zalecają więc, aby nie używać suszarek rąk w miejscach publicznych, a zamiast tego wyposażyć się w jednorazowe chusteczki.

 

 

Mężczyzna zjadł najostrzejszą papryczkę chili na świecie, po czym trafił do szpitala z uszkodzeniem mózgu

34-letni mężczyzna wziął udział w konkursie na zjedzenie papryczki chili uznanej za najostrzejszą na świecie. Kilka dni później człowiek doświadczył tak silnych bólów głowy, że trafił do szpitala. Lekarze zapoznani z tym przypadkiem ostrzegają, że jeśli po zjedzeniu ostrych papryczek występują nagłe bóle głowy, należy niezwłocznie zwrócić się o pomoc lekarską.

  

Bardzo silne bóle głowy, tzw. Thunderclap headache, oznaczają nagły skurcz naczyń krwionośnych, które dostarczają krew do mózgu. Jest to stan znany jako odwracalny zespół zwężenia naczyń krwionośnych (RCSV).

 

Eksperci twierdzą, że najostrzejsza odmiana chili na świecie, The Carolina Reaper, którą spożył mężczyzna, posiada średnio 1 639 300 jednostek w skali Scoville’a. Dla porównania, papryczka jalapeno ma od 2500 do 8000 jednostek. Choć kapsaicyna zawarta w chili posiada potencjalne właściwości zdrowotne, to spożywanie jej w tak dużym stężeniu może być bardzo niebezpieczne dla naszego zdrowia.

W ciągu następnych dni po zjedzeniu rzekomo najostrzejszej papryczki chili na świecie, 34-latek doznał silnego bólu szyi oraz bólu głowy, który trwał zaledwie kilka sekund. Mimo to, ból był tak silny, że mężczyzna niezwłocznie udał się na pogotowie, gdzie wykonano u niego badania pod kątem różnych chorób neurologicznych. Wyniki okazały się jednak negatywne.

 

Badanie przy użyciu tomografii komputerowej wykazało, że u człowieka wystąpiło zwężenie kilku naczyń tętniczych w mózgu. Zdaniem specjalistów, taka reakcja organizmu wystąpiła właśnie w wyniku zjedzenia przez mężczyznę ekstremalnie ostrego pokarmu. Dopiero po 5 tygodniach kontroli lekarskiej naczynia krwionośne pacjenta wróciły do normy.