Maj 2018

Popularny składnik diety zwiększa ryzyko przedwczesnej śmierci o 28%

Choroby serca są najczęstszą przyczyną śmierci na świecie, odpowiadając za ponad 17 mln zgonów w ciągu każdego roku. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) twierdzi, że można zapobiec ponad 500 tysiącom śmierci, jeśli zmieni się nawyki żywieniowe ludzi. W tym przypadku chodzi o zakazanie stosowania tłuszczów trans – niebezpiecznego dla zdrowia rodzaju tłuszczów z grupy nienasyconych.

 

<--break->

WHO zamierza do 2023 roku zakazać stosowania tłuszczów trans na całym świecie. Wiele krajów już zabroniło stosowania tych niebezpiecznych substancji do produkcji żywności lub przynajmniej ostrzega o ich zawartości w konkretnych produktach. Nie wszędzie jednak możemy liczyć na takie wsparcie – przykładowo w Polsce nadal brak uregulowań prawnych w tej sprawie.

 

Tłuszcze trans zostały opracowane na początku XX wieku, kiedy producenci żywności poszukiwali tanich zamienników masła. Zaczęto wówczas stosować utwardzone tłuszcze roślinne, czyli do dziś bardzo popularne margaryny. Dopiero w latach 90. XX wieku kilka dużych badań wykazało, że tłuszcze trans są niebezpieczne dla zdrowia. Dieta bogata w te substancje zwiększa ryzyko chorób serca o 21 %, a ryzyko przedwczesnej śmierci aż o 28 %, wiążąc się przy okazji ze zwiększonym ryzykiem cukrzycy typu 2.  

Stosowanie niepotrzebnych, toksycznych substancji chemicznych prowadzi do około 500 tysięcy zgonów z przyczyn sercowo-naczyniowych w ciągu każdego roku. Tłuszcze te są dodawane do potraw smażonych, wypieków oraz niezdrowych przekąsek.

 

Pierwszym krajem, który postanowił ograniczyć stosowanie tłuszczów trans była Dania w 2001 roku, a w ślad za nią poszły niektóre inne europejskie kraje. W 2006 roku podobną ustawę uchwalił Nowy Jork. We wszystkich tych miejscach wykazano ogólną poprawę stanu zdrowia obywateli.

 

Co ważne, tłuszcze trans są nadal bardzo popularne w wielu krajach na świecie, między innymi w Polsce. Jednak jak informuje WHO, może się to zmienić w ciągu kilku najbliższych lat. Do tego czasu warto szczególnie analizować skład żywności, którą na co dzień spożywamy.

 

Niektóre wkłady do e-papierosów są szkodliwe dla komórek tchawicy

Do tej pory pokutuje powszechna opinia, że używanie e-papierosów jest znacznie mniej szkodliwe dla zdrowia, niż palenie konwencjonalnych wyrobów tytoniowych. Mimo to, e-papierosy są nadal wynalazkiem bardzo świeżym i stale prowadzi się badania nad ich rzekomym bezpieczeństwem użytkowania. Niedawno pojawiły się wyniki nowych badań nad e-papierosami, które sugerują, że jeden z dostępnych smaków liquidów (wkładów) jest potencjalnie szkodliwy dla komórek znajdujących się w tchawicy.

 

<--break->

Długoterminowe badania, finansowane przez Cancer Research UK wskazują, że osoby stosujące e-papierosy są narażone na znacznie mniejszą ilość substancji rakotwórczych oraz innych toksyn. Mimo to pojawia się wiele wątpliwości pod kątem rzekomo bezpiecznego inhalowania się sztucznymi aromatami.

 

W bieżącym roku PLOS Biology wykazało, że niektóre składniki dodawane do liquidów mogą być toksyczne – należą do nich między innymi wanilina oraz aldehyd cynamonowy. Są to szczególnie popularne „smaki” wkładów do e-papierosów.

Podczas badań wykazano, że komórki tchawicy narażone na kontakt z parą z e-papierosów zostają poniekąd sparaliżowane i nie funkcjonują prawidłowo. Naukowcy są zdania, że tego rodzaju oddziaływanie może odpowiadać za zwiększone ryzyko infekcji dróg oddechowych. Choć odkrycie wymaga jeszcze dalszego potwierdzenia, to już teraz odradza się stosowanie wskazanych liquidów.

 

Czy cukrzycy mogą jeść jabłka?

Jabłka z pewnością można zaliczyć do zdrowych przekąsek, jednak czy mogą je spożywać także osoby ze zdiagnozowaną cukrzycą? Jak twierdzi Amerykańskie Stowarzyszenie Diabetyków, jabłka, mimo wysokiej zawartości cukru oraz węglowodanów, mogą być elementem diety cukrzyków zarówno typu 1, jak i typu 2.

<--break->

 

Choć jabłka zawierają cukier, nie jest to substancja porównywalna z słodzikami sztucznie dodawanymi do słodyczy. Ponadto, owoce mają w swoim składzie także błonnik i inne, cenne składniki odżywcze.

 

Osoby chorujące na cukrzycę powinny kontrolować ilość spożywanych przez siebie węglowodanów, aby utrzymywać stabilny poziom cukru przez krwi. Przykładowo warto wówczas wiedzieć, że w średniej wielkości jabłku jest około 25 g węglowodanów, z czego 19 g stanowi cukier.

 

Większość cukru w jabłku to fruktoza, która znacząco różni się od cukru rafinowanego, który występuje w ciastkach i czekoladzie. Co więcej, niedawne badania, które opublikowano w czasopiśmie naukowym American Journal of Clinical Nutrition, wykazały, że całkowite zastąpienie glukozy oraz sacharozy poprzez fruktozę doprowadza do zmniejszenia poziomu cukru oraz insuliny we krwi.

Nie warto całkowicie eliminować z diety owoców takich, jak jabłka, także z powodu ich dodatkowych właściwości odżywczych. Przykładowo jabłka są bogatym źródłem witamin A i C, a także przeciwutleniaczy i minerałów. Najwięcej korzyści dla naszego zdrowia przyniesie spożywanie surowych owoców. Oprócz jabłek, warto spożywać także: truskawki, maliny, jeżyny, winogrona, porzeczki, jagody oraz żurawinę.

 

Specjaliści zalecają jednak, aby jeść owoce z umiarem, a także obserwować samopoczucie występujące po konkretnych posiłkach. Nawet wśród cukrzyków wrażliwość na cukier może być zróżnicowana.

 

Diabetykom odradza się za to picie soków owocowych, które w przeciwieństwie do samych owoców, mają znacznie wyższe stężenie cukru – wystarczy tylko pomyśleć, ile pomarańczy trzeba wycisnąć, aby uzyskać jedną szklankę soku. Jeszcze gorszym rozwiązaniem są soki owocowe, które zawierają sztucznie dodane słodziki.

 

Jedząc owoce i warzywa, dbasz o przyszłe zdrowie swoich płuc

Najnowsze badania dowiodły, że zawarte w owocach i warzywach związki chemiczne, zwane falawanoidami, mają bardzo dobry wpływ na jeden z najważniejszych narządów w naszym ciele, czyli płuca. Jak się okazuje, regularne spożywanie owoców i warzyw może zmniejszać ryzyko spadku czynności płuc, który pojawia się wraz z wiekiem.

 

Flawanoidy pełnią dla roślin wiele funkcji – między innymi odpowiadają za kolor poszczególnych owoców i warzyw oraz przyciągają owady zapylające. Jednak związki te oddziałują pozytywnie nie tylko na same rośliny, a także na ich konsumentów.

 

Do tej pory udowodniono szereg pozytywnych właściwości flawanoidów. Jest to przede wszystkim działanie przeciwzapalne, przeciwcukrzycowe, a nawet przeciwnowotworowe czy neuroprotekcyjne. Dziś do listy można dodać kolejną zaletę flawanoidów, a raczej ich konkretnej grupy, czyli antocyjanów, które wspomagają prawidłowe funkcjonowanie płuc.Wyniki zostały już oficjalnie zaprezentowane na międzynarodowej konferencji American Thoracic Society, która odbyła się w San Diego w Kalifornii.

Początkowo wykazano, że antocyjany zmniejszają stan zapalny podczas obturacyjnej choroby płuc. Okazały się to bardzo obiecujące wyniki, więc postanowiono kontynuować badania, tym razem angażując do nich ponad 400 dorosłych obywateli Norwegii oraz Anglii.

 

Przeprowadzono badania spirometryczne, a także ankiety na temat nawyków dietetycznych uczestników badania. To właśnie dzięki temu porównaniu wykazano, że osoby o najwyższym spożyciu antocyjanów posiadają najlepszą wydolność płuc w swojej grupie wiekowej.

 

To kolejne badanie, które sugeruje, że nasze zdrowie jest w większości zależne od przedsięwziętego sposobu odżywiania, na przykład regularnej konsumpcji warzyw oraz owoców.

 

Jedzenie ryb znacznie zmniejsza ryzyko choroby wieńcowej i zawału serca

American Heart Association wydało nowy poradnik, który zachęca do spożywania większej ilości ryb ze względu na ich właściwości zdrowotne. Produkty te są niezwykle bogate w kwasy tłuszczowe Omega-3, które wzmacniają układ krwionośny.

Organizacja opublikowała nowe badania w swoim czasopiśmie „Circulation”. Biuletyn ma zachęcać do częstszego jedzenia ryb ze względu na zawartość kwasów tłuszczowych Omega-3. Kwasy te mają niezwykle pozytywny wpływ na serce oraz cały układ sercowo-naczyniowy.

Badania wykazały, że ludzie, którzy spożywali owoce morza i ryby przynajmniej cztery razy w tygodniu, posiadają o 22% mniejsze ryzyko zachorowania na chorobę wieńcową, niż osoby, które jedzą ryby rzadziej. Ponadto spożywanie zmniejsza ryzyko zawału serca.

 

Kolejną kwestią, którą zajmowało się agencja American Heart Association, była obecność rtęci w rybach. Zespół badawczy stwierdził, że kilka rodzajów ryb, takich jak miecznik, tuńczyk i rekin, zawierało większe ilości rtęci. W związku z tym organizacja zaleca spożywanie świeżego łososia, tuńczyka białego, makreli, śledzia, sardynek i pstrąga przynajmniej dwa razy w tygodniu.

 

Suplementacja witaminy D może pomóc w walce z cukrzycą

Witamina D, która jest również określana jako „witamina słoneczna” niesie wiele korzyści dla organizmu - zapewnia m. in. ochronę przed przeziębieniem. Najnowsze badania pokazują, że witamina ta może również być skuteczna w walce z cukrzycą.

Badacze z Instytutu Salka twierdzą, że jedną z głównych przyczyn rozwoju cukrzycy typu 2 jest dysfunkcja komórek beta w trzustce. Kiedy te komórki beta przestają działać, organizm nie jest w stanie wytworzyć insuliny, aby kontrolować poziom cukru we krwi.

Naukowcom udało się ustalić, że komórki beta, które powstały z embrionalnych komórek macierzystych, posiadają związek o nazwie iBRD9, który reaguje z witaminą D i pomaga w odbudowaniu potrzebnych komórek.

 

W testach laboratoryjnych przeprowadzonych na myszach okazało się, że suplementacja witaminy D przywróciła normalny poziom glukozy u gryzoni. Połączenie związku iBRD9 z witaminą D wywołało działanie przeciwzapalne genów komórek beta.

 

Naukowcy stwierdzili, że nie zaobserwowano żadnych skutków ubocznych u myszy, które były leczone tą metodą. Jednak przed rozpoczęciem badań klinicznych na ludziach konieczne są dalsze badania.

 

Witamina D była już wcześniej powiązana z cukrzycą, gdy okazało się, że jej brak w organizmie zwiększa ryzyko wystąpienia cukrzycy. Witamina D powstaje w naszym organizmie pod wpływem działania światła słonecznego. Witamina pomaga również zachować zdrowe kości i wspomaga wchłanianie wapnia i fosforu.

 

Ludzie żyjący na wsi są szczęśliwsi od mieszkańców miast

Mimo że miasto to świat rozrywki, wydarzeń kulturowych, dodatkowo obfitujący w szeroki wybór punktów gastronomicznych i innych udogodnień, ludzie żyjący na wsi okazują się być bardziej szczęśliwi. Tak przynajmniej wynika z nowych badań, przeprowadzonych przez naukowców z Kanady.

Naukowcy z Vancouver School of Economics oraz Uniwersytetu McGill postanowili przeprowadzić badania rozstrzygające odwieczny spór na temat tego gdzie jakość życia jest lepsza – na wsi czy w mieście.

 

W latach 2009-2014 przeprowadzono ankietę na temat zadowolenia z życia u 400 tysięcy osób. Odpowiedzi powiązano z danymi demograficznymi, dotyczącymi uczestników. Poziom szczęścia ankietowanych mierzono w skali od 1 do 10. W najmniej szczęśliwych regionach wynosił on 7,04, a w najbardziej szczęśliwych 8,96 – może to sugerować, że ludzie z reguły są całkiem szczęśliwi lub nie chcą przyznać się do tego, że nie są.

Ogólnie rzecz biorąc, najszczęśliwsze i najmniej szczęśliwe społeczności miały podobne średnie dochody, poziom wykształcenia, stopę bezrobocia oraz poziom zaufania społecznego. Wykazano za to, że szczęśliwsi ludzie posiadali krótszy czas dojazdu do pracy, przeznaczali mniejszą część swoich dochodów na wydatki mieszkaniowe, rzadziej się przeprowadzali oraz migrowali. Wskazano także jeszcze jedną zależność.

 

Wyniki osób najszczęśliwszych korelowały z ich wyższym poczuciem przynależności społecznej oraz  zamieszkaniem w obszarze o mniejszej gęstości zaludnienia, co doprowadziło autorów badania do wniosku, że życie w mieście jest z reguły mniej szczęśliwe. Mimo wszystko naukowcy uprzedzają, że ich badania wykazały jedynie korelację i nie mogą być traktowane jako ostateczny osąd.

 

FDA zarejestrowała nowy lek na migrenę

Miesięczne zastrzyki przeciw migrenie zyskały przyzwolenie ze strony Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków, miesiąc po przedstawieniu wyników badań klinicznych na corocznym spotkaniu Amerykańskiej Akademii Neurologii. Niestety, póki co cena leku dla osób bez ubezpieczenia zdrowotnego jest zatrważająca.

Migrena to dolegliwość, która może całkowicie zmienić życie – pulsujący ból, nadwrażliwość na światło, a nawet mdłości umożliwiające normalne funkcjonowanie. Co więcej, wciąż nie znaleziono odpowiedniej metody leczenia. Jak wskazują badania, z migreną boryka się ponad 10 % ludności pochodzenia europejskiego, z czego co najmniej 1 % doświadcza jej przynajmniej raz na trzy dni.

 

Większość osób doświadczających migreny sięga po klasyczne środki przeciwbólowe. Jednak migrena niewrażliwa na takie działania stanowi jedną z głównych przyczyn niepełnosprawności w rozwiniętym świecie. Ma to zmienić nowy lek o nazwie Aimovig, który przede wszystkim ma działanie zapobiegawcze.

Nowa forma leczenia ma opierać się na przyjmowaniu comiesięcznych zastrzyków – 70 lub 140 mg, zamiast zwykłych tabletek. W tym momencie może jednak zaskoczyć cena tego udogodnienia – 575 dolarów, co w ciągu roku przekłada się na prawie 7 tysięcy. Jeśli lek zostanie oficjalnie zatwierdzony, koszt będzie zależał od negocjacji między producentem a systemami publicznej opieki zdrowotnej.

 

Co ciekawe, lek wcale nie jest aż tak skuteczny – około 30 % testujących go pacjentów odnotowało ulgę w swoich dolegliwościach, choć w części przypadków nie była ona całkowita.

 

Zaburzenia rytmu dobowego mogą zwiększać ryzyko występowania chorób psychicznych

Utrzymywanie prawidłowego rytmu dobowego pozytywnie wpływa nie tylko na samopoczucie, ale może również uchronić przed chorobami psychicznymi. Nowe badania ujawniły, że zaburzenia snu mogą powodować zwiększone ryzyko zachorowania na depresję czy zaburzenia dwubiegunowe.

W badaniu, które zostało opublikowane w czasopiśmie The Lancet Psychiatry, wzięto pod uwagę codzienne cykle snu i czuwania ponad 91 tys. osób w Wielkiej Brytanii. Rytm dobowy mierzono za pomocą specjalnej opaski, znajdującej się na nadgarstku, która rejestrowała codzienną aktywność.

 

Wyniki pokazały, że ludzie, którzy mieli rozregulowany cykl dobowy, byli znacznie bardziej podatni na objawy depresji lub choroby afektywnej dwubiegunowej. Osoby te miały również obniżone samopoczucie oraz spowolnione funkcje poznawcze, co zostało zmierzone za pomocą specjalnego testu.

Zaburzenia rytmu dobowego zostały zdefiniowane jako zwiększona aktywność nocna, zmniejszona aktywność w ciągu dnia lub obie te rzeczy występujące razem. Co ciekawe, wyniki badania pozostały spójne nawet przy wzięciu pod uwagę czynników takich jak wiek, płeć, wykształcenie, styl życia i wskaźnik masy ciała.

 

Tak zwany zegar biologiczny znajduje się w obszarze mózgu zwanym jądrem nadskrzyżowanym. Zegar odczytuje porę dnia, analizując światło słoneczne, a następnie przekazuje tę informację naszemu organizmowi. Czynniki takie jak sztuczne oświetlenie, starzenie się, podróżowanie w różnych strefach czasowych i niektóre choroby mogą powodować zaburzenia naszego zegara.

 

Badania wskazują, że mądrzejsi ludzie mają większe neurony

Naukowcy z Holandii prawdopodobnie odkryli nowe, biologiczne podstawy naszej inteligencji. Okazuje się, że osoby o wyższym ilorazie inteligencji mają większe neurony, które są w stanie wytrzymywać sygnały elektryczne o wyższych częstotliwościach. Odkrycie to poszerza listę czynników biologicznych, które wiążą się z inteligencją.

Zespół badawczy poprosił 35 pacjentów, którzy musieli mieć przeprowadzoną operację guza mózgu lub borykali się z ciężką epilepsją, o zgodę na pobranie niewielkiej próbki ich zdrowej tkanki mózgowej. Ci sami pacjenci przeszli także test mający ustalić ich iloraz inteligencji.

 

Próbki pobrano z płata skroniowego mózgu, który zajmuje się przetwarzaniem danych zmysłowych, zachowywaniem wspomnień oraz rozumieniem języka. Dzięki temu naukowcy odkryli, że wielkość neuronów koreluje z wynikami testu IQ.

Testowano także zdolność neuronów do przesyłania sygnałów elektrycznych. Jak się okazało neurony pobrane od osób o wyższym IQ lepiej znosiły wyższe częstotliwości prądu, podczas gdy przesyłanie informacji przez neurony osób o niższym IQ zwalniało.

 

Wstępne wyniki są bardzo intrygujące, warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że próba badawcza była zdecydowanie zbyt mała, by uznać ją za wiarygodną. Należy także pamiętać, że ocena inteligencji za pomocą standardowych testów IQ może być niewystarczającą metodą.