Wrzesień 2018

Przełom w implantologii – sparaliżowani ludzie znów mogą chodzić!

Chirurgicznie wszczepione urządzenie do stymulacji nerwów w połączeniu z intensywnymi miesiącami treningów zadziałały – dwie osoby sparaliżowane w wyniku urazów są obecnie w stanie stawiać samodzielne kroki.

 

Nową terapię opracowały zespoły naukowców z Instytutu Frazier Rehabiliation oraz z Centrum Badań nad Uszkodzeniami Kręgosłupa z Uniwersytetu Louisville ze Stanów Zjednoczonych. Spektakularne wyniki opublikowano w czasopiśmie naukowym New England Journal of Medicine.

„To niewiarygodne móc być świadkiem pierwszych kroków, które stawiają osoby do niedawna jeszcze sparaliżowane” – powiedziała jedna z autorek terapii, Claudia Angeli – „Jest to jednocześnie bardzo emocjonalny czas dla naszych pacjentów, ponieważ dokonują czegoś, czego już nigdy nie mieli być w stanie zrobić”.

Sparaliżowani pacjenci Kelly Thomas i Jeff Marquis przeszli nowo opracowaną rehabilitację i mogą dzięki niej chodzić. Wcześniej Kelly Thomas mogła korzystać ze swoich rąk, natomiast Jeff Marquis miał władzę tylko w jednej ręce – oboje zachowali niewielkie czucie w dolnych kończynach. Dwaj inni uczestnicy, także sparaliżowani, ale pozbawieni czucia w dolnych kończynach, po nowej terapii nie byli co prawda w stanie chodzić, ale zaczęli poruszać swoimi nogami.

 

Dokonania naukowców są śmiałym potwierdzeniem na to, że można użyć zarówno wszczepionych, jak i podskórnych elektrod, aby przekazać sygnał z mózgu do nerwów, które powodują skurcze mięśni. W tym przypadku wykorzystano elektrody o zdalnym systemie sterowania.

 

Po kilku tygodniach testów w celu ustalenia, które kombinacje elektrod najlepiej pasują do różnych ruchów kończyn dolnych, rozpoczęły się wyczerpujące treningi. Czterech uczestników spotykało się z badaczami przez 2 godziny każdego dnia, 5 dni w tygodniu, ćwicząc swoją wolę oraz mięśnie. Po 147 sesjach nastąpił przełom – Kelly Thomas może chodzić samodzielnie przy asyście chodzika i stać aż przez 50 minut. Drugi pacjent, Jeff Marquis, którego uraz był cięższy, może chodzić z asekuracją po 278 sesjach. To z pewnością nadzieja dla wielu osób sparaliżowanych. 

 

Po raz pierwszy udało się zamienić komórki krwi w ludzkie komórki jajowe

W 1924 r. ekscentryczny naukowiec John B. S. Haldane prognozował, że do 2074 roku aż 70% dzieci urodzi się ze sztucznego łona. Cóż, na obecną chwilę, to już nie tak szokujące słowa, zwłaszcza po osiągnięciu dokonanym przez zespół naukowców z japońskiego Uniwersytetu w Kioto. W czasopiśmie naukowym Science opublikowali oni artykuł wyjaśniający, w jaki sposób można stworzyć niedojrzałe komórki jajowe z ludzkiej krwi.

 

Naukowcy wyekstrahowali komórki z ludzkiej krwi i przekształcili je w pluripotencjalne komórki macierzyste, czyli takie, które mają zdolność do przekształcenia się w dowolny rodzaj ludzkiej komórki. Następnie wszczepiono je do miniaturowych sztucznych jajników, wykonanych w laboratorium przy pomocy mysich komórek embrionalnych.

 

Niewątpliwie dokonanie badaczy jest niezbędnym pierwszym krokiem do „tworzenia” dzieci w warunkach laboratoryjnych, jednak, jak twierdzą autorzy, jeszcze wiele pozostało do zrobienia. Nie wspominając nawet o wielu kwestiach etycznych, które należy rozważyć.

Jeżeli osiągnięcie naukowców będzie wykorzystywane w przyszłych badaniach, może być to ekscytująca możliwość poczęcia potomka dla par borykających się z niepłodnością, a także dla osób homoseksualnych. Z drugiej jednak strony największe obawy budzi fakt, jak łatwo będzie można wykraść czyjeś DNA i bez wiedzy oraz zgody danej osoby stworzyć jej dziecko. Może być to wykorzystywane np. w przypadku osób sławnych.

 

Na dany moment jednak sztuczne komórki jajowe są zbyt niedojrzałe, aby mogło powstać z nich życie. Póki co naukowcy poszukują metody na stworzenie takich komórek, które będą mogły zostać zapłodnione, a także poszukują metod na stworzenie sztucznego nasienia.

 

Naukowcy wyróżnili 4 typy osobowości. Którym z nich jesteś?

Wszyscy jesteśmy wyjątkowi i niepowtarzalni, prawda? Otóż, według naukowców, niekoniecznie. Zgodnie z nowym badaniem opublikowanym w czasopiśmie Nature Human Behavior, wszyscy możemy zostać przypisani do jednej z czterech grup osobowościowych. Jak to możliwe?

 

Naukowcy z Uniwersytetu Northwestern zgromadzili imponującą próbę badawczą 1,5 mln ludzi, którzy odpowiadali poprzez Internet na wcześniej przygotowane kwestionariusze na temat cech osobowych. Było to dotychczas największe tego typu badanie.

 

Wykorzystano 5 dobrze znanych cech charakteru, tak zwanej „wielkiej piątki”, do oceny osobowości konkretnego człowieka. O jakich cechach mowa? Jest to:

- ekstrawersja – odpowiadająca osobom towarzyskim, rozmownym i dominującym,

- neurotyzm – predysponujący do odczuwania wzmożonych negatywnych emocji,

- otwartość na doświadczenia – docenianie nowych pomysłów, wartości oraz zachowań,

- ugodowość – skłonność do szukania porozumienia z innymi ludźmi i godzenia się z nimi

- sumienność – bycie ostrożnym, punktualnym i pracowitym.

W nowym badaniu początkowo naukowcom udało się zaklasyfikować ludzi do 16 grup osobowościowych, jednak po odpowiednim uogólnieniu niektórych cech, ostatecznie uzyskano 4 grupy, czyli o 1 mniej niż poprzednio.

 

Tym razem nazwy mogą nieco zaskakiwać. Pierwsza z grup zyskała przydomek „przeciętnej” i, co nie jest aż takie zaskakujące, odpowiada jej znaczna większość naszej populacji. Co w takim razie charakteryzuje osoby o przeciętnej osobowości? Są one dość ekstrawertyczne i neurotyczne, przy czym umiarkowanie ugodowe i sumienne. Zwykle jednak przeciętne osoby nie są zbyt otwarte na nowe doświadczenia.

 

Kolejna grupa została nazwana „skrytą”. Są wśród niej osoby nieco bardziej introwertyczne, które nie są ani otwarte, ani specjalnie neurotyczne. Takie osoby są jednocześnie całkiem miłe, sumienne i stabilne emocjonalnie.

 

Trzecia grupa, tzw. „modele ról”, to osoby jednocześnie neurotyczne i ekstrawertyczne, miłe, otwarte i sumienne. W czwartej grupie o nazwie „skupiający się na sobie” znalazły się osoby wyjątkowo ekstrawertyczne, jednak mniej otwarte, ugodowe oraz sumienne.

 

Naukowcy zwracają przy tym wszystkim uwagę, że nasze osobowości rozwijają się wraz z wiekiem i możemy przeskakiwać z jednej grupy do drugiej na tle życiowych przemian i zdarzeń. Co ciekawe, zwykle na starość zmieniamy się „na lepsze”.

 

Popularny składnik perfum może stymulować porost włosów

Nowe badania sugerują, że popularny składnik perfum może mieć wpływ na stymulację włosów do wzrostu. Jakim cudem? Jak się okazuje, syntetyczny aromat drzewa sandałowego posiada takie właściwości. Ciekawe wyniki opublikowano w czasopiśmie naukowym Nature Communications.

Zespół naukowców z Uniwersytetu Manchester zajmujący się badaniami nad skórą głowy oraz włosami stwierdził, że receptory węchowe znajdują się nie tylko w naszym nosie. Są one obecne w szerokim zakresie powierzchni naszego ciała i, co więcej, wiąże się to z dodatkowymi zależnościami. Jakimi?

 

Jak wykazano, receptor o nazwie OR2AT4, pobudza w skórze produkcję komórek nazywanych keratynocytami. Komórki te wytwarzają keratynę – silne, włókniste białko, które stanowi główny element strukturalny m.in. włosów.

 

Co ciekawe, receptory te można znaleźć w komórkach wokół mieszków włosowych. Czy to możliwe, że poprzez stymulację receptorów węchowych można wpłynąć na porost włosów? Naukowcy postanowili zweryfikować to założenie.

Przez 6 dni eksperymentu zanurzano fragmenty skóry ludzi, którzy przeszli lifting twarzy, w roztworze zawierającym dodane syntetyczne drzewo sandałowe. Składnik ten jest często stosowany w perfumach oraz odświeżaczach powietrza.

 

Naukowcy zauważyli, że struktura chemiczna syntetycznego aromatu prawdopodobnie oddziałuje na receptor OR2AT4. Efekt? Pobudzanie włosów do wzrostu, a także hamowanie obumierania komórek.

 

Kolejnym krokiem ma być przetestowanie specyfiku na żywych tkankach. Być może w przyszłości przyczyni się to do powstania nowej klasy leków na porost włosów.

 

Nowy test krwi wykrywa raka trzustki we wczesnym stadium z dokładnością 96%

Nowotwór trzustki jest zwykle diagnozowany w zaawansowanym stadium rozwoju, dlatego choć choroba reprezentuje mniej niż 3% wszystkich przypadków raka, umiera na niego więcej ludzi, niż na raka piersi. Do 2030 roku, rak trzustki stanie się drugim najbardziej śmiertelnym rodzajem raka na świecie. Dlatego tak ważne jest przedwczesne wykrycie nowotworu, a opracowany przez naukowców rewolucyjny test niesie nowe nadzieje.

 

Zespół z Uniwersytetu w Lund zademonstrował nowy test krwi, który wykrywa raka trzustki na I i II stopniu zaawansowania z dokładnością 96%. Ma to istotne znaczenie, ponieważ na tym etapie wciąż można dokonać skutecznej interwencji chirurgicznej.

 

Naukowcy wykorzystali do badań próbki pacjentów z Danii i Stanów Zjednoczonych, którzy znajdowali się na różnych etapach choroby nowotworowej. Skuteczne badanie krwi opracowano na tzw. mikromacierzy przeciwciał, która składa się z setek zrekombinowanych fragmentów przeciwciał. Fragmenty te są specyficzne dla wielu białek regulujących odporność, antygenów związanych z rakiem itp.

 

Układ odpornościowy jako pierwszy reaguje na zagrożenia, dlatego mikromacierz zaprojektowano w taki sposób, aby odzwierciedlała wczesną odpowiedź immunologiczną. Zapewnia to informacje o rozwoju nowotworów jeszcze zanim staną się widoczne na tomografii komputerowej czy podczas testu ctDNA. Spośród setek markerów wybrano 29 do wykrycia raka trzustki z dokładnością 96%.

 

W przyszłości, metodę przesiewową można byłoby zastosować do badań pacjentów, u których występuje większe ryzyko zachorowania na raka trzustki, np. osoby z ryzykiem dziedzicznym, pacjentów ze świeżo wykrytą cukrzycą czy z przewlekłym stanem zapalnym trzustki. Naukowcy rozpoczęli już kolejne badania prospektywne wśród pacjentów z grupy wysokiego ryzyka zachorowania na nowotwór trzustki.

 

Sztuczna inteligencja ujawniła związek pomiędzy otyłością a środowiskiem

Otyłość stała się jedną z najpoważniejszych chorób cywilizacyjnych i obecnie dotyka milionów ludzi na całym świecie. W samych Stanach Zjednoczonych, aż 1/3 dorosłej populacji jest otyła. Naukowcy postanowili zbadać ten problem za pomocą najnowszych technologii.

 

Wiele czynników ma wpływ na otyłość, w tym na genetyka, demografia, a także cechy behawioralne, które zachęcają do niezdrowych wyborów żywieniowych. Jak się okazuje, wpływ na wagę mają również cechy środowiskowe, takie jak liczba barów szybkiej obsługi i obecność zieleni przy ścieżkach dla pieszych. Naukowcy postanowili zbadać zależność między cechami behawioralnymi a infrastrukturą.

Badacze postanowili wykorzystać sztuczną inteligencję – stworzono algorytm, który wykrywał pozytywne oraz negatywne bodźce w otoczeniu. Model uwzględnia miejsca takie jak stacje paliw, centra handlowe, parki, bary z przekąskami itp. Można go wykorzystać do oceny, jakie czynniki środowiska miejskiego wiążą się z otyłością.

 

Aby znaleźć najlepszy sposób na stworzenie algorytmu, naukowcy pobrali 150 000 zdjęć satelitarnych z Map Google i umieścili je w sieci neuronowej. Dane obejmowały sześć amerykańskich miast: Los Angeles, Memphis, San Antonio, Seattle, Tacoma i Bellevue. Badanie przeprowadzono od 14 lutego do 31 października 2017 r. Następnie, spośród ogromnej ilości informacji, zidentyfikowano wzorce, które mogą wpływać na wzrost wagi.

W rezultacie naukowcy określili „obszary otyłości”, które przyczyniają się do wzrostu wagi. Wnioski badania: średnio 64,8% przypadków otyłości wiąże się z konkretną infrastrukturą miejską. Oznacza to, że aby jakoś uciec od niezdrowego stylu życia, konieczne jest tworzenie zielonych stref, budowanie ścieżek rowerowych oraz terenów sportowych na otwartych przestrzeniach. Badanie to potwierdziło fakt, że środowisko w dużej mierze decyduje o stanie zdrowia populacji.

 

Jak tłuszcz wpływa na zdrowie kobiet i mężczyzn?

Tłuszcz gromadzi się inaczej w ciałach kobiet i mężczyzn. Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside postanowili ustalić konsekwencje dla zdrowia, które wynikają z tych różnic. Czy któraś z płci lepiej radzi sobie z nadmiarem tkanki tłuszczowej?

 

Badano rolę żeńskiego hormonu estrogenu w magazynowaniu tłuszczu, a także zdrowotne konsekwencje nadwagi. Jajniki są głównym źródłem estradiolu, który stanowi formę estrogenu u kobiet przed menopauzą. Ponieważ faktem jest przybieranie kobiet na wadze po przejściu menopauzy, postanowiono porównać skłonność do magazynowania tkanki tłuszczowej u samic gryzoni pozbawionych jajników oraz samców gryzoni w adekwatnym wieku.

 

Jak dowiedziono, hormony produkowane przez jajniki chronią przed szybszym przybieraniem na wadze – myszy pozbawione jajników, które karmiono wysokokaloryczną dietą, tyły o wiele szybciej. Co więcej, u gryzoni rozwinięto choroby metaboliczne, takie jak cukrzyca typu 2 czy insulinooporność.

Co jednak z mężczyznami? U samców myszy nadwagę powiązano z niższym poziomem testosteronu, który przyczynia się do niskiego libido, małej ilości energii i zmniejszonej siły mięśni. Mimo wszystko ostateczny wniosek jest taki, że tkanka tłuszczowa jest bezpieczniejsza dla organizmu kobiet.

 

Tłuszcz jest lepiej rozmieszczony w ciele kobiecym. U mężczyzn występuje w większej ilości niebezpieczny tłuszcz trzewny, który gromadzi się wokół narządów wewnętrznych. Co więcej, u samców myszy następowało niepokojące następstwo otyłości, którego nie odnotowano u samic – stan zapalny wywołany nadwagą przenikał barierę krew-mózg i docierał do mózgu. Jednak autorzy badania nie są póki co w stanie uzasadnić wykazanej różnicy. Jest to temat na kolejne badania.

 

Wkrótce może powstać cola z dodatkiem marihuany

W maju 1886 roku w Atlancie, farmaceuta John Pemberton sprzedał pierwszą butelkę nowego napoju „medycznego”, który wymyślił w celu leczenia uzależnienia od morfiny. Napój ten zyskał nazwę „Coca-Cola”, dzięki dwóm kluczowym składnikom – orzeszkom kola i… kokainie. Niestety dla mężczyzny, cola nie oferowała zamierzonego efektu, więc ostatecznie jej formuła została sprzedana. Dopiero w 1929 roku przestano sprzedawać Coca-Colę bez dodatku kokainy, a teraz być może największy na świecie producent napojów wraca poniekąd do swoich korzeni, rozważając dodawanie marihuany do coli.

 

Jak donosi kanadyjska sieć telewizyjna BNN Bloomberg, Coca-Cola prowadzi poważne negocjacje z firmą Aurora Cannabis Inc. Od kiedy Kanada zalegalizowała marihuanę, lokalne firmy prześcigają się w dodawaniu jej do wszelkiej maści produktów spożywczych.

 

Ponoć główną motywacją właścicieli Coca-Coli do dodania marihuany do ich produktów jest nie działanie psychoaktywne marihuany, a właściwości lecznicze kannabidiolu, który może łagodzić ból i stany zapalne. 

„Wraz z wieloma innymi producentami napojów uważnie przyglądamy się rozwojowi roli kannabidiolu jako składnika zdrowych napojów na całym świecie” – ogłosiła Coca-Cola w nieco tajemniczym oświadczeniu na ten temat.

 

Jeśli Coca-Cola rzeczywiście podejmie współpracę z Aurora Cannabis Inc., to będzie to pierwszy producent napojów bezalkoholowych, który wejdzie na rynek konopi indyskich. Może to być prawdziwa rewolucja.

 

Jak w naturalny sposób poprawić wrażliwość organizmu na insulinę?

Insulina to hormon, który pomaga kontrolować poziom cukru we krwi – komórki organizmu reagują na insulinę, absorbując cukier ze spożytego pokarmu. Zdrowy organizm powinien być wrażliwy na insulinę. Niektóre zmiany w stylu życia oraz odpowiednia dieta mogą pomóc poprawić tę wrażliwość.

 

Niska wrażliwość organizmu na insulinę, inaczej znana jako insulinooporność, może powodować, że poziom cukru we krwi staje się niebezpiecznie wysoki i prowadzi do cukrzycy typu 2. Wrażliwość na insulinę różni się u poszczególnych osób i może ulegać zmianom w zależności od aktualnie prowadzonego stylu życia oraz diety. W jaki sposób możemy naturalnie zwiększyć wrażliwość na insulinę komórek w naszym organizmie?

 

Styl życia

Osoby, które chcą zwiększyć swoją wrażliwość na insulinę, powinny wprowadzić kilka zasadniczych zmian w swoim stylu życia. Dotyczą one przede wszystkim zwiększonej aktywności fizycznej. Najlepiej, jeśli jesteśmy aktywni każdego dnia – biegając, jeżdżąc rowerem czy choćby spacerując.

 

Warto jest łączyć ze sobą różne formy ćwiczeń. Specjaliści sugerują, że przeplatanie ćwiczeń aerobowych z wysiłkowymi najlepiej działa na zwiększenie wrażliwości organizmu na insulinę. Zaleca się wykonywanie aktywności fizycznej przynajmniej przez 30 minut 5 razy w tygodniu. Choć tak naprawdę jakakolwiek ilość aktywności jest tutaj w cenie i nie należy z niej rezygnować tylko dlatego, że z góry zakładamy, że nie jesteśmy w stanie ćwiczyć tak często, jak jest polecane.

Kolejnym ważnym czynnikiem jest sen. Regularne wysypianie się pozytywnie wpływa na nasze zdrowie, a przy tym także na wrażliwość organizmu na insulinę. Badania dowiodły, że efekt może przynieść już przedłużenie snu o 1 godzinę dziennie przez okres 6 tygodni.

 

Dieta

Podstawowym zaleceniem przy zdiagnozowanej insulinooporności jest zmniejszenie spożycia węglowodanów oraz zwiększenie spożycia tłuszczów nienasyconych. Warto więc zrezygnować z jasnego pieczywa, ciastek i czekolady na rzecz awokado oraz orzechów. Dodatkowo w naszym jadłospisie powinny znaleźć się produkty bogate w błonnik. Nasz organizm nie jest w stanie odpowiednio go przetworzyć, co w rezultacie przyczynia się do mniejszych skoków cukru we krwi.

 

Także suplementy diety mogą pomóc w zmniejszeniu oporności na insulinę, co udowodniono podczas prowadzenia 6-tygodniowych badań. Wymienia się w tym przypadku przede wszystkim probiotyki, kwasy tłuszczowe omega-3 oraz magnez.

 

Dieta bogata w błonnik spowolni starzenie Twojego mózgu

Błonnik stanowi kluczowy element zdrowej diety – stale dowiadujemy się o jego coraz to nowszych właściwościach zdrowotnych. Przykładem mogą być najnowsze badania, które donoszą, że regularne spożywanie błonnika może opóźnić starzenie się mózgu.

 

Żywność bogata w błonnik to przede wszystkim owoce, warzywa, orzechy, nasiona, rośliny strączkowe i produkty pełnoziarniste. Zdaniem naukowców spożywanie błonnika wyzwala produkcję krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, które mają silne właściwości przeciwzapalne. To główny wniosek badania, które zostało opublikowane w czasopiśmie naukowym Frontiers in Immunology.

 

Starzenie się mózgu wraz z wiekiem to przede wszystkim skutek przewlekłych stanów zapalnych. W ich wyniku pojawiają się problemy z pamięcią i ogólne pogorszenie się funkcji poznawczych u osób w podeszłym wieku. Badania wykazały, że krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe wytwarzane w okrężnicy, gdy bakterie fermentują błonnik w jelitach, mogą spowolnić proces starzenia się mózgu. Jednak dokładne mechanizmy za tym stojące nie są dla nas jeszcze do końca zrozumiałe.

Drugim ciekawym odkryciem dokonanym przez naukowców jest fakt, że tylko stare myszy doświadczały stanów zapalnych jelit w wyniku diety ubogiej w błonnik. Problem ten nie występował u młodych gryzoni, mimo stosowania identycznego pokarmu. Jak można się domyślić, zmiana diety na zdrowszą przyniosła u starych zwierząt pożądane rezultaty – stany zapalne zostały zażegnane.

 

Wyniki badań dostarczają niezaprzeczalnych wniosków na temat tego, że dieta ma wpływ nie tylko na pracę naszego układu pokarmowego, ale także na cały nasz organizm, włączając w to tak istotny narząd, jak mózg. Szczególnie w przypadku osób starszych warto zwracać uwagę na to, co konsumuje się na codzień. Brak wystarczającej ilości błonnika w diecie może mieć negatywne konsekwencje nie tylko dla naszego samopoczucia i zdrowia, ale także wobec tego, jak radzimy sobie w życiu.