Październik 2018

Wysokie osoby są bardziej narażone na wystąpienie żylaków

Badacze twierdzą, że ludzie o wyższym wzroście mają większe szanse na rozwinięcie żylaków, niż osoby niskie. Według badań przeprowadzonych przez naukowców ze Stanford University School of Medicine, wzrost jest wiodącym czynnikiem ryzyka dla schorzenia.

 

Żylaki to purpurowe żyłki, które najczęściej pojawiają się na nogach. Znajdują się pod powierzchnią skóry, jednak często są widoczne i bolesne lub powodują dyskomfort. Żylaki mogą prowadzić do powstania poważnych problemów zdrowotnych, takich jak krwotoki, owrzodzenia i zakrzepy krwi.

 

Nowe badanie, opublikowane w czasopiśmie Circulation, rzuca światło na stan wielu osób na całym świecie. Naukowcy zbadali geny ponad 400 tysięcy osób w Wielkiej Brytanii. Jest to obecnie największe badanie genetyczne, dotyczące żylaków, jakie kiedykolwiek przeprowadzono.

Obszerne badanie wykazało związek między wzrostem a powstawaniem żylaków. Badanie potwierdziło również wcześniej zidentyfikowane czynniki, takie jak wiek, płeć, waga, stosowanie terapii hormonalnej, czy ciąża.

 

Naukowcy nie wiedzą dokładnie, dlaczego wzrost jest czynnikiem ryzyka, ale gdy się pojawił, wykonano dodatkowe testy, aby potwierdzić, że jest on faktyczną przyczyną. Badacze mają nadzieję, że poznanie wszystkich czynników pomoże w stworzeniu nowych terapii, które mogłyby zapobiegać powstawaniu żylaków.

 

Sztuczne słodziki mogą niszczyć naturalną florę bakteryjną jelit

Złe wieści dla osób, które używają sztucznych słodzików. Naukowcy odkryli, że produkty stosowane jako substytuty cukru mogą zabijać pożyteczne bakterie jelitowe. Badania dotyczyły substancji takich jak aspartam, sukraloza, czy sacharyna.

 

Badacze z Uniwersytetu Ben-Guriona w Negev w Izraelu i Nanyang Technological University w Singapurze przetestowali względną toksyczność sześciu popularnych sztucznych słodzików: aspartamu, sukralozy, sacharyny, neotamu, advantame oraz acesulfamu-k. Przetestowano także 10 popularnych suplementów sportowych, które wykorzystują te substancje.

 

Do badania naukowcy wykorzystali bioluminescencyjne bakterie  E. coli, aby sprawdzić, jak reagują na sztuczne słodziki. Bakterie bioluminescencyjne wytwarzają światło, gdy wykryją substancje toksyczne. W przypadku sztucznych słodzików okazało się, że wytwarzają one niebezpieczne substancje, które niszczą naturalną florę bakteryjną jelit.

To zła wiadomość dla osób, które używają sztucznych słodzików, ponieważ zaburzona flora jelitowa może powodować wiele potencjalnych problemów zdrowotnych. W podobnym badaniu powiązano sztuczne słodziki z cukrzycą i otyłością.

 

Wszystkie sześć słodzików, użytych w badaniu, zostało zatwierdzonych przez Urząd ds. Żywności i Leków w Stanach Zjednoczonych. Stosowanie słodzików jako substytut cukru nie powinno odbić się negatywnie na zdrowiu, jeśli są one stosowane w niewielkich ilościach.

 

Nowa terapia może pomóc w leczeniu chronicznego bólu pleców

Nowy sposób na stymulację nerwów może zapewnić długotrwałą ulgę w leczeniu przewlekłego bólu pleców, który nie reaguje na inne metody leczenia, w tym na stymulację rdzenia kręgowego. Może to pomóc tym osobom, które potrzebują niefarmakologicznej formy leczenia.

 

Nowa terapia nazywana stymulacją zwoju korzeni grzbietowych działa poprzez celowanie tylko we włókna nerwowe przenoszące sygnały ze źródła bólu. W przeciwieństwie do stymulacji rdzenia kręgowego, niepowiązane włókna nerwowe zostają zupełnie ominięte.

 

Osoby, które otrzymały nową formę leczenia, wcześniej należały to tzw. beznadziejnych przypadków, które nie reagowały na dotychczas znane terapie. Tym razem odczuły jednak znaczną ulgę, a nowa stymulacja naprawdę poprawiła ich jakość życia.

 

Na czym dokładnie polega stymulacja zwoju korzeni grzbietowych? Pacjentowi wszczepia się pod skórę w odcinku lędźwiowym małe urządzenie przypominające rozrusznik serca, które wysyła impulsy elektryczne o niskim napięciu wzdłuż przewodu umieszczonego wzdłuż rdzenia kręgowego. W efekcie blokowane są sygnały bólowe, które przestają docierać do mózgu.

Zwoje korzeni grzbietowych to skupiska nerwów zlokalizowane po obu stronach kręgosłupa – przenoszą one ból, ale także sygnały czuciowe z różnych części ciała do rdzenia kręgowego i mózgu. Stymulacja zakłóca ten sygnał poprzez dostarczanie małych impulsów elektrycznych. Zastępują one silny ból znacznie bardziej znośnym uczuciem, takim jak delikatne mrowienie lub drętwienie.

 

Skuteczność nowej terapii potwierdzono podczas badań z udziałem 67 pacjentów ze zdiagnozowanym przewlekłym bólem pleców. Terapia trwała u nich od 3 do 18 miesięcy, z czego 17 osób nosiło implant przez co najmniej 12 miesięcy.

 

Uczestnicy mieli ocenić swój poziom bólu w skali od 1 do 10. Przed otrzymaniem nowej terapii większość oceniała swój ból na 8, gdzie 10 oznaczało już bardzo duże, nie do wytrzymania cierpienie. Po przebyciu terapii średnia uległa znacznemu obniżeniu, oscylując w okolicach 5, co oznacza 33% spadek bólu. Jest to z pewnością dobry znak i być może ważny krok dla rozwoju terapii przeciw chronicznemu bólowi.

 

Picie dużych ilości wody może chronić przed infekcjami układu moczowego

Kobiety, które często chorują na infekcje dróg moczowych, powinny pić więcej wody. Badanie opublikowane w czasopiśmie JAMA Internal Medicine ujawniło, że zwiększenie dziennego spożycia wody zmniejsza szanse nawrotów zakażeń dróg moczowych u kobiet.

 

Co najmniej połowa kobiet jest narażona na zakażenie dróg moczowych przynajmniej raz w ciągu swojego życia. Po pierwszym przebyciu choroby, około 25% kobiet zachoruje ponownie w ciągu sześciu miesięcy, a 75% w ciągu kolejnego roku.

 

Kobiety, które dziennie dostarczały organizmowi dodatkowe 1,5 litra wody przez okres 12 miesięcy, zapadały na infekcje o 50% rzadziej, niż kobiety, które nie zmieniły swoich nawyków. Spadek ten przypisano częstszemu oddawaniu moczu, które regularnie wypłukiwało wszelkie bakterie gromadzące się w pęcherzu.

Kobiety powinny jednak uważać, aby nie popaść w skrajność. Znany jest przypadek 59-letniego pacjenta, który kilka lat temu był hospitalizowany w wyniku zatrucia wodą. Mężczyzna wypił ogromne ilości wody po zdiagnozowaniu u niego infekcji dróg moczowych.

 

Zdrowe odżywianie może pomóc w leczeniu choroby afektywnej dwubiegunowej

Jakość spożywanej przez nas diety może wpływać na wiele aspektów naszego zdrowia. Nowe badania dowodzą, że zdrowe odżywianie pomaga w leczeniu zaburzeń nastroju – szczególnie choroby afektywnej dwubiegunowej.

 

Osoby borykające się z chorobą afektywną dwubiegunową doświadczają skrajnie różnych nastrojów. Są to „wzloty”, podczas których odczuwa się euforię i przypływ energii oraz „doły” charakteryzujące się depresją oraz ospałością. Choroba jest problematyczna w leczeniu właśnie ze względu na te skrajności – trudno jest jednocześnie leczyć zarówno epizody maniakalne, jak i depresyjne.

 

Nowe badania zaprezentowane podczas kongresu Europejskiego Kolegium Neuropsychofarmakologicznego w Barcelonie sugerują, że zdrowe nawyki żywieniowe mogą być środkiem pomocniczym podczas leczenia choroby afektywne dwubiegunowej. Pełnowartościowa dieta może pomóc w leczeniu w szczególności epizodów depresyjnych. Co więcej, naukowcy są zdania, że niezdrowe odżywianie może być przyczyną zaburzeń nastroju, którą należy wyeliminować.

Przeprowadzono badania kliniczne, w których wzięło udział 181 uczestników, u których zdiagnozowano chorobę afektywną dwubiegunową. Przez okres 16 tygodni zespół naukowców losowo podzielił uczestników, stosując u nich różne formy leczenia. Każda jednak opierała się także na stosowaniu tych samych leków, które były podstawą leczenia. Jednym z „dodatków” do leczenia była wysokiej jakości dieta, bogata w owoce i warzywa, a wykluczająca tłuszcze nasycone, rafinowane węglowodany oraz nadmierne ilości alkoholu.

 

Naukowcy oceniali postępy pacjentów co 4 tygodnie. Stwierdzono, że osoby stosujące się do zaleceń zdrowej diety o właściwościach przeciwzapalnych wykazywały lepszą reakcję na leczenie farmakologiczne niż ci, którzy zachowali swoje naturalne nawyki żywieniowe. Jest to wyraźny sygnał do bliższego przyjrzenia się tej zależności, ale już teraz możemy dodać kolejny powód do tego, aby zacząć zdrowo się odżywiać.

 

Czy nadmiar owoców w diecie może spowodować cukrzycę typu 2?

Chociaż nie wiemy na pewno, co dokładnie powoduje cukrzycę typu 2, istnieje kilka czynników ryzyka, które obejmują rodzinną historię chorobową, nadwagę oraz nawyki żywieniowe. Wiemy już, że szczególnie istotne jest umiarkowane spożywanie cukru, ale co jeśli pochodzi on z owoców? Na to pytanie postaramy się odpowiedzieć w niniejszym artykule.

 

Cukrzyca typu 2 to najczęstsza postać cukrzycy w ogóle. Może występować w każdym wieku, choć zwykle rozwija się u osób dorosłych. U pacjentów ze zdiagnozowaną cukrzycą typu 2 komórki organizmu nieprawidłowo reagują na insulinę. W wyniku tego cukier nie jest przyswajany i krąży w nadmiarze w naszym krwioobiegu. Prowadzi to do szeregu różnych dolegliwości oraz chorób, które zagrażają naszemu życiu.

 

Chociaż nie zawsze jesteśmy w stanie zapobiec cukrzycy typu 2, to możemy ograniczyć ryzyko jej wystąpienia, przede wszystkim dzięki zdrowemu trybowi życia – aktywności fizycznej oraz pełnowartościowej diecie, w której przetworzona żywność obfitująca w cukry proste nie jest na pierwszym planie.

Czy jedzenie owoców może powodować cukrzycę?

Spożywanie zbyt dużej ilości cukru, niezależnie od jego pochodzenia, może powodować zwiększenie masy ciała, a to prowadzi do podwyższonego poziomu cukru we krwi lub stanu przedcukrzycowego. Są to istotne czynniki ryzyka dla cukrzycy typu 2.

 

Jeśli jednak jemy owoce w ramach zdrowej diety i wykonujemy regularną aktywność fizyczną, nie powinno być przeciwskazań. Owoce zawierają wiele witamin, minerałów oraz błonnik. Ważne jednak, aby spożywać je świeże, zamiast suszonych produktów, które wręcz odwrotnie, posiadają mało składników odżywczych, a znacznie więcej cukru.

 

Odradza się także innych metod spożywania owoców w skondensowanej formie, jak soki, koktajle, przeciery czy dżemy. To z pewnością nie może być stały, codzienny element naszej diety. Choć i tak jest to lepsza alternatywa od cukru pochodzącego ze słodyczy – jest to cukier rafinowany, a dodatkowo w towarzystwie tłuszczów nasyconych i zwykle to właśnie tego rodzaju produkty przyczyniają się do cukrzycy.

 

Zdrowa osoba, która każdego dnia wykonuje ponad 30 min umiarkowanych ćwiczeń, może zjeść zamiennie: 1 jabłko, 32 winogrona, 1 pomarańczę, 8 dużych truskawek lub wypić 1 szklankę soku owocowego. Taka ilość cukru z pewnością nam nie zaszkodzi.

 

Wyżej wspomniane zalecenie żywieniowe dotyczy również osób z podwyższonym ryzykiem wystąpienia cukrzycy typu 2. Znacznie lepiej, jeśli skupią się one na ogólnej zdrowej diecie i aktywności fizycznej, zamiast eliminować spożycie owoców.

 

Osoby już chorujące na cukrzycę typu 2 przede wszystkim muszą monitorować ilość cukru w swojej diecie. W tym przypadku nadal można jeść owoce, choć powinno się stosować do ustalonego z lekarzem jadłospisu. Warto również zwracać uwagę na indeks glikemiczny.

 

Sztuczna inteligencja pomoże w szybszym diagnozowaniu choroby Parkinsona

Chiński potentat technologiczny Tencent oraz londyńska firma medyczna Medopad połączyły siły, aby wykorzystać sztuczną inteligencję w diagnozowaniu choroby Parkinsona. Diagnoza będzie stawiana na podstawie obserwacji ruchów dłoni pacjentów.

 

Zespół badawczy przygotował nagrania ruchów dłoni pacjentów, którzy zostali zdiagnozowani przez specjalistów z King's College Hospital w Londynie. Celem jest przyspieszenie procesu oceny funkcji motorycznych, który zazwyczaj trwa co najmniej pół godziny.

 

Technologia opracowana przez Medopad, pozwoli na ocenę ruchów w ciągu zaledwie trzech minut – a do tego bez konieczności wizyty u lekarza.

Dyrektor Medopadu, Dan Vahdat, powiedział, że współpraca z chińskim gigantem technologicznym – firmą Tencet – pozwoliła na stworzenie niezwykłego przedsięwzięcia. W czasach, gdy Stany Zjednoczone i Chiny zajmują pozycję lidera w udoskonalaniu sztucznej inteligencji, niektórzy mogą zastanawiać się, jak będzie wyglądać współpraca brytyjskiej firmy z chińskim gigantem, szczególnie w obszarze tak wrażliwym, jak opieka zdrowotna.

„Z niecierpliwością oczekujemy na badania kliniczne w Chinach, USA oraz innych krajach. Kiedy osiągniemy pierwsze rezultaty, skorzysta na tym nie tylko z jeden kraj, ale cała reszta świata.” – dodał Dan Vahdat

Około 10 milionów ludzi na całym świecie żyje z chorobą Parkinsona, a liczba ta prawdopodobnie wzrośnie, ponieważ schorzenie występuje częściej u osób w podeszłym wieku. Obecne testy nad użyciem sztucznej inteligencji są obiecujące i w przyszłości mogą zapewnić znaczną poprawę jakości życia osób chorych na Parkinsona.

 

Właśnie odnaleziono część mózgu, odpowiedzialną za wolną wolę

Filozof Thomas Hobbes twierdził, że osoba działa z własnej woli tylko wtedy, gdy jej życzeniem jest uczynić konkretną rzecz i mogłaby ona bez przeszkód uczynić także co innego, gdyby tak zdecydowała. Definicja naukowa jest jednak o wiele bardziej precyzyjna. Sprowadza się ona do dwóch procesów poznawczych: woli oraz sprawczości.

 

Dzięki nowemu badaniu, naukowcy zidentyfikowali w mózgu dokładną lokalizację obszaru odpowiedzialnego za wolną wolę. Odkrycie to opublikowano w czasopiśmie naukowym Proceedings of National Academy of Sciences.

 

Jak twierdzą badacze, na nasze pojęcie wolnej woli składają się dwa czynniki: wola, czyli „pragnienie działania”, oraz sprawczość, czyli „poczucie odpowiedzialności za nasze czyny”. Aby poruszać się lub mówić, potrzebujemy obu procesów poznawczych. Zaburzenia w którymkolwiek z nich mogą spowodować, że ludzie stracą motywację do działania lub będą czuć się tak, jakby działali wbrew sobie.

Naukowcy z Beth Israel Deaconess Medical Center zbadali 28 przypadków, w których uszkodzenie mózgu wpłynęło na wolę pacjenta, uniemożliwiając mu poruszanie się lub mówienie. Kolejne 50 przypadków przeanalizowano pod kątem odczuwania działania wbrew sobie, gdy pacjentom wydawało się, że porusza nimi ktoś inny lub, że ich kończyny nie stanowią części ich ciała.

 

Aby dowiedzieć się, co dokładnie odpowiada za takie zaburzenia, wykorzystano tzw. metodę mapowania sieci. Nowa technika, która wcześniej umożliwiła naukowcom zlokalizowanie źródeł nieprawidłowych ruchów, złudzeń lub utraty świadomości, i tym razem pozwoliła na odkrycie przyczyny.

 

Obrażenia były różne, w zależności od przypadku, jednak wszystkie posiadały dwa wspólne obszary: przedni zakręt kory obręczy (odpowiedzialny za wolę) i przedklinek (odpowiadający za sprawczość).

 

Naukowcy postanowili potwierdzić swoje przypuszczenia także poprzez eksperyment na zdrowych pacjentach. Stymulowano te dwa obszary u ochotników i skutkowało to podobnymi, krótkoterminowymi zaburzeniami. Zdaniem specjalistów, odkrycie może okazać się bardzo ważne w przypadku prób leczenia różnego rodzaju zaburzeń psychicznych.

 

Suplementacja witaminy D nie poprawia stanu zdrowia kości

Z najnowszych badań wynika, że suplementacja witaminy D nie wspomaga kości. Co więcej, nawet wysokie dawki tej witaminy nie przynoszą praktycznie żadnego efektu, a naukowcy twierdzą, że  suplementacja jest stratą czasu i pieniędzy.

 

Witamina D jest odpowiedzialna za regulację wapnia i fosforanów w organizmie, co powoduje silniejsze kości i zęby. Pomaga również zapobiegać grypie i niektórym rodzajom raka.

 

Najlepszym sposobem, aby naturalnie uzyskać pożądaną przez organizm ilość witaminy D jest przebywanie na słońcu. Można ją również znaleźć w niektórych pokarmach, takich jak ryby, jaja i mleko. Wiele osób suplementowało dodatkowo witaminę D w celu uniknięcia niedoborów prowadzących do osłabienia kości.

Naukowcy odkryli jednak, że dodatkowa suplementacja witaminy D nie daje praktycznie żadnych zauważalnych korzyści. Analiza 81 różnych testów pozwoliła stwierdzić, że nawet wysokie dawki tych suplementów nie wzmacniają kości.

 

Narodowy Instytut Zdrowia zaleca dzienną dawkę 600 IU witaminy D dla osób dorosłych, aby utrzymać zdrowie kości i odpowiedni metabolizm wapnia. Osoby w podeszłym wieku powinny przyjmować 800 IU witaminy dziennie. Badacze podkreślają, że przyjmowanie większych dawek nie jest zalecane ze względu na możliwe skutki uboczne, takie jak brak apetytu, nudności i wymioty, czy ból gówy.

 

Jedzenie jabłek i truskawek może spowolnić proces starzenia się

Związek o nazwie fisetyna, który występuje w jabłkach oraz w truskawkach, może spowolnić proces starzenia w Twoim organizmie. Badanie opublikowane przez Szkołę Medyczną Uniwersytetu Minnesota w czasopiśmie naukowym Nature Medicine dowodzi, że fisetyna może niszczyć starzejące się komórki lub po prostu zapobiegać procesowi ich starzenia. W znaczący sposób wydłuży to życie danej osoby.

 

Od dłuższego czasu sporo mówi się o flawanoidach – naturalnych związkach, które spowalniają starzenie się ludzi oraz zwierząt. Wśród nich została wyróżniona fisetyna, znajdująca się w dużej mierze w jednych z najpopularniejszych owoców – jabłkach oraz w truskawkach.

 

W ostatnich badaniach, naukowcy przetestowali 10 flawanoidów, które posiadają właściwości przeciwzapalne i przeciwutleniające. Związki te naturalnie występują w jabłkach oraz w truskawkach, ale także w wielu warzywach, takich jak cebula czy ogórek.

Podczas eksperymentu wykazano, że w szczególności fisetyna zmniejsza starzenie się komórek zwierzęcych, wydłużając życie i przyczyniając się do ogólnej poprawy zdrowia organizmu. Co więcej, wyniki sugerują, że możemy przedłużyć życie nie tylko młodych osób, ale także na etapie bardzo zaawansowanego wieku.

 

To pierwsze szczegółowe badanie tego typu, które wyróżniło fisetynę. Mimo to jest to ważny krok w kierunku głębszego zrozumienia roli poszczególnych flawanoidów w naszym zdrowiu. Jak zapowiadają naukowcy, temat ten z pewnością będzie pogłębiany.