Marzec 2019

Chorobę Parkinsona można wyczuć po zapachu skóry

Naukowcy z Uniwersytetu w Manchesterze pracują nad nową, bardzo nietypową metodą diagnostyczną choroby Parkinsona. Zespół prowadzi w tym celu współpracę z kobietą, która posiada niesamowitą zdolność wykrywania Parkinsona wyłącznie po zapachu skóry.

 

68-letnia Joy Milne z Perth, emerytowana pielęgniarka, zyskała ogromną popularność w świecie naukowym, gdy wykryła „piżmowy” zapach na skórze jej męża i na tej podstawie potrafiła stwierdzić u niego Parkinsona. W kolejnych latach, badania jedynie potwierdziły, że jej mąż faktycznie cierpi na tę chorobę.

 

Nadzwyczajna umiejętność Joy Milne została wypróbowana na grupie 12 osób – tylko połowa z nich rzeczywiście miała Parkinsona. Emerytowana pielęgniarka ze Szkocji, korzystając wyłącznie ze zmysłu węchu, prawidłowo wskazała 11 osób, które chorują na Parkinsona, lub są zdrowe.

Joy Milne

W związku z tym, naukowcy z Uniwersytetu w Manchesterze nawiązali współpracę z kobietą, aby ta pomogła im zidentyfikować konkretne cząsteczki, związane z „zapachem Parkinsona”. Po trzech latach badań odkryto, że liczne związki, w tym między innymi kwas hipurowy, ikozan i oktadekanol, są obecne w wyższych stężeniach na skórze pacjentów z Parkinsonem.

 

Naukowcy zamierzają przeprowadzić szereg eksperymentów, aby sprawdzić, czy uda się odtworzyć możliwości Joy Milne. Jeśli zakończą się pomyślnie, brytyjscy badacze będą mogli opracować bardzo prosty test wczesnego wykrywania Parkinsona, dzięki czemu będzie można odpowiednio szybko rozpocząć terapie zapobiegające rozwojowi choroby.

 

Badania potwierdzają, że ultradźwięki mogą leczyć nadciśnienie

Naukowcy potwierdzili skuteczność alternatywnej formy terapii na nadciśnienie. Podczas najnowszych badań wykazano, że zabieg chirurgiczny z zastosowaniem ultradźwięków skutecznie obniża ciśnienie krwi wśród pacjentów.

 

Odnerwianie nerek to zabieg, który jest rozwijany od prawie 10 lat. Polega on na dostarczeniu impulsów ultradźwiękowych do nerwów w ścianach tętnic nerkowych. Procedura ta obniża ciśnienie krwi nawet w sytuacjach, gdy nie pomagają tradycyjne leki na nadciśnienie. Jednak niespójne wyniki badań klinicznych spowolniły prace nad tą formą terapii.

 

Zespół z Queen Mary University of London i Barts Health NHS Trust we współpracy z Narodowym Instytutem Badań Zdrowia (NIHR) opisał skutki przeprowadzenia tego zabiegu na ponad 140 pacjentach, którzy przeszli przez jednorazową procedurę odnerwiania nerek. Uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy – pierwsza faktycznie była leczona ultradźwiękami, a druga była grupą kontrolną. Jednak wszystkim pacjentom podawano leki na nadciśnienie.

Po sześciu miesiącach od wykonania jednorazowego zabiegu, wśród 58% uczestników grupy leczonej stwierdzono prawidłowe ciśnienie krwi, w porównaniu do 42% z grupy placebo. Co więcej, 35% pacjentów leczonych ultradźwiękami nie musiało przyjmować żadnych leków przez sześć miesięcy od wykonania zabiegu.

 

Najnowsze badania potwierdzają, że ta alternatywna metoda leczenia jest skuteczna, bezpieczna i dobrze tolerowana przez pacjentów. Jeśli przyszłe studia pozwolą uzyskać równie dobre wyniki, technika ultradźwiękowa może zostać oficjalnie przyjęta jako nowa terapia w leczeniu nadciśnienia.

Picie gorącej herbaty zwiększa ryzyko raka przełyku

Gorąca kawa i herbata smakują nam bardziej, zwłaszcza w okresie zimowym, gdy chcemy się ogrzać. Jednak Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, abyśmy po zaparzeniu kawy czy herbaty odczekali jeszcze kilka minut, dzięki czemu zmniejszymy ryzyko zachorowania na raka przełyku. Jednak jaka temperatura jest właściwa?

 

Każdy z nas przygotowuje herbatę i kawę według własnego uznania. Niektórzy lubią pić bardzo gorące napoje, podczas gdy inni wolą chłodniejsze. Tymczasem międzynarodowy zespół naukowców zdołał ustalić granicę, której żaden z nas nie powinien przekraczać.

 

Badania rozpoczęły się w 2004 roku i obejmowały ponad 50 tysięcy uczestników w wieku 40-75 lat z ostanu Golestan w północno-wschodnim Iranie. Obszar ten był poddawany wielu badaniom zarówno pod kątem kultury picia herbaty, jak i stosunkowo częstego występowania raka przełyku. Istotną zaletą jest również fakt, że palenie papierosów i picie alkoholu w tamtejszej społeczności należy do rzadkości, więc nałogi tego typu nie powinny znacząco wpłynąć na wyniki badań.

 

Naukowcy zgromadzili szczegółowe dane o uczestnikach, między innymi o paleniu papierosów, ich statusie ekonomiczno-społecznym, a przede wszystkim o nawykach dotyczących picia herbaty. Co istotne, podczas pierwszego spotkania z uczestnikami, uczeni podawali herbatę w temperaturze 75 stopni Celsjusza i pytali, czy w ich przekonaniu nie jest zbyt gorąca. Zespół utrzymywał kontakty telefoniczne z ochotnikami średnio przez kolejne 10 lat i pytał o stan zdrowia.

Wyniki badań mówią same za siebie. Osoby, które piły ponad 700 ml herbaty dziennie (około dwa kubki) w temperaturze ponad 60 stopni Celsjusza, miały o 90% wyższe ryzyko rozwoju raka przełyku w porównaniu do tych, którzy preferowali chłodniejsze napoje. Na przestrzeni lat, wśród uczestników tego badania pojawiło się 317 nowych przypadków zachorowania na tego typu nowotwór.

 

Naukowcy zalecają, abyśmy nie przekraczali wyznaczonej granicy 60 stopni Celsjusza. Jeśli zaczekamy dodatkowe kilka minut podczas parzenia kawy czy herbaty, nie ucierpimy na tym, a może nam to wyjść na dobre.

 

Naukowcy odkryli związki w kawie, które hamują wzrost raka prostaty

Naukowcy po raz pierwszy zidentyfikowali konkretne związki występujące w kawie, które mogą hamować wzrost raka prostaty. Badania pilotażowe zostały wykonane na lekoopornych komórkach nowotworowych i modelach mysich, ale zespół już planuje przeprowadzić podobne testy na ludziach.

 

Dr Hiroaki Iwamoto z Uniwersytetu w Kanazawie i jego zespół zajmował się badaniem dwóch związków, obecnych w kawie - octanu kahweolu i kafestolu. Sprawdzano, w jaki sposób mogą one wpływać na wzrost komórek opornych na działanie powszechnych leków przeciwnowotworowych, a następnie związki testowano na myszach z wszczepionymi komórkami raka prostaty – cztery zwierzęta otrzymywały octan kahweolu, czterem podawano kafestol, cztery kolejne otrzymywały mieszankę obu związków, a cztery ostatnie należały do grupy kontrolnej.

 

Eksperymenty wykazały, że octan kahweolu i kafestol hamują wzrost komórek nowotworowych, a połączenie tych dwóch związków daje jeszcze lepsze rezultaty. Po 11 dniach, nieleczone guzy wzrosły o 342%, podczas gdy guzy u myszy, którym podawano obydwa związki, wzrosły „tylko” o 167%.

Naukowcy zaznaczają, że testy zostały przeprowadzone na komórkach nowotworowych i na myszach, więc potrzebne będą kolejne studia, aby ustalić, czy wymienione wcześniej dwa związki będą również działać na ludziach. Zespół planuje wykonać badania na większą skalę, po czym może wypróbować to podejście podczas badań klinicznych z udziałem pacjentów.

 

Badania sugerują, że Alzheimera można leczyć z pomocą świateł i dźwięków

Czyżby skuteczny lek na Alzheimera był w zasięgu naszej ręki? Najnowsze badania wskazują, że wykorzystanie świateł i dźwięków pozwala usuwać amyloidy i splątki neurofibrylarne, które są charakterystyczne dla tej choroby neurodegeneracyjnej.

 

Przełomowy eksperyment był oparty o wyniki testów, które zostały przeprowadzone już w 2015 roku. Neurolog Li-Huei Tsai z The Picower Institute for Learning and Memory z Instytutu Technologicznego Massachusetts zastosowała błyski światła z częstotliwością 40 Hz na myszach. Wtedy okazało się, że w mózgach tych zwierząt pojawiły się fale gamma o częstotliwości 40 Hz i jednocześnie spadła liczba blaszek amyloidowych i splątków neurofibrylarnych.

 

Proces ten zaobserwowano jednak tylko w korze wzrokowej. Dlatego Li-Huei Tsai przeprowadziła drugi eksperyment, lecz tym razem połączyła błyski światła z dźwiękami o tej samej częstotliwości. Procedura ta była stosowana wobec gryzoni przez 7 dni po jedną godzinę dziennie. Neurolog odkryła, że metoda ta pozwoliła znacząco zredukować ilość płytek amyloidowych i splątków neurofibrylarnych w korze wzrokowej, a także w korze słuchowej, korze przedczołowej i hipokampie.

Dalsze testy wykazały, że myszy poddane tej nietypowej terapii wypadły znacznie lepiej w zadaniach poznawczych. Naukowcy twierdzą, że błyski światła i dźwięki o częstotliwości 40 Hz pozwalają odtworzyć fale gamma, a co za tym idzie – wesprzeć proces oczyszczania mózgu ze szkodliwych białek i poprawić funkcje poznawcze.

 

Najnowsze badania, choć zostały przeprowadzone na myszach, sugerują, że błyski światła i dźwięki można zastosować jako nową nieinwazyjną, skuteczną, bezpieczną i tanią formę terapii w leczeniu Alzheimera. Li-Huei Tsai przeprowadziła już wstępne badania na ludziach i wykazała, że technika ta nie jest w żaden sposób szkodliwa, a może wręcz wspomóc leczenie tej choroby. Na pełne wyniki tych badań musimy poczekać jeszcze kilka lat.

 

Odkryto gen, który może wydłużyć życie człowieka nawet do 120 lat

Szwajcarscy naukowcy twierdzą, że odkryli nowy sposób, który może pozwolić wydłużyć życie człowieka nawet o 60%. Metoda z powodzeniem została już przetestowana na muszkach owocówkach.

 

Muszki owocówki są bardzo częstym obiektem badań. W przeszłości opracowano różne metody dotyczące modyfikacji konkretnych genów, które pozwoliły wydłużyć życie tych owadów. Najnowszego osiągnięcia dokonali uczeni z Uniwersytetu w Bernie, którzy skupili się na genie, który nazwali ahuizotl (lub w skrócie azot).

 

Chroni on organy poprzez eliminowanie mniej zdrowych lub uszkodzonych komórek. Standardowo każda komórka posiada dwie kopie ahuizotlu, jednak naukowcy zdołali umieścić w nich jeszcze jedną, trzecią kopię. Eksperymenty przeprowadzone na muszkach owocówkach zdołały wydłużyć ich życie o 50-60%.

Człowiek również posiada wspomniany gen a uczeni twierdzą, że za pomocą tej metody można byłoby wydłużyć nasze życie. Szacuje się, że mieszkańcy krajów rozwiniętych dożywaliby średnio ponad 120 lat.

 

 

Badania potwierdzają, że zielona herbata zmniejsza ryzyko otyłości

Zielona herbata jest znana ludzkości od tysięcy lat, lecz dopiero dziś jesteśmy w stanie ustalić, jakie daje nam konkretne korzyści zdrowotne. Najnowsze badania, przeprowadzone przez dietetyków z Uniwersytetu Stanu Ohio wskazują, że ten popularny napój przede wszystkim pomaga w walce z otyłością.

 

Naukowcy przeprowadzili dotychczas szereg badań, które wykazywały, że zielona herbata może np. łagodzić objawy choroby Alzheimera, wspomagać pracę mózgu, zapobiegać zawałom serca i ułatwiać odchudzanie, wywierając działanie przeciwzapalne w jelitach. Jednak niektóre studia nie znalazły żadnych pozytywnych efektów odchudzających. Może to być spowodowane złożonością diety w stosunku do rozmaitych czynników, związanych ze stylem życia.

 

Zespół z Uniwersytetu Stanu Ohio przeprowadził własny eksperyment z udziałem myszy, który trwał 8 tygodni. Część z nich otrzymywała dietę wysokotłuszczową, która miała u nich wywołać otyłość, natomiast druga grupa funkcjonowała na normalnej zdrowej diecie. Połowie gryzoni z obu grup podawano żywność wymieszaną z ekstraktem z zielonej herbaty w ilości około 2% ich całkowitej diety, co jest odpowiednikiem 10 filiżanek herbaty dziennie, wypijanych przez człowieka.

Na czas eksperymentu regularnie mierzono masę ciała gryzoni, tkankę tłuszczową, insulinooporność, stany zapalne w jelitach i tkance tłuszczowej, skład flory bakteryjnej jelit i sposób, w jaki bakterie jelitowe i ich pochodne przenikają do krwiobiegu.

 

Badania wykazały, że myszy karmione dietą wysokotłuszczową połączoną z ekstraktem z zielonej herbaty zyskały o 20% mniej masy w porównaniu do gryzoni, które nie otrzymywały ekstraktu, a także wykazywały niższą oporność na insulinę. Myszy karmione zieloną herbatą miały również zdrowszą florę bakteryjną jelit i mniejsze zapalenie tkanki tłuszczowej oraz jelit.

 

Oczywiście eksperyment prowadzony był na myszach, lecz naukowcy zamierzają sprawdzić, czy zielona herbata da podobne efekty w przypadku ludzi. Tak czy inaczej, dotychczasowe badania jasno wskazują, że zielona herbata przynosi liczne korzyści zdrowotne. Autorzy powyższego eksperymentu twierdzą, że ograniczenie dziennego spożycia kalorii i zwiększenie aktywności fizycznej nie jest wcale łatwe dla ludzi otyłych, ale włączenie do diety zdrowych nawyków może poprawić stan zdrowia.

 

Czy zegar biologiczny można zresetować?

Naukowcy dokonali kolejnego postępu w badaniach nad ludzkim zegarem biologicznym. Badacze z amerykańskiego Uniwersytetu Vanderbilt ogłosili nową, dosyć prostą metodę, dzięki której można zresetować nasz rytm okołodobowy.

 

Do badań wykorzystano genetycznie zmodyfikowaną mysz, której zegar biologiczny jest niemal taki sam jak u człowieka. Następnie naukowcy zmienili rytm około-dobowy gryzonia, stymulując neurony w mózgu, a dokładniej w tzw. jądrze nadskrzyżowaniowym.

Jest to część mózgowia, która u ssaków odpowiada za behawioralne oraz fizjologiczne rytmy biologiczne. Zmiany w zegarze biologicznym dokonano za pomocą lasera i światłowodów.

 

Dzięki zastosowanej technice optogenetycznej można zarówno stymulować jak i tłumić aktywność neuronów w jądrze nadskrzyżowaniowym, resetując zegar biologiczny. Jeden z autorów badania Michael Tackenberg wyjaśnia, że na dzień dzisiejszy metoda nie może być jeszcze stosowana u ludzi ale naukowcy wciąż dokonują postępów w tym kierunku a prędzej czy później będzie można wykorzystać optogenetykę jako terapię.

 

 

 

Naukowcy wiedzą dlaczego kobiety mają lepszy węch od mężczyzn

Badacze dotychczas nie posiadali jednoznacznego dowodu, który wskazywałby dlaczego kobiety mają lepszy węch niż mężczyźni. Jednak najnowsze badania, opublikowane w czasopiśmie PNAS, mogą dać potencjalną odpowiedź na to pytanie.

 

Naukowcy z Uniwersytetu Federalnego w Rio de Janeiro zbadali mózgi 11 zdrowych kobiet i 7 mężczyzn, którzy zmarli po 55 roku życia. Obiektem badań była tzw. opuszka węchowa, odpowiedzialna za nasz zmysł węchu. Uczeni policzyli ilość znajdujących się tam komórek i neuronów za pomocą frakcjonatora izotropowego.

Lokalizacja opuszki węchowej została zaznaczona na powyższej grafice - źródło: Roberto Lent

W ten sposób uzyskano biologiczny dowód, który prawdopodobnie odpowiada na zadane wcześniej pytanie. Okazało się iż kobiety posiadają o 43% więcej komórek oraz o prawie 50% więcej neuronów w opuszce węchowej niż mężczyźni. Autorzy badania twierdzą jednak, że dowód nie jest wystarczający aby można było jednoznacznie stwierdzić iż kobiety rzeczywiście mają lepszy zmysł węchu niż mężczyźni.

 

 

 

Bioniczna trzustka polskich naukowców może wyleczyć cukrzycę

Polski zespół badawczy z Fundacji Badań i Rozwoju Nauki jako pierwszy na świecie opracował bioniczną trzustkę z naczyniami krwionośnymi. Naukowcy stworzyli organ, korzystając z techniki drukowania przestrzennego, a w kolejnych miesiącach przeprowadzone zostaną odpowiednie eksperymenty.

 

Bioniczna trzustka powstała dzięki zwierzęcym komórkom wysp trzustkowych, które zmierzano ze specjalnym biotuszem. Tak przygotowany biomateriał został wykorzystany w drukarce 3D, która zaczęła tworzyć poszczególne warstwy organu, a z pomocą drugiej strzykawki dodawała jednocześnie naczynia krwionośne.

 

Bioniczna trzustka, wykonana przez polskich naukowców pod kierunkiem dr hab. med. Michała Wszoły, zawiera wyłącznie wyspy trzustkowe, które produkują insulinę i glukagon. Badacze mają nadzieję, że w przyszłości, wydrukowany organ będzie można wszczepiać pacjentom chorym na cukrzycę, aby przywrócić wytwarzanie insuliny.

Płatki trzustkowe z wyspami zostaną wszczepione myszom w ramach pierwszego eksperymentu, który odbędzie się już w kwietniu. Z kolei w październiku, fragment biotrzustki o wielkości kilku cm zostanie wszczepiony do organizmów świń. Będzie to doskonała okazja, aby przetestować działanie nowego organu.

 

Projekt zakłada drukowanie trzustek z komórek macierzystych pacjentów. Dzięki drukarce 3D będzie można wytwarzać organy o dowolnych rozmiarach. Wynalazek polskich naukowców będzie mógł w przyszłości leczyć pacjentów, cierpiących na cukrzycę.