Październik 2019

Już 10% spadek wagi może doprowadzić do remisji cukrzycy typu 2

Nowe badanie wykazało, że ludzie, którzy osiągną umiarkowany spadek wagi w ciągu 5 pierwszych lat od zdiagnozowania cukrzycy typu 2, mogą doprowadzić chorobę do remisji, która pozwala na zaprzestanie leczenia. Może być to dodatkowa zachęta dla pacjentów, którzy mają jeszcze szansę powrotu do pełni zdrowia.

To nie pierwsze tego rodzaju optymistyczne wnioski na temat cukrzycy typu 2. Wcześniejsze badania z 2016 roku wykazały, że pacjenci cierpiący na cukrzycę, którzy przez 8 tygodni stosowali restrykcyjną dietę niskokaloryczną (ok. 624-700 kcal.), również doświadczali remisji choroby. Tym razem jednak dowiedziono, że we wczesnym stadium choroby możliwy jest podobny efekt, bez konieczności stosowania tak wymagającej diety. Wyniki opublikowano w czasopiśmie naukowym Diabetic Medicine.

Naukowcy z Uniwersytetu Cambridge przeanalizowali dane na temat 867osób w wieku od 40 do 69 lat ze zdiagnozowaną cukrzycą typu 2. Wszyscy ci pacjenci wzięli udział w badaniu ADDITION-Cambridge, które oceniało skuteczność badań przesiewowych w kierunku cukrzycy.

Badacze śledzili postępy uczestników badania przez 5 lat. Na podstawie tego stwierdzono, że 257 osób, czyli ok 30% pacjentów doprowadziło chorobę do remisji dzięki stosowaniu odpowiedniej diety. Potrzeba było jedynie zgubić zaledwie 10% masy ciała, co stanowi kolejny dowód na to, że właściwa dieta jest kluczem do powrotu do zdrowia.

Chociaż badanie przeprowadzone przez Uniwersytet Cambridge posiadało bardzo pozytywne rezultaty, wyniki innego badania okazały się mniej optymistyczne. W podobnym badaniu, w którym wzięło udział ponad 10 tys. osób, wskaźnik remisji choroby wyniósł zaledwie 4,97%. Być może jednak kluczem były różnice w dietach stosowanych przez pacjentów oraz prowadzonych przez nich stylach życia, co wymaga dalszej weryfikacji naukowców.

CRISPR może pomóc w leczeniu poważnych infekcji wirusowych

Wirusy takie jak Ebola i grypa mogą nie wydawać się podobne, jednak łączy je pewien istotny czynnik: oba są oparte na RNA. Jest to rodzaj wirusa, który kryje się za najczęstszymi i najbardziej śmiertelnymi chorobami na świecie. Naukowcom udało się jednak znaleźć sposób na walkę z nimi.

W czwartek zespół kierowany przez naukowców z Harvard i MIT's Broad Institute opublikował badanie, które szczegółowo opisuje nową technologię o nazwie CARVER. System ten wykorzystuje enzym CRISPR Cas13, który naturalnie atakuje RNA wirusów.

Zespół rozpoczął badania od analizy wirusów opartych na RNA w celu wyszukania sekwencji genetycznych, które mogłyby być targetowane przez Cas13. Badacze w szczególności chcieli namierzyć sekwencje, które prawdopodobnie nie spowodowałyby mutacji, lecz wyłączyłyby wirusa.

„Teoretycznie możesz zaprogramować Cas13 do atakowania praktycznie dowolnej części wirusa” – powiedział jeden z naukowców, Cameron Myhrvold w komunikacie prasowym. – „Istnieje jednak ogromna różnorodność w obrębie genotypu, który zmienia się gwałtownie wraz z rozwojem wirusa. Jeśli nie jesteś ostrożny, możesz dążyć do celu, który ostatecznie nie przyniesie efektu ”.

Naukowcy przetestowali system przy użyciu komórek ludzkich zainfekowanych trzema wirusami opartymi na RNA: limfocytowym wirusem zapalenia naczyniówki i mózgu, wirusem grypy A i wirusem pęcherzykowego zapalenia jamy ustnej. W ciągu 24 godzin enzymy Cas13, które wcześniej wstrzyknięto do komórek, obniżyły poziom wirusowego RNA nawet 40-krotnie.

Następnie badacze połączyli system Cas13 z narzędziem diagnostycznym o nazwie SHERLOCK, aby umożliwić mu pomiar poziomów wirusowego RNA w próbce –  i w ten sposób powstał system CARVER.

Naukowcy widzą CANVER jako narzędzie do badania wielu aspektów biologii wirusów w ludzkich komórkach. Badacze mają nadzieję, że znacznie zwiększy ono wyleczalność poważnych infekcji wirusowych.

Przecier pomidorowy może wpływać na płodność mężczyzn

Najnowsze badania sugerują, że likopen, czyli organiczny związek chemiczny z grupy karotenów, który w sporej ilości znajduje się w pomidorach, może w znaczący sposób poprawiać płodność mężczyzn. Dowiedziono, że zdrowi mężczyźni spożywający każdego dnia równowartość dwóch łyżek przecieru pomidorowego osiągnęli znacznie lepszą jakość nasienia. Wyniki opublikowano w czasopiśmie naukowym European Journal of Nutrition.

 

Dotychczasowe zalecenia dla mężczyzn posiadających problemy z płodnością obejmują prowadzenie zdrowego trybu życia, noszenie luźnej bielizny, a także unikanie stresu, zapewniając sobie regularny czas na relaks. Wiele wskazuje na to, że do listy tej wkrótce może zostać dodane codzienne spożywanie pomidorów, a w szczególności ich koncentratów.

Likopen, podobnie jak witamina E i cynk, jest przeciwutleniaczem posiadającym właściwości chroniące organizm przed licznymi chorobami układu krwionośnego oraz nowotworami. W nowych badaniach dowiedziono również, że związek ten pozytywnie wpływa na płodność mężczyzn.

Podczas trwającego 12 tygodni badania 60 losowo wybranych mężczyzn przyjmowało ok 14 mg likopenu dziennie w formie suplementu (aby uniknąć różnic w przyswajaniu substancji pochodzącej z pomidorów).

Nasienie mężczyzn testowano na początku badania, po upływie 6 tygodni i na końcu, czyli po 12 tygodniach. Chociaż nie odnotowano różnicy w stężeniu nasienia, odsetek zdrowych plemników znacząco wzrósł, podobnie jak ich ruchliwość.

Mimo optymistycznych wyników, naukowcy zwracają uwagę przede wszystkim na małą próbę badawczą. Z tego powodu badanie ma zostać powtórzone na znacznie większa skalę, także u mężczyzn posiadających problemy z płodnością. Wówczas będzie można sprawdzić, czy likopen zadziała także u nich.

Oto 5 najlepszych źródeł kwasów tłuszczowych omega-3

Kwasy tłuszczowe omega-3 są niezwykle ważnym składnikiem odżywczym w naszej diecie, m.in. wchodząc w skład błon komórkowych. Udowodniono naukowo, że zwiększone spożycie pokarmów bogatych w omega-3 skutkuje wieloma korzyściami dla zdrowia. Jakie dokładnie właściwości zdrowotne posiadają i w jakich produktach znajdziemy ich największą ilość?

Regularnie stosowana dieta bogata w kwasy tłuszczowe omega-3:

  • pomaga w zapobieganiu atakom serca, zawałom i udarom,
  • zwiększa przepływ krwi do mózgu,
  • obniża cholesterol,
  • wspomaga pamięć,
  • poprawia nastrój,
  • zapobiega stanom zapalnym.

Udowodniono również naukowo, że spożywanie pokarmów z zawartością omega-3 może zmniejszać dolegliwości bólowe u osób cierpiących na reumatoidalne zapalenie stawów.

Istotne jest jednak nie tylko to, dlaczego warto stosować dietę uwzględniającą spożycie omega-3. Równie ważne są negatywne konsekwencje niedoboru nienasyconych kwasów tłuszczowych. Wówczas organizm gorzej przyswaja jakiekolwiek witaminy i minerały, co może prowadzić do wielu chorób i dolegliwości.

Łosoś i inne tłuste ryby

Tłuste ryby morskie posiadają dużą zawartość kwasów tłuszczowych EPA i DHA, które wchodzą w skład omega-3. Z tego powodu warto przynajmniej dwa razy w tygodniu spożywać 100 g łososia, makreli, halibuta, sardynek, tuńczyka lub sardeli. Ryby te najlepiej jest piec lub gotować na parze – aby straciły jak najmniej swoich właściwości odżywczych.

Orzechy włoskie

Dla wegan lub osób, które nie lubią jeść ryb, alternatywę mogą stanowić orzechy włoskie, które jako jedyne ze wszystkich orzechów stanowią cenne źródło omega-3. Około 30 g orzechów włoskich zawiera aż 2,5 g nienasyconych kwasów tłuszczowych. Orzechy włoskie możemy spożywać w formie przekąski lub dodawać je do jogurtów oraz deserów.

Nasiona chia

Nasiona chia, inaczej nazywane nasionami szałwii hiszpańskiej, to kolejne wegańskie źródło omega-3. W dwóch łyżkach stołowych nasion znajdziemy wysoką zawartość kwasów tłuszczowych ALA wchodzących w skład omega-3. Nasiona chia możemy dodawać do jogurtów, sałatek, deserów oraz sosów.

Siemię lniane

Kolejne cenne źródło omega 3, w którego jednej łyżce stołowej mieści się około 2 g nienasyconych kwasów tłuszczowych. Podobnie jak nasiona chia, siemię lniane możemy dodawać do jogurtów, sałatek czy deserów.

Jajka

Niektóre kury są karmione paszą, która zawiera siemię lniane, po to by znoszone przez nie jajka miały w sobie omega-3. Zwykle informację na ten temat znajdziemy na wytłaczance. Poza tym jajka kurze są doskonałym źródłem białka i innych zdrowych kwasów tłuszczowych.

Czy warto stosować suplementy omega-3?

Jeśli nie mamy częstego dostępu do wyżej wymienionych pokarmów lub nie możemy ich spożywać ze względu na alergie i nietolerancje, warto rozważyć suplementację kwasów omega-3. Skład suplementów najczęściej jest oparty na oleju rybnym lub oleju z siemienia lnianego, rzadziej na oleju pozyskiwanym z kryla lub alg. Dzienne zapotrzebowanie na nienasycone kwasy tłuszczowe przez osobę dorosłą wynosi ok. 8-12 g – mieści się w nim także dzienne zapotrzebowanie na kwasy omega-3, czyli ok. 1,5 g.

 

 

 

W ciągu 20 lat podwoiła się liczba pacjentów w podeszłym wieku, którzy przyjmują antydepresanty

Wystarczyły zaledwie dwie dekady, aby liczba osób starszych przyjmujących leki przeciwdepresyjne uległa podwojeniu, i to pomimo spadku diagnozowanych przypadków depresji. Takie dane ujawniono na podstawie dużego badania w Wielkiej Brytanii, w którym oceniano zdrowie psychiczne pacjentów powyżej 65 roku życia. Okazuje się, że wielu z nich przyjmuje antydepresanty, nie mając nawet objawów depresyjnych. Co stanowi przyczynę tego zjawiska?

 

Naukowcy z Uniwersytetu Wschodniej Anglii przeprowadzili wywiady zdrowotne z dwiema grupami pacjentów w wieku powyżej 65 roku życia, którzy zamieszkują tereny Anglii oraz Walii. Pierwsze 7500 osób udzieliło wywiadu w latach 1991-1993, a druga grupa w takim samym wieku odpowiadała w latach 2008-2011.

 

Na podstawie zebranych informacji naukowcy doszli do wniosku, że w ciągu 20 lat odsetek osób otrzymujących leki przeciwdepresyjne wzrósł z 4 do prawie 11%. Z kolei mieszkańcy domów opieki dostają antydepresanty czterokrotnie częściej niż 20 lat temu. Pomimo gwałtownego wzrostu liczby wystawianych recept, częstotliwość depresji diagnozowanej u pacjentów w wieku powyżej 65 lat spadła z 7,9 do 6,8%.

Eksperci ostrzegają, że wielu pacjentów uzależnia się od antydepresantów, które są przepisywane „na wyrost”. Z tego powodu coraz więcej specjalistów od zdrowia psychicznego apeluje o ograniczenie liczby wystawianych recept, które mają poniekąd stanowić drogę na skróty w leczeniu problemów psychicznych u osób starszych.

 

Zdaniem naukowców odsetek zachorowań na depresję spadł dzięki lepszej jakości diagnostyce, ale może być to także wynik nadmiernego przepisywania leków przeciwdepresyjnych na inne schorzenia. Pacjenci, którzy od dłuższego czasu przyjmują leki przeciwdepresyjne, powinni być pod stałym nadzorem lekarza, konsultując konieczność kontynuacji dalszego leczenia.

 

 

Posiadacze psów mają większe szanse na przeżycie zawału i udaru

Wiele badań naukowych sugeruje, że posiadanie psa może być korzystne dla naszego zdrowia. Dwa nowe badania poszerzają obecnie istniejące dowody, stwierdzając związek między posiadaniem psa a znacznie niższym ryzykiem zgonu po przebytym udarze lub zawale serca. Skąd takie wnioski?

 

Naukowcy dowiedli, że posiadanie psów wiąże się z niższym ryzykiem śmierci z jakichkolwiek przyczyn, w tym sercowo-naczyniowych. Teraz okazuje się również, że nawet po przebyciu zawału lub udaru ludzie mający w domu czworonogi zyskują większe szanse na powrót do zdrowia. Temat ten opisano w artykule opublikowanym w czasopiśmie naukowym Circulation: Cardiovascular Quality and Outcomes.

 

Pierwsze badanie przeprowadzili naukowcy z Uniwersytetu Uppsala oraz Szwedzkiego Uniwersytetu Nauk Rolniczych. Wykorzystano Szwedzki Krajowy Rejestr Pacjentów do zidentyfikowania osób w wieku 40-85 lat, które doświadczyły zawału serca lub udaru pomiędzy 2001 a 2012 rokiem. Wyniki dotyczyły ponad 344 tys. osób, z których 186 tys. miało zawał serca, a 157 tys. udar mózgu. Aby ustalić, ile z tych osób posiadało psy, badacze posłużyli się danymi Szwedzkiej Rady Rolnictwa i Szwedzkiego Związku Kynologicznego. W ten sposób odkryto, że osoby posiadające czworonogi szybciej wracały do zdrowia.

Pacjenci, którzy doświadczyli zawału serca w latach 2001-2012 i posiadali psy, mieli o 33% mniejsze ryzyko śmierci po hospitalizacji, jeśli żyli sami. W przypadku, gdy posiadali oni zarówno psy, jak i partnerów lub dzieci, ryzyko śmierci było dodatkowo o 12% niższe.

 

Naukowcy uważają, że niższe ryzyko śmierci wśród właścicieli psów można wytłumaczyć przede wszystkim faktem, ze posiadanie czworonoga zmusza do podejmowania regularnej aktywności fizycznej. Psy poprawiają także samopoczucie swoich właścicieli, zapobiegając ich negatywnemu nastrojowi, co także wspiera poprawę ogólnego stanu zdrowia. Wcześniejsze badania wykazały, że właściciele psów doświadczają mniejszej izolacji społecznej, mając większe szanse na wchodzenie w interakcje z innymi ludźmi.

Autorzy badania uprzedzają jednak, że opublikowany przez nich artykuł nie ma stanowić zachęty do kupowania bądź adopcji psów jako „lekarstwa”. Wejście w posiadanie czworonoga powinno być przemyślaną decyzją, ponieważ bierzemy za niego odpowiedzialność. Wymagana jest wówczas odpowiednia wiedza, a także warunki do zapewnienia zwierzęciu godnego bytowania.

 

 

Gotowanie w domu kluczem do unikania wysoce szkodliwych związków chemicznych

Jak dowodzą nowe badania, spożywanie samodzielnie przygotowanych posiłków może w znaczny sposób ochronić nas przed szkodliwymi substancjami, które znajdują się w gotowej żywności. Konkretnie mowa o związkach perfluorowanych, pochodnych sulfonianu perfluorooktanu (PFAS), które znajdują się w zanieczyszczonej wodzie, opakowaniach stosowanych do produktów spożywczych, a także w żywności typu fast food.

Na podstawie badań przeprowadzonych na gryzoniach Agencja Ochrony Środowiska Stanów Zjednoczonych (EPA) powiązała spożywanie związków PFAS z problemami reprodukcyjnymi i rozwojowymi, a także z chorobami wątroby i nerek, upośledzonym funkcjonowaniem układu odpornościowego i nowotworami. PFAS nie są trawione, zamiast tego gromadzą się w organizmie. Podczas wcześniejszych badań z udziałem ludzi powiązano również wysoki poziom PFAS w organizmie m.in. z wysokim poziomem cholesterolu.

W czasopiśmie naukowym Environmental Health Perspectives opublikowano artykuł przygotowany przez naukowców z Instytutu Silent Spring w Newton, który sugeruje, że ludzie, którzy częściej jedzą gotowe posiłki, na przykład do odgrzania w mikrofali, posiadają wyższy poziom PFAS we krwi. Zgadza się to z ostatnimi badaniami, które wykazały, że szkodliwe substancje znajdują się w dużej ilości w opakowaniach żywności typu fast food.

 

W ramach nowego badania naukowcy przeanalizowali dane z programu badawczego National Health and Nutrition Examination Survey opracowywanego przez amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób w celu śledzenia stanu zdrowia i modeli odżywiania dzieci i dorosłych. Badacze mieli tym samym dostęp do informacji o ponad 10 tys. uczestników, którzy udzielili szczegółowych informacji na temat swoich nawyków żywieniowych. Pacjenci oddawali także krew do badania, która była analizowana m.in. pod kątem obecności PFAS.

Na podstawie analizy danych medycznych odkryto korelację między jedzeniem samodzielnie przygotowywanym w domu a niższym poziomem PFAS we krwi. Z kolei osoby, które częściej jadały w restauracjach typu fast food lub jadły w domu pakowaną żywność do odgrzania, posiadały we krwi znacznie więcej tych szkodliwych substancji.

 

Jak twierdzi współautorka badania, chemik środowiskowy dr Laurel Schaider z Instytutu Silent Spring, to pierwsze dowody na bezpośredni związek między różnymi modelami odżywiania a ekspozycją na PFAS w Stanach Zjednoczonych. Wielu badaczy ostrzega, że nowe odmiany substancji są jeszcze szkodliwsze, zaburzając przede wszystkim prawidłową gospodarkę hormonalną ludzi.

 

 

 

 

Poznaj 8 właściwości zdrowotnych pigwy

Pigwa to starożytny owoc pochodzący z różnych części Azji oraz krain leżących w obrębie Morza Śródziemnego. Uprawa pigwy sięga starożytnego Rzymu oraz Grecji, gdzie traktowano owoc jako symbol miłości i płodności. Choć dzisiaj pigwa jest znacznie mniej popularna, posiada bardzo bliskie pokrewieństwo z jabłkami oraz gruszkami. Od wieków stosuje się pigwy w medycynie naturalnej, ponieważ stanowią one skarbnicę cennych substancji odżywczych.

  1. Bogata wartość odżywcza

Pigwy zawierają dużo błonnika, a także kilka kluczowych dla naszego zdrowia witamin i minerałów, dlatego warto włączyć je do prawie każdej diety. W ok. 90 g pigwy znajdują się 52 kalorie, 0,3 g białka, 13 g węglowodanów i 1,75 g błonnika. Wskazana porcja pigwy równa się także uzupełnieniu 15% dziennego zapotrzebowania na witaminę C, 1,5% witaminy B1, 2% witaminy B6, 13% miedzi, 3,6% żelaza, 4% potasu i 2% magnezu. Na tym jednak nie koniec, jeśli chodzi o wyjątkowy skład tych owoców.

  1. Źródło antyoksydantów

Pigwa sanowi źródło cennych przeciwutleniaczy, które zmniejszają stres oksydacyjny, niwelują stany zapalne i chronią komórki organizmu przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Niektóre badania sugerują, że przeciwutleniacze znajdujące się w pigwach, takie jak kwercetyna i kemferol, mogą chronić organizm przed chorobami przewlekłymi, takimi jak choroby serca czy nowotwory.

  1. Zmniejsza nudności w okresie ciąży

Jedne z najuciążliwszych dolegliwości zdrowotnych w okresie ciąży to zdecydowanie nudności. Badania, w których wzięło udział 76 kobiet, wykazały, że wypijanie 1 łyżki stołowej syropu z pigwy okazało się skuteczniejszym rozwiązaniem w łagodzeniu nudności niż suplementacja 20 mg witaminy B6.

  1. Łagodzenie problemów trawiennych

W medycynie naturalnej od lat stosowano pigwy do leczenia problemów trawiennych. Ostatnio przeprowadzone badania sugerują, że ekstrakt pozyskiwany z pigwy może chronić jelita przed uszkodzeniami w wyniku chorób zapalnych, takich jak zespół jelita drażliwego czy wrzodziejące zapalenie jelita grubego.

  1. Wspomaganie leczenia wrzodów żołądka

Roślinne związki chemiczne, które występują w pigwach, mogą wspomagać leczenie wrzodów żołądka lub zapobiegać ich powstawaniu. Udowodniono tym samym, że picie soku z pigwy hamuje namnażanie się bakterii H. pylori. Ekstrakt z pigwy chroni także przed wrzodami żołądka wywołanymi spożywaniem alkoholu.

  1. Zmniejszenie objawów refluksu kwasowego

Osoby borykające się z uciążliwym refluksem powinny spróbować naturalnej terapii, która zakłada codzienne picie syropu z pigwy. Udowodniono, że jego spożywanie jest tak samo skuteczne, jak zażywanie leków specjalnie stworzonych do leczenia objawów refluksu.

  1. Ochrona przed niektórymi reakcjami alergicznymi

Pigwy mogą łagodzić różne objawy alergii, takie jak katar lub kaszel, poprzez tłumienie komórek odpowiedzialnych za reakcje alergiczne. Niektóre badania wykazały również, że wyciąg z owoców pigwy pomaga w leczeniu alergii objawiających się w postaci stanów zapalnych skóry.

  1. Właściwości antybakteryjne

Kilka badań dowiodło, że pigwy posiadają właściwości antybakteryjne zapobiegające namnażaniu się szkodliwych bakterii, takich jak E. coli czy S. aureus. Pojedynczy owoc pigwy zawiera 15% dziennego zapotrzebowania na witaminę C, która wspiera działanie układu odpornościowego.

Jak spożywać pigwy?

W przeciwieństwie do większości owoców, pigwy nie nadają się do spożywania na surowo, ponieważ posiadają bardzo twardy miąższ i wyjątkowo kwaśny smak. Z tego powodu z owoców pigwy najlepiej jest robić przetwory oraz syropy. Warto dodać niewielką ilość cukru i gotować na wolnym ogniu, aż owoce zmiękną. Konfitura bądź syrop z pigwy to doskonały dodatek do różnego rodzaju potraw, deserów, herbat oraz naparów ziołowych. Nadają im niepowtarzalny aromat, wzbogacając tym samym nasze doznania smakowe.

Naukowcy opracowali niezwykłą sztuczną krew

Naukowcy z Japonii opracowali sztuczną krew, która teoretycznie mogłaby zostać przetoczona pacjentom niezależnie od ich grupy krwi. Obecne badania nad krwią są na bardzo wczesnym etapie, jednak rozpoczęcie testów na ludziach może przynieść przełom w medycynie.

Obecnie transfuzje krwi są zależne od odpowiedniej grupy krwi, jednak uniwersalny zamiennik pozwoliłby na znaczne ułatwienie tego procesu. Trudności dotyczą głównie rzadkich grup krwi oraz niewystarczającej ilości dawców danej grupy krwi. Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) co roku na całym świecie darowane jest 117,4 miliarda jednostek krwi, jednak to wciąż za mało.

Naukowcy z Japonii postanowili opracować sztuczny substytut krwi, który może naśladować i pełnić funkcje krwi biologicznej. Przede wszystkim chodzi o magazynowanie i transportu tlenu, co może być niezwykle przydatne w trakcie operacji bądź urazów.

Funkcję transportującą pełni hemoglobina – białko znajdujące się w czerwonych krwinkach, które przenosi tlen do tkanek organizmu oraz zwraca dwutlenek węgla z powrotem do płuc. Jako substytut tego niezbędnego białka zespół opracował „pęcherzyki hemoglobiny” o średnicy zaledwie 250 nanometrów, które mogą służyć jako nośnik tlenu. Wraz z hemostatycznymi nanocząstkami na bazie liposomów zmieszano je z osoczem oraz innymi składnikami krwi.

Obecnie przeprowadzono testy na grupie 10 królików, które potrzebowały natychmiastowego przetoczenia krwi. Sześć zwierząt przeżyło, co daje podobny wynik do przeżywalności w przypadku tradycyjnych transfuzji.

Nie jest jasne, czy ten produkt może potencjalnie prowadzić do szerszych problemów zdrowotnych, ponieważ naukowcy nie zbadali długoterminowych skutków zastosowania sztucznej krwi. Jednocześnie badanie ostrzega, że substytut krwi może nie zadziałać u ludzi.

Pomimo tych ograniczeń badania mogą stanowić kolejny istotny krok naprzód w poszukiwaniu uniwersalnego zamiennika  krwi. Wynalazek ten mógłby znacznie poprawić przeżywalność w krajach rozwijających się, w których dostęp do odpowiednich grup krwi jest mocno ograniczony.

 

Zwierzęta domowe zmniejszają ryzyko alergii

Naukowcy ustalili, że zwierzęta w znaczący sposób wpływają na odporność człowieka. Badania wykazały, że im więcej psów lub kotów spotykamy za młodu, tym mniejsza jest szansa na powikłania alergiczne w przyszłości.

Niektóre badania wykazywały, że posiadanie zwierzaka we wczesnym okresie życia może pozytywnie wpływać na odporność alergiczną. Bill Hesselmar z Uniwersytetu w Goteborgu zastanawiał się jednak, czy posiadanie większej liczby zwierząt jeszcze bardziej zwiększyłoby potencjalne zdrowotne korzyści.

 

Hesselmar wraz ze swoimi współpracownikami, postanowił przyjrzeć się bliżej wynikom dwóch poprzednich badań. Pierwsze z nich zawierało dane od 1029 dzieci w wieku 7-8 lat. Częstość występowania alergii u dzieci, które spędziły pierwsze 12 miesięcy życia w domu bez zwierząt, wynosiła aż 49%. Wskaźnik spadł do 43% w przypadku dzieci, które mieszkały z jednym pupilem, a obcowanie z trzema zwierzętami skutkowało występowaniem alergii jedynie w 24% przypadków. Warto również zaznaczyć, że dwoje dzieci mieszkało aż z pięcioma zwierzakami i nie posiadały alergii.

 

W drugim badaniu śledzono 249 dzieci. Wskaźnik alergii wynosił 48% w przypadku dzieci, które nie miały kontaktu ze zwierzętami, 35% w przypadku dzieci mieszkających z jednym pupilem i zaledwie 21% wśród dzieci, które żyły z co najmniej dwoma zwierzętami.

Na podstawie powyższych wyników naukowcy ustalili, że istnieje wyraźny związek pomiędzy liczbą posiadanych zwierząt a skuteczniejszą ochroną przed alergiami. Wcześniejsze badania wykazały też, że dzieci dorastające w gospodarstwach rolnych są bardziej odporne na powikłania w dalszych etapach życia.