Listopad 2019

W jaki sposób mikrobiom jelitowy wpływa na stan zdrowia całego organizmu?

W naszych jelitach znajduje się do 2 kg drobnoustrojów. Wśród nich da się wyróżnić co najmniej tysiąc poszczególnych gatunków bakterii, na które składa się ponad 3 mln genów. Co więcej, dwie trzecie mikrobiomu jelitowego jest unikalne dla każdego człowieka. To, jak ostatecznie się on kształtuje, zależy przede wszystkim od stosowanej diety oraz prowadzonego stylu życia.

Zyskujemy coraz większą świadomość na temat tego, że bakterie znajdujące się w naszych jelitach odgrywają istotną rolę w trawieniu. Jeśli żołądek i jelito cienkie nie są w stanie do końca strawić spożytych pokarmów, żywią się nimi drobnoustroje jelitowe. Ponadto, wspomagają one produkcję niektórych witamin, takich jak witamina B i witamina K. Te z kolei odgrywają znaczącą rolę w funkcjonowaniu układu odpornościowego.

Badacze w coraz większym stopniu pracują nad tym, aby dowiedzieć się więcej o wpływie mikrobiomu jelit na zdrowie człowieka. Najczęściej weryfikowano, w jaki sposób mikroflora jelitowa wpływa na ryzyko otyłości oraz innych chorób metabolicznych. Jednak z biegiem lat odkrywamy coraz więcej powiązań między florą bakteryjną jelit a ogólnym stanem zdrowia człowieka.

Jak przebiega rozwój mikrobiomu jelitowego?

Wielu naukowców uznaje przewód pokarmowy płodu za środowisko sterylne, choć jest to nadal temat dyskusyjny. Możemy jednak z całą pewnością stwierdzić, że właściwy rozwój mikroflory jelitowej rozpoczyna się dopiero po urodzeniu. Znaczący wpływ ma wówczas mleko matki, ale również mikroorganizmy znajdujące się w środowisku otaczającym dziecko.

Im bardziej różnorodny mikrobiom jelit, tym lepiej dla naszego zdrowia. Jego skład zmienia się w ciągu całego naszego życia – w zależności od czynników, z którymi się stykamy. Może być to jedzenie, które spożywamy, ale również powietrze, którym oddychamy. Niektóre badania sugerują również, że na część mikrobiomu mają wpływ uwarunkowania genetyczne. W jednym z badań wykazano, że trzymiesięczne niemowlęta z uboższą florą bakteryjną jelit w wieku dwunastu miesięcy gorzej tolerowały spożywanie pokarmów takich, jak jajka, mleko oraz orzeszki ziemne. Może to zatem sugerować, że ubogi mikrobiom jelitowy w wieku wczesnodziecięcym odpowiada za alergie pokarmowe.

Otyłość

Coraz więcej badań wskazuje na związek pomiędzy mikrobiomem jelitowym a przyrostem masy ciała. Niektórzy naukowcy sugerują, że bakterie obecne w naszych jelitach mogą wpływać na podatność poszczególnych osób na przyrost masy ciała. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Cornell wykazało, że pewien szczep bakterii o nazwie Christensenella występuje częściej u osób o niskiej masie ciała – wpływ na jego obecność w dużej mierze mają geny. Po wprowadzeniu wspomnianego szczepu bakterii do jelit myszy odnotowano spadek masy ciała gryzoni.

Inne badanie opublikowane w 2012 roku w czasopiśmie Journal of Proteome Research sugeruje, że brak bakterii w jelicie grubym może prowadzić do otyłości poprzez spowolnienie aktywności brązowego tłuszczu, który chroni przed przyrostem masy ciała. Kolejny eksperyment dotyczył przeszczepienia mikrobiomu od osób z nadwagą do jelit osób o prawidłowej wadze. Po pewnym czasie od zabiegu biorcy zaczęli tyć.

Nowotwory

W ostatnich latach naukowcy coraz częściej biorą pod lupę związek pomiędzy bakteriami jelitowymi a nowotworami. W badaniu z 2013 roku opublikowanym w czasopiśmie The Journal of Cancer Research amerykańscy naukowcy stwierdzili odkrycie określonych bakterii w jelitach o nazwie Lactobacillus johnsonii, które mogą predysponować do rozwoju chłoniaka oraz raka białych krwinek.

Kolejne badanie z 2013 roku wykazało, że tzw. helikobakterie powodują raka żołądka oraz wrzody dwunastnicy poprzez dezaktywację części układu odpornościowego zaangażowanego w zarządzanie stanami zapalnymi. W wielu przypadkach powiązano również dysbiozę jelit z rozwojem raka jelita grubego. Mikrobiom jelitowy może być też ważny dla poprawy skuteczności leczenia raka. Immunoterapia oraz chemioterapia okazały się bardziej skuteczne u gryzoni ze zdrową florą bakteryjną jelit.  

Zdrowie psychiczne

Niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, ale stan zdrowia naszych jelit ma także znaczący wpływ na nasze samopoczucie psychiczne. Według Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychologów bakterie jelitowe wytwarzają szereg neurohormonów, które mózg wykorzystuje do regulacji procesów fizjologicznych i umysłowych, w tym pamięci, uczenia się i nastroju. Przykładowo 95% zasobów serotoniny pochodzi właśnie z jelit.

Mając na uwadze wyżej wymienione informacje, nic dziwnego, że osoby borykające się z zaburzeniami psychicznymi, takimi jak depresja lub napady lękowe, często posiadają jednocześnie zaburzenia odżywiania. Wielu pacjentów jednoznacznie przyznaje, że pierwsze objawy depresji i niepokoju pojawiły się równolegle z dolegliwościami trawiennymi. Badanie opublikowane w 2014 roku wykazało nawet, że prebiotyki, czyli węglowodany pobudzające zdrowe bakterie w jelitach, mogą skutecznie zmniejszać stres i niepokój. Osoby otrzymujące prebiotyki rzadziej zwracały uwagę na negatywne bodźce i posiadały niższy poziom kortyzolu, tzw. hormonu stresu.

Autyzm

Za główne przyczyny autyzmu uznano czynniki genetyczne oraz środowiskowe, jednak naukowcy coraz częściej przyglądają się również roli bakterii jelitowych w rozwoju tej choroby. W 2013 roku badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Stanowego w Arizonie wykazało, że dzieci z autyzmem posiadały niższy poziom trzech rodzajów bakterii jelitowych: Prevotella, Coprococcus i Veilonellaceae w porównaniu z dziećmi zdrowymi. Udowodniono również, że stężenia określonych substancji chemicznych wytwarzanych przez te bakterie jelitowe również się różniły.

Doprowadziło to do powstania hipotezy, że drobnoustroje jelitowe odgrywają istotną rolę dla naszego mózgu, mogąc również zakłócać jego prawidłowe funkcjonowanie. Dalsze wnioski na temat zależności pomiędzy bakteriami jelitowymi a autyzmem to badanie z 2013 roku, które opublikowano w czasopiśmie Cell. Wykazano w nim, że bakterie ze szczepu Bacteroides osłabiły objawy autyzmu u myszy.

E-papierosy mogą być jeszcze bardziej szkodliwe od tradycyjnych wyrobów tytoniowych

Gdy na rynku pojawiły się e-papierosy, mówiono o tym, że są one znacznie mniej szkodliwe od konwencjonalnych wyrobów tytoniowych. Dziś jednak publikowanych jest coraz więcej informacji na temat tego, że e-papierosy szkodzą nam tak samo, o ile nie bardziej. Dwa nowe badania, których wyniki zostały zaprezentowane w bieżącym roku na konferencji naukowej American Heart Association, wyróżniają potencjalny niebezpieczny wpływ e-papierosów na nasze zdrowie.

Badacze z Uniwersyteckiej Szkoły Medycznej Bostonu w Massachusetts postanowili zweryfikować konsekwencje „palenia” e-papierosów wobec układu sercowo-naczyniowego. Wyniki okazały się zaskakujące, ponieważ e-papierosy są tak samo szkodliwe zwykłe papierosy.  

W pierwszym badaniu skupiono się na mierzeniu poziomu cholesterolu, trójglicerydów oraz glukozy we krwi palaczy. Drugie badanie dotyczyło natomiast przepływu krwi w sercu osób palących papierosy. Naukowcy porównywali wyniki wśród zdrowych osób dorosłych palących zwykłe papierosy, użytkowników e-papierosów, palaczy zarówno papierosów, jak i e-papierosów oraz osób wcale niepalących.

476 uczestników badania było w wieku od 21 do 45 lat. Wykluczono u nich choroby sercowo-naczyniowe, nie przyjmowali także żadnych codziennych lekarstw. Badacze wzięli pod uwagę zmienne takie, jak wiek, rasa oraz płeć.

Na podstawie uzyskanych wyników wykazano, że osoby stosujące wyłącznie e-papierosy miały wyższy poziom cholesterolu LDL od osób niepalących. Cholesterol HDL, czyli tzw. „dobry cholesterol” był natomiast niższy zarówno u osób palących e-papierosy, jak i klasyczne papierosy.

W drugim badaniu przyjrzano się przepływowi krwi w sercach 19 dorosłych pacjentów w wieku od 24 do 32 lat. Pomiarów dokonywano przed i po paleniu tradycyjnych papierosów lub e-papierosów, a także w trakcie wysiłku fizycznego (wykorzystywano trener dłoni) i odpoczynku. Mówiąc dokładniej, badano krążenie wieńcowe za pomocą echokardiografii. Wykorzystywano wypełnione gazem mikropęcherzyki, które przemieszczały się w przestrzeni naczyniowej podobnie jak czerwone krwinki.

U palaczy tradycyjnych wyrobów tytoniowych przepływ krwi wzrósł nieznacznie po paleniu, a następnie zmniejszył się chwilę później przy wykonywaniu wysiłku fizycznego. Jednak u osób stosujących e-papierosy sytuacja była zupełnie różna. Przepływ krwi zmniejszył się zarówno po inhalacji w spoczynku, jak i po inhalacji z jednoczesnym ćwiczeniem.

Niepokojące wyniki mogą sugerować, że e-papierosy są równie szkodliwe co konwencjonalne papierosy. Być może wyrządzają one nawet więcej szkody naszemu zdrowiu – zwłaszcza osobom z podwyższonym ryzykiem chorób naczyniowych.

Dlaczego należy myć owoce i warzywa?

Chociaż większość ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że należy odpowiednio obchodzić z produktami spożywczymi pochodzenia zwierzęcego, znacznie mniejszą uwagę przykładamy do mycia owoców i warzyw. Warto zatem zdawać sobie sprawę z tego, że one również mogą przenosić szkodliwe dla zdrowia zarazki.

Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) szacuje, że każdego roku około 48 mln ludzi choruje z powodu spożycia skażonej żywności. W ostatnich latach szczególnie nasiliły się zakażenia bakteriami, które występują na melonach, sałacie, pomidorach i szpinaku. Spożywający je ludzie, którzy uprzednio nie umyli owoców lub warzyw, często chorują na tyle poważnie, że wymagają hospitalizacji.

Niezależnie od tego, czy dany owoc lub warzywo chcemy spożyć na surowo, czy też go ugotować, najpierw powinniśmy dokładnie go umyć. Pozbywamy się w ten sposób dwóch głównych zagrożeń: bakterii oraz pestycydów (mogą one znajdować się np. na ogórkach, cebuli, groszku czy szparagach). Najczęściej występujące bakterie to przede wszystkim Salmonella, E. coli oraz Listeria monocytogenes.

Na negatywne skutki spożycia niemytej żywności w szczególności narażone są:

  • dzieci poniżej 5. roku życia,
  • kobiety w ciąży,
  • osoby powyżej 65. roku życia,
  • osoby z osłabionym układem odpornościowym.

Najczęstsze symptomy chorobowe to:

  • skurcze żołądka,
  • biegunka,
  • wymioty,
  • ból głowy,
  • ból mięśni.

Zakażenie bakteryjne Listeria monocytogenes powoduje dodatkowo:

  • sztywność karku,
  • splątanie myśli,
  • utratę wagi,
  • drgawki.

Podstawowe zalecenia dotyczące właściwej higieny spożywania owoców i warzyw to przede wszystkim:

  • mycie rąk przed i po przygotowaniu posiłku,
  • odcinanie i wyrzucanie uszkodzonych elementów owoców i warzyw,
  • mycie warzyw i owoców przed ich obraniem,
  • mycie owoców i warzyw wyłącznie przy użyciu wody,
  • osuszanie warzyw i owoców po myciu za pomocą czystego ręcznika,
  • stosowanie osobnej deski do krojenia surowego mięsa,
  • usuwanie zewnętrznych liści kapusty i sałaty,
  • świeże, łatwopsujące się produkty należy przechowywać w lodówce w temperaturze poniżej 4 stopni Celsjusza

Nie jest konieczne mycie tych pokarmów, które zostały oznaczone na opakowaniu jako umyte.

Dlaczego warto pić yerba mate?

Yerba mate to herbata wytwarzana z wysuszonych liści oraz patyczków ostrokrzewu paragwajskiego, który rośnie w lasach tropikalnych Ameryki Południowej. Oprócz wyrazistego smaku napar z yerba mate obfituje w witaminy, aminokwasy i polifenole. Te związki roślinne w wyraźny sposób mogą poprawić stan Twojego zdrowia.

 

Wciąż pojawiają się nowe doniesienia na temat właściwości zdrowotnych yerba mate. Niektóre badania sugerują, że regularne picie naparu może poprawić stan zdrowia układu sercowo-naczyniowego. Wyniki innych badań dowodzą z kolei, że picie yerba mate może przeciwdziałać negatywnym skutkom otyłości.

Właściwości zdrowotne związane z kofeiną

Filiżanka yerba mate o pojemności 150 ml zawiera średnio 78 mg kofeiny. Sprawia to, że yerba mate ma podobne właściwości pobudzające co kawa. Może poprawiać nastrój i dodawać energii, ale oferuje też inne korzyści. Liczne badania wykazały, że kofeina pozytywnie oddziałuje na nasze zdrowie. Może zapobiegać występowaniu niektórych nowotworów, m.in. rakowi prostaty, jelita grubego oraz piersi. Osoby spożywające kofeinę posiadają także niższe ryzyko chorób serca, choroby Parkinsona, demencji, choroby Alzheimera oraz cukrzycy typu 2.

Niższa waga

Według analizy badawczej, którą przeprowadzono w 2011 roku, yerba mate zawiera specyficzny rodzaj bakterii, która zmienia sposób trawienia tłuszczu przez organizm. Tzw. actinobakteria wspiera działania odchudzające. Badania na zwierzętach wykazały, że wypijanie naparu z yerba mate zmienia metabolizowanie tłuszczów. U gryzoni spadł również poziom cholesterolu, trójglicerydów oraz glukozy we krwi. Dodatkowe badania przeprowadzone w 2013 roku udowodniły, że ekstrakt z yerba mate zmniejszał związane z otyłością stany zapalne występujące w organizmach szczurów.

Przeciwutleniacze

Yerba mate, podobnie jak wiele innych produktów roślinnych, zawiera sporą dawkę przeciwutleniaczy. Zawarte w niej substancje chemiczne mogą neutralizować wolne rodniki, niwelując stres oksydacyjny. W efekcie minimalizowanych jest wiele chorób związanych z przedwczesnym starzeniem, m.in. nowotwory oraz choroby serca.

Zdrowie kości

Osteoporoza stanowi przyczynę wielu złamań kości u osób powyżej 65 roku życia. W badaniu z 2012 roku dowiedziono, że kobiety, które przez 4 lata regularnie piły yerba mate, doświadczyły znacznie mniejszego spadku gęstości kości. Skorelowano to z niższym ryzykiem osteoporozy oraz rzadziej doświadczanymi złamaniami.

Ryzyko i skutki uboczne

Chociaż kofeina zawarta w yerba mate posiada szereg właściwości zdrowotnych, może ona powodować także pewne działania niepożądane. Należy do nich przede wszystkim: podwyższone ryzyko poronienia, nadciśnienie lub zaburzenia rytmu serca u osób posiadających choroby serca. Badanie z 2010 roku wykazało wzrost zachorowań na raka przełyku i jamy ustnej u osób, które często piły yerba mate. Autorzy badania ostrzegają jednak, że nie ustalono ostatecznie, czy przyczyną była sama herbata, czy też regularne picie gorącego płynu.

Jak przygotować napar?

Do zaparzenia filiżanki wykorzystaj 2-3 łyżeczki suszu, zalewając go wodą o temperaturze do 85 stopni Celsjusza. Pozwól naparowi ostygnąć do optymalnej dla picia temperatury. Ponieważ yerba mate ma specyficzny, gorzki smak, możesz spróbować wypić ją z odrobiną cukru, miodu lub syropu z agawy. Do picia yerba mate najlepiej jest wykorzystywać specjalne naczynie, a także metalową rurkę (bombillę), która pozwala na wypijanie samego naparu bez fusów.

Silny psychodelik może załagodzić myśli samobójcze

Po raz pierwszy zbadano, czy niezwykle silna substancja psychodeliczna – ayahuasca, może załagodzić symptomy depresji oraz myśli samobójcze. Niezwykły napar od wieków używany jest przez szamanów w całej Amazonii.

Choć badania są obecnie na wczesnym etapie, już pierwsze odkrycia są niezwykle obiecujące. Naukowcy doszli do wniosku, że ayahuasca wykazuje potencjał jako środek terapeutyczny w leczeniu depresji.

Ayahuasca to gorzko-brązowy płyn otrzymywany przez gotowanie liści rośliny o nazwie chacruna (Psychotria viridis) z winoroślą ayahuasca (Banisteriopsis caapi). Winorośl ayahuasca zawiera N, N-dimetylotryptaminę (DMT) – psychoaktywną substancję chemiczną, która występuje w wielu roślinach i jest naturalnie wytwarzana przez ludzkie ciało. Jednak DMT jest zazwyczaj niszczone przez enzymy w jelitach. Aby pokonać tę barierę, do naparu dodaje się roślinę, która blokuje te enzymy i umożliwia DMT dotarcie do mózgu.

Te psychodeliczne efekty były wykorzystywane przez rdzennych mieszkańców Ameryki Południowej od stuleci do kontaktu ze światem duchowym, jednak ostatnio zainteresowały ludzi szukających duchowego oświecenia i efektów terapeutycznych. Coraz więcej badań akademickich pokazuje, że ayahuasca może być stosowana wraz z innymi metodami leczenia lęku i depresji. Pierwsze próby pokazują również, że może być niezwykle skuteczna w walce z uzależnieniem od kokainy i opiatów.

W ramach nowego badania międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez Ryerson University w Kanadzie podał 14 osobom z depresją oporną na leczenie pojedynczą dawkę ayahuaski, podczas gdy kolejne 15 osób otrzymało placebo. Po jednym dniu, dwóch dniach i siedmiu dniach poproszono ich o opisanie swojego stanu psychicznego.

Autorzy badania przeanalizowali kwestionariusze i odkryli, że osoby, które przyjęły napar miały mniej myśli samobójczych oraz wykazywali generalnie lepsze samopoczucie w stosunku do grupy kontrolnej. Badacze podkreślają jednak, że próbie poddano niewielką liczbę osób, a pacjenci sami zgłaszali swoje samopoczucie, co może nie być miarodajne.

Mimo to, naukowcy pokładają duże nadzieje w leczeniu chorób psychicznych oraz uzależnień za pomocą psychodelików. Kolejne próby obejmujące większą ilość osób są obecnie kolejnym celem badaczy z Ryerson University, podczas gdy obecne wyniki mogą posłużyć za bazę dla kolejnych badań na całym świecie.

Szafran – skarbnica smaku i właściwości zdrowotnych

Szafran jest najdroższą wagowo przyprawą na świecie. Posiada intensywny aromat i charakterystyczny kolor. Za jej wyjątkową barwę odpowiadają przeciwutleniacze, które w pozytywny sposób oddziałują na nasz organizm. Istnieją dowody naukowe na to, że szafran może poprawiać nasz nastrój, zwiększać libido, a także zwalczać stres oksydacyjny. Z tego powodu warto dodawać przyprawę do przygotowywanych potraw.

Szafran towarzyszy ludziom od ponad 3 tysięcy lat. W tym czasie wykorzystywano go nie tylko w sztuce kulinarnej, ale także jako składnik kosmetyków pielęgnacyjnych, leków oraz pigmentów koloryzujących. Przyprawa jest pozyskiwana ze znamion słupków szafranu uprawnego. Roślina oryginalnie pochodzi z Azji południowo-zachodniej. Wysoka cena szafranu wynika z trudności w jego pozyskiwaniu. Rolnicy muszą ręcznie zbierać delikatne nici z każdego kwiatu. Następnie są one poddawane utwardzeniu pod wpływem wysokiej temperatury, aby wydobyć z nich smak.

Bogactwo przeciwutleniaczy

Większość naukowych uzasadnień właściwości zdrowotnych szafranu dotyczy jego wysokiej zawartości specyficznych przeciwutleniaczy. Należy do nich przede wszystkim krocyna, pikrokrocyna, safranal oraz kemferol. Odpowiadają one za zwalczanie stresu oksydacyjnego poprzez neutralizację występujących w organizmie wolnych rodników. Stres oksydacyjny odgrywa znaczącą rolę w rozwoju wielu chorób, w tym nowotworów oraz chorób serca.

Pomoc w walce z chorobą Alzheimera

Przeciwutleniacze obecne w szafranie mogą chronić także nasz układ nerwowy. W badaniu przeprowadzonym w 2015 roku odnotowano, że krocyna zmniejsza występujące w mózgu stany zapalne i uszkodzenia wywołane stresem oksydacyjnym. Inne badanie opublikowane w czasopiśmie AntioxidantsTrusted Source wykazało, że szafran może pomagać łagodzić objawy choroby Alzheimera. Pacjenci z łagodnymi lub umiarkowanymi objawami chorobowymi, którzy przez 22 tygodnie spożywali szafran, doznali większej poprawy stanu zdrowia niż osoby zażywające zatwierdzony lek donepezil. Co więcej, naturalny szafran spowodował mniej skutków ubocznych.

Poprawa nastroju

Istnieje coraz więcej dowodów naukowych na to, ze spożywanie szafranu może poprawiać nastrój. Przyprawa ta może zatem okazać się użyteczna podczas leczenia depresji. Badanie opublikowane w czasopiśmie naukowym Journal of Behavioural and Brain Science wykazało, że ekstrakt z szafranu zwiększa poziom dopaminy w mózgu, nie wpływając przy tym na inne hormony mózgowe, takie jak serotonina. Inne badanie sugeruje, że przyjmowanie każdego dnia 30 mg szafranu może wywoływać podobny efekt, co leki stosowane przy łagodnej lub umiarkowanej depresji, takie jak imipramina i fluoksetyna. Należy przy tym pamiętać, że nie dysponujemy jeszcze na tyle sprawdzonymi dowodami, aby leczyć się w ten sposób na własną rękę.

Większe libido

Szafran może zwiększać popęd seksualny zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet. Stwierdzono, że przyprawa pomaga w leczeniu zaburzeń erekcji u mężczyzn z niepłodnością, choć nie ma on wpływu na jakość nasienia. W przypadku kobiet poprzez spożywanie szafranu zdołano wyeliminować skutek uboczny przyjmowania fluoksetyny, która może obniżać libido.

Łagodzenie zespołu napięcia przedmiesiączkowego

Kobiety w wieku od 20 do 45 lat, które przyjmowały codziennie 30 mg szafranu, doświadczały łagodniejszego zespołu napięcia przedmiesiączkowego. Co ciekawe, nawet 20 minut wąchania szafranu obniżyło poziom kortyzolu (tzw. „hormonu stresu”) w ich organizmach.

Wspieranie procesu odchudzania

Istnieją dowody sugerujące, że szafran może wspomagać odchudzanie, ponieważ ogranicza nasz apetyt. Badania opublikowane w czasopiśmie Journal of Cardiovascular wykazało, że ekstrakt z szafranu pomógł osobom z chorobą wieńcową w zmniejszeniu wskaźnika BMI. Pacjenci przyjmujący suplement mieli wyraźnie mniejszy apetyt w porównaniu z grupą zażywającą placebo.

Skutki uboczne

Szafran w roli przyprawy może być doskonałym dodatkiem do wielu potraw, a jego spożywanie zostało ogólnie przyjęte za bezpieczne. Niemniej dotyczy to niewielkich ilości przyprawy, oscylujących w okolicy 1,5 g. Nadmierne jedzenie szafranu (od 5 g) może być toksyczne. Zbyt duże ilości szafranu mogą zaszkodzić przede wszystkim kobietom w ciąży oraz alergikom.

Ból głowy w nocy? Oto najczęstsze przyczyny

Ból głowy może stanowić nieprzyjemną dolegliwość, zwłaszcza jeśli jego obecność uniemożliwia nam normalne wypoczywanie. Szczególnie dotkliwie odczuwamy ból głowy w nocy, gdy staramy się zasnąć. Wówczas może być to bardzo niepokojące doświadczenie, dlatego warto znać najczęstsze przyczyny bólu głowy w nocy, a także wiedzieć, jak można im zapobiec.

Śródsenny ból głowy

Tak zwanego śródsennego bólu głowy doświadcza niewiele ludzi. Najczęściej występuje on u osób powyżej 50. roku życia, choć może dotyczyć także młodszych. Śródsenny ból głowy charakteryzuje się silnym, kłującym uczuciem w głowie i najczęściej odczuwają je kobiety. Co ciekawe, w niektórych przypadkach ból ustępuje, jeśli dana osoba sypia w ciągu dnia.

Śródsenny ból głowy zwykle występuje więcej niż 10 razy w miesiącu i zazwyczaj odczuwamy go o podobnej godzinie, dlatego czasem nazywa się go także „budzikiem”. Najczęściej osoby zmagające się z śródsennym bólem głowy budzą się między godziną 1 a 3 w nocy.

Silny, pulsujący śródsenny ból występuje po jednej lub po obu stronach głowy i trwa od 15 minut do nawet 4 godzin. Podczas epizodu zwiększa się wrażliwość na światło oraz dźwięk, mogą także łzawić oczy, zatyka się nos lub pojawiają się mdłości.

W wielu przypadkach do leczenia śródsennego bólu głowy włącza się leki na bazie substancji takich, jak melatonina, flunaryzyna, indometacyna czy węglan litu. Można także spróbować picia kawy, ponieważ kofeina łagodzi ból, nie utrudniając w tym przypadku zasypiania.

Klasterowy ból głowy

W odróżnieniu od śródsennego bólu głowy klasterowy ból głowy pojawia się nie tylko w nocy, ale także w ciągu całego dnia. W sumie epizody bólu występują od jednego do nawet ośmiu razy dziennie i mogą trwać od 15 minut do 3 godzin. Klasterowy ból głowy jest uważany za jeden z najsilniejszych rodzajów bólu głowy. Zwykle skupia się on z jednej strony głowy i obejmuje obszar oka oraz skroni.

Jeśli klasterowy ból głowy pojawi się w nocy, zwykle obudzimy się 1-2 godziny po zaśnięciu. Zdaniem naukowców najczęstszą przyczyną takiego stanu są predyspozycje genetyczne. Klasterowego bólu głowy najczęściej doświadczają mężczyźni powyżej 20. roku życia, szczególnie jeśli palą papierosy. Dodatkowe predyspozycje do klasterowego bólu głowy to:

  • spożycie alkoholu,
  • wdychanie oparów farby lub rozpuszczalniku,
  • wysiłek fizyczny,
  • wysoka temperatura.

Klasterowemu bólowi głowi mogą towarzyszyć także inne dolegliwości. Najczęściej jest to katar, łzawiące oczy, potliwość, niepokój oraz pobudzenie.

Osoby odczuwające klasterowy ból głowy powinny zadbać o lepsze dotlenienie. Można w tym celu stosować maskę tlenową, co opóźni lub zatrzyma ból. Popularnym lekiem stosowanym przy tej dolegliwości jest także Sumatryptan w formie zastrzyku, tabletek lub aerozolu. Należy jednak pamiętać, że oba rozwiązania mają jedynie działanie objawowe.

Napięciowy ból głowy

Ten rodzaj bólu głowy najczęściej występuje z powodu stresu, napiętych mięśni oraz przemęczenia. Stres doświadczany w ciągu dnia kumuluje się w nocy, gdy zaczyna boleć nas głowa. Zwykle pojawia się wtedy tępy ból oraz uczucie ściskania po obu stronach głowy. Mogą boleć nas także mięśnie twarzy, karku, ramion oraz pleców. Zwykle ból utrzymuje się od 20 minut do nawet 2 godzin.

Do złagodzenia napięciowego bólu głowy wystarczą konwencjonalne leki przeciwbólowe, które są dostępne bez recepty. Do złagodzenia napięcia warto zastosować także ciepły kompres, aby rozluźnić napięte mięśnie.

Migrena

Silny ból głowy w postaci migreny najczęściej dotyka ludzi o poranku – ok. 50% epizodów występuje między godziną 4 a 9 rano. Wynika to z faktu, że leki przeciwbólowe zażywane przez osoby zmagające się z migrenami przestają działać po ok. 4-8 godzinach.

Objawy charakterystyczne dla migreny to przede wszystkim umiarkowany lub silny ból głowy, a także nudności, wymioty, zwiększona wrażliwość na światło i dźwięk oraz zaburzenia widzenia (migające światła i rozbłyski).

Obecnie nie ma skutecznego leku na migrenę, dlatego leczy się ją przede wszystkim objawowo za pomocą leków przeciwbólowych. Badania dowodzą jednak, że epizodom migreny zapobiegać mogą różnego rodzaju techniki relaksacyjne oraz aktywność fizyczna.

Diagnoza

W przypadku częstych i trudnych do uzasadnienia bólów głowy należy zasięgnąć porady lekarskiej. Być może konieczna będzie diagnostyka obrazowa mózgu, która pozwoli wykluczyć guza mózgu. Lekarz powinien przeprowadzić dodatkowo badanie fizykalne, szczegółowo analizując historię chorobową pacjenta. Ostateczna metoda leczenia będzie dostosowana do zdiagnozowanego rodzaju bólu głowy, a zatem przede wszystkim do przyczyn, które go wywołują.   

Możemy zapobiegać nocnym bólom głowy lub zmniejszyć ich nasilenie, jeśli zadbamy o właściwą higienę snu. Pomoże w tym wyznaczenie regularnej pory kładzenia się spać oraz pobudki. Najzdrowszy dla organizmu czas snu wynosi od 7 do 8 godzin. Przed snem należy unikać kofeiny (chyba że stosujemy ją w celach terapeutycznych), palenia wyrobów tytoniowych oraz spożywania alkoholu.

Otyłość u mężczyzn i kobiet niesie ryzyko odmiennych chorób

Na podstawie zbiorczej analizy wielu badań dotyczących otyłości ustalono, że chociaż otyłość jest tak samo szkodliwa dla ludzi, jej konkretne konsekwencje zdrowotne różnią się w zależności od płci. Kobity i mężczyźni z otyłością są więc predysponowani do różnych chorób i dolegliwości związanych z nadmiarem tkanki tłuszczowej w organizmie. O jakich chorobach mowa?

Otyłość to jedna z najczęstszych chorób XXI wieku, która dodatkowo predysponuje do rozwoju innych dolegliwości zdrowotnych. Osoby otyłe znacznie częściej doświadczają cukrzycy typu 2, chorób serca oraz niektórych nowotworów. Według badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Oksfordzkim w Wielkiej Brytanii ryzyko wystąpienia poszczególnych rodzajów chorób wynikających z otyłości jest jednak zróżnicowane pod kątem płci. Szczegółowe informacje na ten temat opublikowano w czasopiśmie naukowym PLOS Genetics.

Dr Jenny Censin wraz z zespołem badawczym z Uniwersytetu Oksfordzkiego przeanalizowali dane medyczne w grupie 228 466 otyłych kobiet i 195 041 otyłych mężczyzn. Szczególną uwagę zwracano na wskaźnik masy ciała (BMI) oraz stosunek obwodów talii do bioder. Badacze mieli dostęp do szczegółowych danych pacjentów za pośrednictwem brytyjskiego Biobanku.

Odkryto, że otyłość może zwiększać ryzyko wystąpienia różnych poważnych chorób. Przede wszystkim predysponuje ona do choroby wieńcowej, udaru mózgu, cukrzycy typu 1 i cukrzycy typu 2, przewlekłej obturacyjnej choroby płuc, niealkoholowego stłuszczenia wątroby, niewydolności nerek i raka płuc. Co ciekawe, ryzyko to inaczej rozkłada się u mężczyzn, a inaczej u kobiet.

Jak się okazuje, otyłe kobiety częściej od mężczyzn chorują na cukrzycę typu 2. Z kolei mężczyźni są bardziej narażeni od kobiet na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc i przewlekłą niewydolność nerek. Wobec każdej z wymienionych wyżej chorób kluczowym działaniem profilaktycznym jest dążenie do zmniejszenia masy ciała poprzez redukcję tkanki tłuszczowej. Badacze liczą, że ich nowe ustalenia zachęcą więcej osób do pracy nad swoją sylwetką.

 

 

Niektórzy ludzie posiadają genetyczną niechęć do jedzenia warzyw

Chcesz zdrowo się odżywiać, ale wprost nienawidzisz jeść niektórych warzyw? Mogą odpowiadać za to Twoje geny. Tak przynajmniej twierdzą amerykańscy naukowcy, którzy przeprowadzili badania w zakresie chorobliwego wstrętu do spożywania pokarmów takich, jak brokuły, brukselka czy kiełki. Może to tłumaczyć, dlaczego niektórym osobom tak trudno jest uwzględnić w swojej diecie wystarczającą ilość warzyw.

Odkryty przez naukowców gen może nie tylko zniechęcać do jedzenia warzyw. Bardzo często te same osoby odbierają jako nieprzyjemny smak piwa, kawy oraz gorzkiej czekolady. Pod względem ewolucyjnym wrażliwość na gorzki smak jest zaletą – zwykle chroniła ludzi przed jedzeniem trujących pokarmów. Aktualnie może jednak skłaniać nas do diety ubogiej w składniki odżywcze .

Dr Jennifer Smith wraz z zespołem badawczym z Uniwersytetu Kentucky School of Medicine twierdzą, że niektóre osoby mają dobre usprawiedliwienie wobec trudności codziennego spożycia zalecanych pięciu porcji świeżych warzyw i owoców. Może odpowiadać za to pojedyncza kopia genu o nazwie TAS2R38, który koduje białko w receptorach smakowych na języku, co pozwala nam odróżnić smak goryczy.

Ludzie, którzy dziedziczą dwie kopie genu TAS2R38, w skrócie nazwanego AVI, nie są wrażliwi na gorzki smak pokarmu. Jednak osoby ze specyficzną mutacją genetyczną, która zawiera zarówno kopię AVI, jak i odmienną kopię PAV, odczuwają gorzki smak w tak ekstremalnym stopniu, że nie są w stanie przełknąć niczego, co jest choć odrobinę gorzkie.

W badaniach z udzialem 175 osób stwierdzono, że uczestnicy z dwiema różnymi kopiami genu TAS2R38 zjadają znacznie mniej zielonych warzyw liściastych. Zdaniem naukowców powinien być to sygnał dla dietetyków, by układać bardziej przemyślane jadłospisy dla swoich pacjentów. W specyficznych przypadkach należy przede wszystkim starać się zamaskować gorzki smak przyprawami. Być może to uczyni znienawidzone warzywa bardziej apetycznymi.

Zanieczyszczenia powietrza mogą powodować guzy mózgu

Metropolie na całym świecie są pełne zanieczyszczeń oraz zawieszonego pyłu. Badania przeprowadzone w ostatnich latach pokazały, że zanieczyszczone powietrze ma konsekwencje dla naszego zdrowia i powoduje m. in. choroby płuc. Najnowsze odkrycie udowadnia, że skażone powietrze jest powiązane z wyższym ryzykiem wystąpienia raka mózgu.

Naukowcy z McGill University w Kanadzie skupili się na ultradrobnych cząsteczkach (UFP). Są to małe cząsteczki o średnicy mniejszej niż 100 nanometrów, znajdujące się w powietrzu. W przeciwieństwie do większych cząstek, UFP są na tyle małe, że mogą zostać wchłonięte przez nasze płuca, dostać się do krwi, a następnie do narządów.

Poprzednie badania wykazały już, że UFP mogą przedostać się do mózgu, jednak nowe badanie po raz pierwszy ocenia, w jaki sposób wpływają one na ryzyko rozwoju złośliwych guzów mózgu. Zespół zbadał dokumentację medyczną 1,9 miliona osób z Kanady, która obejmowała lata 1991–2016. Naukowcy zwrócili szczególną uwagę na poziom zanieczyszczenia, na jakie byli narażeni badani. W trakcie analizy dokumentacji, u 1400 osób stwierdzono złośliwego guza mózgu.

Naukowcy odkryli, że na 100 tys. osób jedna osoba może rozwinąć guza mózgu, gdy poziom zanieczyszczenia wzrośnie o 10 tys. nanocząstek na centymetr sześcienny, przy założeniu, że wskaźnik podstawowy wynosi 8 przypadków na 100 tys. osób. Wzrost o 10 tys. nanocząstek na centymetr sześcienny jest mniej więcej równy różnicy między spokojną a ruchliwą drogą.

Badacze podkreślają jednak, że rak mózgu jest niezwykle rzadką chorobą. Oznacza to, że nawet przy zwiększonym ryzyku rozwinie je tylko niewielka część populacji. Niemniej jednak nowe odkrycia powinny zachęcić rządy do szybkiego rozwiązania problemu zanieczyszczenia powietrza w miastach.

Najnowsze odkrycie zostało opublikowane w czasopiśmie Epidemiology.