Maj 2021

Powszechny lek na HIV zapobiega utracie wzroku

Amerykańscy biolodzy dokonali nieoczekiwanego odkrycia, które podważa fundamentalne rozumienie DNA. W rezultacie udało im się zidentyfikować grupę leków, które mogą przeciwdziałać głównej przyczynie utraty wzroku w wieku dorosłym, tzw. zwyrodnieniu plamki żółtej.

 

Inhibitory odwrotnej transkryptazy (NRTI) to klasa leków przeciwwirusowych, które są szeroko stosowane w leczeniu HIV. Nowe odkrycie wskazuje, że mogą być przydatne w leczeniu zwyrodnienia plamki żółtej, grupy chorób siatkówki oka, najczęstszej przyczyny ślepoty u osób starszych.

 

Analiza czterech baz danych różnych firm ubezpieczeniowych, przeprowadzona przez specjalistów z Salk Institute for Biological Research, wykazała, że osoby przyjmujące NTRI znacznie rzadziej padają ofiarą zwyrodnienia plamki żółtej. To odkrycie daje nadzieję na pojawienie się pierwszego leku na tę chorobę.

 

Praca naukowców zmienia sposób myślenia biologów o DNA, pokazując po raz pierwszy, że może powstać w cytoplazmie komórek, poza jądrem komórkowym, w którym znajduje się materiał genetyczny. Utworzenie określonego typu DNA w cytoplazmie ma wpływ na zwyrodnienie plamki żółtej, ponieważ podczas tego procesu niszczona jest ważna warstwa komórek, które odżywiają wrażliwe na światło komórki siatkówki.

 

W wyniku tego odkrycia naukowcy zdecydowali się znaleźć leki blokujące produkcję tego typu DNA, aby zapobiec utracie wzroku. Po przeanalizowaniu baz danych odkryli, że osoby, które przyjmowały NRTI, były prawie 40% mniej narażone na zwyrodnienie plamki żółtej. Naukowcy wzywają do przeprowadzenia prób tego leku i jego pochodnych.

 

Diety niskotłuszczowe i wysokotłuszczowe okazały się równie korzystne

W eksperymencie porównano wpływ dwóch diet, tj. niskotłuszczowej diety roślinnej i niskowęglowodanowej diety opartej na mięsie, na spożycie kalorii, poziom hormonów, masę ciała i kluczowe wskaźniki zdrowotne. W ciągu czterech tygodni dwudziestu zdrowych mężczyzn i kobiet najpierw stosowało pierwszą dietę, a dwa tygodnie później przeszło na drugą.

 

Eksperyment wykazał zalety obu diet, ale efekt był zupełnie inny. Okazało się również, że przejadanie się i przybieranie na wadze zależy nie tylko od ilości spożytego tłuszczu i węglowodanów.

 

Niskotłuszczowa dieta roślinna zawierała około 10% tłuszczu i 75% węglowodanów. Z kolei dieta niskowęglowodanowa składała się z 10% węglowodanów i 75% tłuszczu. W obu przypadkach spożycie białka wynosiło około 14 - 15%, ale poziom kalorii w diecie niskowęglowodanowej zawierał dwa razy więcej kalorii na gram pożywienia.

 

Na przykład obiad roślinny może zawierać pieczone ziemniaki, ciecierzycę, brokuły i pomarańcze. Obiad o niskiej zawartości węglowodanów obejmował pieczeń wołową z ryżem i kalafiorem. Obie diety były minimalnie przetworzone i zawierały równe ilości warzyw nieskrobiowych.

 

Obserwacje wykazały, że osoby na diecie niskotłuszczowej spożywały około 550 - 700 kalorii mniej. Jednak pomimo tak dużej różnicy w poziomie kalorii, w obu przypadkach uczestnicy nie zauważyli różnic w głodzie, sytości i zadowoleniu z jedzenia.

 

Ta dieta była bogata w węglowodany o wysokim indeksie glikemicznym. Prowadziło to z jednej strony do wahań poziomu glukozy i insuliny we krwi, z drugiej do wyraźniejszej utraty wagi. To ostatnie odkrycie przeczy konwencjonalnej opinii, że dieta wysokowęglowodanowa prowadzi do przejadania się.

 

Jak zauważają autorzy badania, dieta niskowęglowodanowa nie doprowadziła do przyrostu masy ciała pomimo dużej zawartości tłuszczu. W ich opinii oznacza to, że czynniki prowadzące do przejadania się i tycia są dużo bardziej złożone niż tylko uzależnienie od ilości spożywanych w diecie węglowodanów i tłuszczów. Na przykład, wcześniejsze badanie wykazało, że żywność UHT jest bardziej podatna do przejadania się i przybierania na wadze niż żywność minimalnie przetworzona, która jest zbilansowana pod względem węglowodanów i tłuszczów.

 

„Widzimy zalety obu diet, ale nie wiemy jeszcze, czy efekt utrzymuje się w dłuższej perspektywie” - podsumowali autorzy. Podkreślają również, że wyniki badań nie sugerują żadnych zaleceń dotyczących jakiejkolwiek diety odchudzającej.

 

WHO będzie testować naturalne leki ziołowe na koronawirusa

Poszukiwania skutecznego i bezpiecznego leku na koronawirusa trwają na całym świecie. Podczas gdy koncerny farmaceutyczne aktywnie pracują nad szczepionkami, Światowa Organizacja Zdrowia postanowiła dać szansę medycynie naturalnej.

 

W sobotę, organizacja WHO zatwierdziła protokół III fazy badań klinicznych z wykorzystaniem afrykańskich leków ziołowych jako potencjalnych metod leczenia koronawirusa i innych współczesnych chorób. Podobne badania z zastosowaniem ziołolecznictwa prowadzone są również w Azji, Europie, Ameryce Północnej i Południowej.

 

Testy odbywają się we współpracy z Afrykańskim Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób oraz Komisją Spraw Społecznych Unii Afrykańskiej. Jeśli opracowany lek ziołowy okaże się bezpieczny i skuteczny na koronawirusa, WHO zleci jego produkcję na dużą skalę.

Warto dodać, że jeszcze kilka miesięcy temu, Madagaskar postanowił walczyć z koronawirusem z pomocą herbaty na bazie bylicy rocznej (Artemisia annua) – rośliny o potwierdzonej skuteczności w leczeniu malarii. Co więcej, zaczęto sprzedawać „lek” do kilku innych krajów, głównie w Afryce. Początkowo naukowcy na świecie głównie krytykowali działania rządu na Madagaskarze i uznawali je za co najmniej bezskuteczne, a w najgorszym przypadku za niebezpieczne, lecz teraz sami prowadzą badania nad wykorzystaniem ziołolecznictwa.

 

Na początku 2020 roku, gdy wybuchła pandemia, naukowcy byli niemal pewni, że najwięcej zakażeń i zgonów spowodowanych koronawirusem będzie właśnie w Afryce, gdzie dostęp do opieki medycznej jest mocno ograniczony. Jednak teraz zastanawiają się, dlaczego w Afryce jest znacznie mniej zachorowań i zgonów niż na innych kontynentach.

 

Naukowcy zamierzają drukować kości wewnątrz ludzkiego ciała

Biuro prasowe UNSW Sydney, ogłosiło nowe niesamowite odkrycie. Naukowcy opracowali tam atrament na bazie ceramiki, który może umożliwić chirurgom drukowanie kości wraz z żywymi komórkami, przy pomocy drukarek 3D. Proponowana technika, może otworzyć zupełnie nowy sposób leczenia i naprawy tkanki kostnej.

W artykule badawczym opublikowanym niedawno w Advanced Functional Materials, autorzy opisują, w jaki sposób opracowali specjalny atrament w matrycy mikrożelowej z żywymi komórkami. Ceramiczne wielokierunkowe drukowanie biologiczne w zawiesinach komórkowych (COBICS), umożliwia drukowanie struktur przypominających kości, które twardnieją w zaledwie kilka minut po umieszczeniu w wodzie.

 

Chociaż pomysł drukowania struktur imitujących kości nie jest nowy, po raz pierwszy zdarzyło się, że użyteczny do tego celu materiał powstał w temperaturze pokojowej wraz z żywymi komórkami i bez agresywnych chemikaliów lub promieniowania. Do tej pory wykonanie kawałka materiału przypominającego kości do naprawy tkanki kostnej, wymagało udania się do laboratorium w celu wytworzenia konstrukcji przy użyciu pieców wysokotemperaturowych i toksycznych chemikaliów.

 

Nowa technika, może być wykorzystana bezpośrednio w miejscu ubytku tkanki kostnej. Jest to duży postęp w stosunku do wykorzystywanej obecnie technologii. Proces, tworzy strukturę, która jest chemicznie podobna do składu kości. Konwersja tuszu na kości, jest szybka, nietoksyczna, zachodzi w środowisku biologicznym i rozpoczyna się dopiero po wystawieniu tuszu na płyny ustrojowe. Zapewnia to wystarczający czas pracy, dla chirurgów i innych użytkowników tej techniki.

Właściwości przeciwnowotworowe zielonej herbaty zostały potwierdzone eksperymentalnie

Naukowcy odkryli nieznany wcześniej bezpośredni związek między poziomem białka przeciwrakowego a głównym przeciwutleniaczem w zielonej herbacie. W nowych lekach na raka planują stosować ten konkretny związek lub jego analogi i na ich podstawie leczyć różne rodzaje raka.

Białko p53 ma kilka dobrze znanych funkcji przeciwnowotworowych, w tym zatrzymanie wzrostu nieprawidłowych komórek, aktywację i naprawę DNA oraz zaprogramowaną śmierć komórek, jeśli nie można ich już zreperować. Z kolei składnik zielonej herbaty, galusan epigallokatechiny, jest dobrze znanym roślinnym przeciwutleniaczem, który również chroni komórki przed uszkodzeniami, ale mechanizmy prowadzące do tego wciąż są słabo poznane.

 

W nowej pracy naukowcy z Rensselaer Polytechnic Institute odkryli bezpośredni związek między p53 a galusanem epigallokatechiny. Okazało się, że oddziaływanie p53 i galusanu epigallokatechiny nie powoduje degradacji białka, ale prawdopodobnie stabilizuje aktywność przeciwnowotworową. Innymi słowy, więcej p53 jest konserwowane, aby przeciwdziałać rozwojowi nowotworu ze zmutowanych komórek.

 

P53 jest często określany jako „strażnik genomu”, ale mutacje w p53 obserwuje się w około 50% przypadków raka u ludzi. Odkrycie pomaga wyjaśnić, w jaki sposób galusan epigallokatechiny może zwiększać aktywność przeciwnowotworową p53, a także wskazuje na nowe możliwości leczenia raka.

 

Na przykład, z poprzednich badań wiadomo, że podanie albo zielonej herbaty albo samego galusanu epigallokatechiny zatrzymało wzrost guza u myszy. U osób z rakiem jelita grubego spożycie zielonej herbaty zmniejszyło ryzyko nawrotu, a u osób zdrowych wysokie spożycie produktu wiązało się z mniejszym ryzykiem raka w ogóle. Na nowych etapach badań zespół zamierza badać inne związki, takie jak galusan epigallokatechiny, a także będzie kontynuować badanie właściwości tego składnika w walce z różnymi typami raka.