luty 2016

Naukowcy potwierdzili, że mikroflora jelitowa wpływa na rozwój dziecka

U niektórych dzieci można zaobserwować wraz z wiekiem zaburzenia wzrostu. Jak podaje VladTime.RU, wszystko to z powodu nieprawidłowej mikroflory jelitowej.

 

Do takiego wniosku doszli naukowcy z Francji, Finlandii, Stanów Zjednoczonych, Arabii Saudyjskiej i Rosji. Badanie przeprowadzone w Malawi, gdzie monitorowano u dzieci w wieku 6-18 miesięcy skład mikroflory jelitowej. Dzieci podzielono na dwie grupy - dzieci prawidłowo rozwijające się i dzieci z zaburzeniami wzrostu. Następnie poddano badaniom ich mikroflorę jelitową.

 

Okazało się, że w drugiej grupie dzieci często napotykano na niezbyt urozmaiconą i bogatą mikroflorę jelitową. Często w ogóle flora jelitowa dziecka nie odpowiadała jego biologicznemu wiekowi (była znacznie młodsza). Fakt ten potwierdziły również eksperymenty przeprowadzone na myszach laboratoryjnych. Sztuczne zmiany flory jelitowej doprowadzały do jej zmiany i w efekcie prowadziły do opóźnienia się wzrostu u myszy.

 

Naukowcy kontynuowali eksperyment i rozpoczęli analizę odwrotnego procesu. Z pomocą iniekcji wzbogacano mikroflorę jelitową myszy w pożyteczne bakterie. W rezultacie rozwój myszy wracał do normy. Zdaniem naukowców, mikroflora jelitowa wpływa nie tylko na hormon wzrostu, ale również na ogólną równowagę hormonalną u dziecka.

 

 

 

 

Nietoperze podpowiedzą, jak zwalczyć najgroźniejsze choroby na świecie

Naukowcy odkryli, dlaczego nietoperze nie chorują podczas kontaktu z wirusami, takimi jak Ebola.Według ekspertów, jest to klucz do stworzenia nowych leków dla ludzi, podaje ABC News.

 

Nietoperze mogą być nosicielami ponad 100 wirusów - w tym wirusa Ebola, wirusa Hendra, czy MERS, jednak same choroby się u nich nie rozwijają. Okazuje się, że w przeciwieństwie do ludzi, układ odpornościowy nietoperzy funkcjonuje w sposób ciągły. Immunolog - dr Michelle Baker, twierdzi, że układ odpornościowy działa u nietoperzy głównie jako bariera prewencyjna, która jest zawsze włączona. Tymczasem u ludzi układ odpornościowy odpowiada w rzeczywistości tylko na trwającą inwazję patogenów.

 

Naukowcy odkryli, że u nietoperzy pracują właściwie jedynie trzy interferony - białka, które pomagają w zwalczaniu zakażeń (u ludzi występuje 7 rodzajów). Zaskakującym wydaje się fakt, że nietoperze radzą sobie ze śmiertelnymi dla człowieka infekcjami posiadając  o wiele mniej interferonów. Celem naukowców będzie obecnie właśnie "przekonanie" ludzkiego układu odpornościowego, aby zachowywał się jak ten występujący u nietoperzy.

 

Terapia interferonem jest obecnie stosowana w leczeniu zapalenia wątroby typu C i stwardnienia rozsianego, jednak jego wysokie dawki wywołują toksyczne działanie na ludzki organizm. Jeżeli uda się to zjawisko wyeliminować, być może uda się zwalczyć wiele groźnych chorób.

 
 
 

 

Ból w trakcie miesiączki porównywalny jest z atakiem serca

Prawie każda kobieta od czasu do czasu cierpi na bolesne skurcze w trakcie miesiączkowania. Niektóre kobiety odczuwają ból w trakcie miesiączki silniej, niż inne. Naukowcy nadal jeszcze nie wiedzą dlaczego.
 
Wielu lekarzy nie uznaje bolesnego miesiączkowania za poważny stan chorobowy, podaje Zee News. Jednak profesor John Guillebaud z University College w Londynie, twierdzi, że ból w czasie miesiączki jest porównywalny do bólu odczuwanego przy ataku serca. 
 
Eksperci twierdzą, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety - ginekolodzy często nie zwracają uwagi na objawy bolesnego miesiączkowania. Mężczyźni nie odczuwają takiego rodzaju bólu i dlatego go lekceważą. Kobiety zaś myślą, że jak one sobie z tym radzą, to i pacjentki mogą. 
 
Eksperci radzą lekarzom, by nie lekceważyli objawów bolesnego miesiączkowania. Jego powstawanie nie jest jeszcze dobrze poznane, ale wiadomo, że jedną z przyczyn może być endometrioza.Jest to stan, w którym stwierdza się obecność endometrium w innych narządach i tkankach. Jeśli endometrioza nie jest leczona, może prowadzić do niepłodności.
 
 
 

Naukowcy odkryli, że długość życia w krajach rozwiniętych jest coraz krótsza

Kraje rozwinięte nie są wolne od problemów, które skracają długość życia. Największe zagrożenie stanowią na przykład narkotyki, broń, wypadki samochodowe - co potwierdzają badania amerykańskich naukowców
 
Charakterystyczną cechą jest fakt, że śmierć w wyniku opisanych powyżej przypadków dotyka w większości młodszej części populacji. Jak pokazują dane urazy związane z przemocą, wypadkami samochodowymi, przedawkowaniem (lub zatruciem) narkotykami, są główną przyczyną śmierci Amerykanów w wieku poniżej 44 lat.
 
Śmiertelność spowodowana jednym z tych trzech powodów, w USA jest znacznie wyższa, niż w 12 innych krajach wysoko rozwiniętych, takich jak Austria, Dania, Finlandia, Niemcy, Włochy, Japonia, Holandia, Norwegia, Portugalia, Hiszpania, Szwecja i Wielka Brytania, podaje CTV News.
 
Według danych na rok 2012 średnia długość życia mężczyzn w tych krajach wynosiła 78,6 lat, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych - 76,4 lat. Mężczyźni w ogóle żyją krócej niż kobiety, które w USA dożywają średnio 81,2 lat, podczas gdy w innych krajach rozwiniętych - 83,4 lat.
 
 

Przyjmowanie witaminy D w czasie ciąży zmniejsza ryzyko alergii pokarmowych u dziecka

Według nowego badania, spożywanie przez kobiety w ciąży pożywienia bogatego w witaminę D może zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia u dziecka alergiiSuplementy witaminowe nie mają takiego działania. 

 

Jak podaje The Times of India, badaniem objęto 1248 matek. Naukowcy z Mount Sinai School of Medicine obserwowali kobiety w pierwszym trymestrze ciąży. Badania kontynuowano do momentu, aż dzieci osiągnęły wiek siedmiu lat. Stwierdzono jednoznacznie, że przyjmowanie w trakcie ciąży witaminy D w ilości równoważnej do 236,5 ml mleka związane było ze zmniejszonym ryzykiem wystąpienia kataru siennego u dziecka aż o 20%.

Najwięcej witaminy D znajduje się w rybach, jajach, produktach mlecznych, zbożach i grzybach. Reguluje ona układ odpornościowy, który odgrywa ważną rolę w rozwoju astmy i alergii. Przeprowadzone badania mogą wpłynąć na zmianę zaleceń dietetycznych dla kobiet w ciąży. 

 

 

 

Prozdrowotne działanie magnetoterapii – hit czy mit?

Dokładnie 38 lat temu Amerykańska Agencja ds. Leków i Żywności (FDA) oficjalnie dopuściła terapię polem magnetycznym do zastosowania w medycynie. Dziś zabiegi te są coraz popularniejszą metodą bezinwazyjnej walki z bólem i skutkami urazów, a nierzadko – także alternatywą dla farmakologii. Wykonuje się je już nie tylko w szpitalach i sanatoriach, ale także w zaciszu własnego domu.

 

W czym pomoże magnetoterapia?

Dobroczynne działanie pola magnetycznego polega przede wszystkim na usprawnieniu przepływu krwi i tlenu w organizmie. Efektem jest regeneracja chorych tkanek na poziomie komórkowym, regulacja procesów energetycznych oraz poprawa ogólnego stanu zdrowia. – Dziś magnetoterapię stosuje się zarówno u pacjentów w trakcie rehabilitacji po zabiegach, jak i chorujących m.in. na zwyrodnienia i stany zapalne stawów, artretyzm, reumatyzm czy osteoporozę – mówi Violetta Grzesiak-Stolanowska, diagnostka z Miasto Kobiet, specjalizująca się w magnetoterapii oraz innych naturalnych metodach pomagających w procesach regeneracji, rehabilitacji i walki z bólem.

 

Różne działanie pola magnetycznego

Udowodnionym efektem stosowania magnetoterapii jest m.in. działanie analgetyczne, czyli przeciwbólowe, a także przeciwobrzękowe oraz rehabilitacyjne. Terapia przyspiesza też proces gojenia ran i regenerację po zabiegach i urazach. Jak to działa?

 

Po pierwsze - pole magnetyczne blokuje możliwość przechodzenia uczucia bólu z miejsca jego wystąpienia do ośrodków mózgowych. Zwiększa też wydzielanie morfin i innych substancji odpowiedzialnych za odczuwanie bólu, w tym m.in. endogennych opiatów z grupy b-endorfin.

 

Jak długo utrzymuje się działanie przeciwbólowe na skutek zastosowania terapii polem magnetycznym? – Średnio to czas od 2 do 4 tygodni od zakończenia terapii. W wielu przypadkach ból całkowicie znika, jeżeli jego wystąpienie było spowodowane np. urazami. W przypadku bólów chronicznych, stosuje się indywidualne plany terapeutyczne. Wtedy zabiegi polem magnetycznym trwają przez dłuższy okres czasu, za to pozwalają na skuteczną eliminację dotkliwych stanów bólowych – przekonuje Violetta Grzesiak-Stolanowska.

 

Po drugie - terapia pulsacyjnym polem magnetycznym niskich częstotliwości pozwala walczyć z obrzękami. Poprawiając ukrwienie oraz mikrocyrkulację w eksponowanej tkance, obrzęk wchłania się szybciej, przynosząc ulgę dla organizmu.

 

Po trzecie – mamy rehabilitacyjne działanie magnetoterapii, która sprzyja regeneracji tkanek uszkodzonych na skutek urazów mechanicznych, termicznych i innych czynników mających bezpośredni wpływ na ciągłość tkanki. Rany i krwiaki goją się sprawniej i szybciej, co więcej – terapia zwiększa uwapnienie kości i przyspiesza ich zrastanie oraz regenerację.

 

Po czwarte - pole magnetyczne pobudza komórki stawów, działając przeciwzapalnie (często ogranicza konieczność ingerencji chirurgicznej). Dolegliwości związane ze schorzeniami w tym obrębie pojawiają się bardzo często, szczególnie u kobiet po 50 roku życia. Są związane z przedostawaniem się ciał obcych do powierzchni stawowej, co prowokuje układ immunologiczny do reakcji obronnej. Przykładem może być artretyzm, w przypadku którego kryształki kwasu moczowego przedostają się do stawów (na skutek złej pracy nerek), powodując stan zapalny.

 

Efekty lecznicze magnetoterapii są obszerne. To nie tylko uśmierzenie bólu układu ruchowego oraz regeneracja przy stanach zapalnych i pourazowych, ale także walka z obrzękami oraz działanie przeciwreumatyczne i wspierające układ immunologiczny. O skuteczności zabiegów świadczy fakt, że wszystkie procesy dokonują się na poziomie komórek i tkanek. To dzięki temu bezpośredniemu działaniu pacjenci odnotowują tak wysokie i pozytywne efekty.

 

 

 

 

Zima z bieganiem - pomysł na zdrowie?

Większość osób amatorsko ćwiczących bieganie zakłada, że najlepszą porą na tego rodzaju aktywność jest wiosna i lato. Jednocześnie unikają treningów jesienią, gdy pogoda zaczyna być zmienna, zaś zimą, wraz z nadejściem chłodów, całkowicie je zarzucają. Niesłusznie!

 

Wytrzymałość i siła

Treningi zimą wymagają większego samozaparcia, niż latem. Niezbyt zachęcająca pogoda sprawia, że trudno wyjść na zewnątrz w celu zwykłego przespacerowania się, co dopiero z myślą o poważnym treningu. Warto się jednak przemóc, gdyż zimowe bieganie przynosi szereg korzyści, zarówno zdrowotnych, jak i kondycyjnych.

Pierwszym i najważniejszym zyskiem z treningów w chłodne dni jest hartowanie organizmu. Ruch na świeżym powietrzu po prostu sprawia, że organizm nabiera odporności na zaziębienia. Jednocześnie stopniowo poprawia się wydajność układu oddechowego, który na chłodzie pracuje w trochę inny sposób, niż w standardowych warunkach. Oczywiście zakładając, że nie przesadzimy z intensywnością treningu lub nieodpowiednim dobraniem odzieży.

Odporność na zaziębienia to jednak nie wszystko. Trudniejsze warunki, w jakich odbywają się zimowe treningi, przekłada się również na wzrost siły biegowej. Trzeba jednak pamiętać, że te same warunki wymuszają również i to, by dobrać zaopatrzyć się w zimowe buty do biegania. To ważne, ponieważ nieodpowiednia podeszwa może całkowicie zaburzyć trening.

Po śniegu i po lodzie

W czym rzecz? Opady śniegu, jego stopniowe nawarstwianie, a w niektórych miejscach ubicie do formy lodu, sprawiają, że trzeba uważać. Przemieszczenia się po miejscach śliskich sprawia, że trzeba włożyć sporo wysiłku w zachowanie równowagi. Może w dalekiej przyszłości mocno procentować, jeśli zdecydujemy się za parę lat na spróbowanie swoich sił w biegach górskich, jednak z punktu widzenia początkującego biegacza może być to sporym problemem. Nieuwaga może kończyć się poślizgiem, ten zaś potłuczeniami.

Niezależnie od miejsc śliskich, problemem może być również warstwa śniegu zalegająca na trasach biegowych. Przemieszczanie się po niej wymaga dodatkowego wysiłku i mocno spowalnia. Z drugiej strony bardzo efektywnie wpływa na wzmacnianie mięśni nóg. Nie da się jednak ukryć, że do trenowania w takich warunkach przydatne okażą się buty do biegania wyposażone w odpowiednio profilowany, mocny bieżnik, którego kształt będzie sprzyjał przyczepności do podłoża.

Buty do ćwiczenia w zimie

Bieżnik dostosowany do zaśnieżonego podłoża to tylko jedna z cech, jakimi powinno się charakteryzować obuwie przeznaczone do biegania w zimie. Przydatne mogą być również wodoodporne membrany. Jednak to, co naprawdę warto przemyśleć, to dostosowana do budowy biegacza amortyzacja, której głównym zadaniem jest obciążanie stawów i ścięgien.

W jaki sposób amortyzacja spełnia tą funkcję? Przede wszystkim poprzez łagodzenie wstrząsów przy lądowaniu na pięcie, czyli w sposób, w jaki biega niestety większość początkujących. Szczególnie istotne jest to w przypadku cięższych osób, u których może to grozić urazami kolan – a przecież unikanie kontuzji powinno być jednym z priorytetów w trakcie uprawiania jakiegokolwiek sportu. Jeśli dodatkowo uwzględnić przy tym większą siłę wkładaną w stawianie kolejnych kroków w zimowych warunkach, znalezienie butów do biegania posiadających dobrą amortyzację, może znacznie ułatwić życie.

Zimowe zrzucanie kilogramów

Na koniec warto wspomnieć, że bieganie w zimie to nie tylko okazja do hartowania się i podnoszenia siły biegowej (a w konsekwencji wyników wydajnościowych). To również dobry sposób na odchudzanie. Konieczność włożenia w taki trening większego wysiłku, niż przy bieganiu w cieplejsze dni, ma bezpośrednie przełożenie na spalanie zbędnych kalorii. Nie ma więc sensu szukać wymówek – trzeba po prostu wyjść na zewnątrz, ćwiczyć i cieszyć się efektami swojej aktywności fizycznej.

Zapraszamy na www.360sklep.pl.

 

 

 

Naukowcy zalecają kobietom w ciąży jeść czekoladę

Wiele kobiet w czasie ciąży miewa "zachcianki" na niektóre produkty spożywcze. Najbardziej popularne wśród ciężarnych kobiet są pikle, pikantne jedzenie i czekolada.Naukowcy z Uniwersytetu Laval odkryli,  że czekolada stymuluje wzrost płodu i wywiera pozytywny wpływ na łożysko. Ponadto zmniejsza ryzyko niebezpiecznych powikłań.
 
W przeprowadzonym badaniu wzięło udział 129 kobiet, które były w 11-14 tygodniowej ciąży. Uczestniczkom dwa razy wykonano USG. Korzystając z tej metody, naukowcy oceniali szybkość przepływu krwi w naczyniach macicy, płodu i łożyska, podaje The Daily Mail
 
Kobiety zostały podzielone na dwie grupy. Pierwsza grupa jadła czekoladę o wysokiej zawartości flawonoli, a druga - o niskiej. W ciągu 12 tygodni uczestniczki spożywały codziennie 30g czekolady. Specjaliści obserwowali kobiety do porodu. Przepływ krwi w naczyniach macicy, łożyska i płodu pod koniec badania u uczestniczek z obu grup uległa znacznej poprawie. 
 
Naukowcy oceniali również ryzyko wystąpienia nadciśnienia tętniczego w ciąży, wystąpienia niskiej wagi urodzeniowej dziecka, a także oceniali ciężar łożyska. Dla wszystkich tych parametrów między dwiema grupami kobiet nie było żadnych różnic. Badacze doszli do wniosku, że czekolada ma pozytywny wpływ na płód i łożysko, bez względu na to jak dużo zawiera flawonoli.
 
 

Marihuana złagodzi dolegliwości bólowe spowodowane menstruacją

w Stanach Zjednoczonych dopuszczono do sprzedaży nowe czopki dopochwowe - Foria zawierające konopie. Producenci twierdzą, że dzięki nowemu lekowi kobiety zapomną o bólu miesiączkowym (bolesnym miesiączkowaniu). Kapsułki o kształcie tamponu posiadają właściwości przeciwbólowe marihuany, ale nie działa psychotropowo - podaje The Daily Mail
 
Bolesne miesiączkowanie przejawia się najczęsciej w postaci pulsowania lub silnych skurczy w dole brzucha. Według specjalistów z Mayo Clinic, podczas menstruacji kobieca macica jest obniżona. Jest to spowodowane  produkcją w tym czasie prostaglandyn (hormonów odpowiedzialnych m.in. za objawy stanu zapalnego i bólu). Im wyższe poziomy prostaglandyn, tym więcej odczuwa się bólu.
 
Przy silnych skurczach naczynia krwionośne, które dostarczają krew do macicy, mogą zostać uciśnięte, przepływ krwi ulega pogorszeniu, czego wynikiem są właśnie dolegliwości bólowe. Mieszkanki Kalifornii i Kolorado - stanów, gdzie marihuana jest legalna, mogą już zakupić nowy lek. Opakowanie zawierające cztery czopki kosztuje 44$. 
 
Czopki zawierają 60 miligramów tetrahydrokannabinolu (THC) i 10 miligramów kanabidiolu - aktywnych składników marihuany. Producenci twierdza, że THC blokuje dolegliwości bólowe, a kannabidiol wpływa na układ immunologiczny, zmniejszając stan zapalny.
 
 
 
 

Spacerowanie z dzieckiem po całym mieście, to wielkie ryzyko

Z dzieckiem w pierwszych dniach i miesiącach jego życia należy postępować bardzo ostrożnie. Najlepiej jest, gdy kontakt z noworodkiem mają tylko członkowie najbliższej rodziny, najlepiej mama i tata

 

 

Spowodowane jest to tym, że dzieci są na początku bardzo podatne na wszelkie negatywne czynniki zewnętrzne, jak wirusy czy bakterie. Chwalenie się potomkiem dalszym krewnym i znajomym najlepiej odłożyć, aż dziecko ukończy pierwszy miesiąc życia. Jednak nawet starszych noworodków nie powinno się zabierać do dużych przestrzeni zamkniętych, z dużą ilością ludzi (transport publiczny, centra handlowe, ośrodki dla dzieci). Jeśli wykluczenie tych sytuacji nie jest możliwe, należy przynajmniej spróbować je zminimalizować.

Najkorzystniejsze dla małego dziecka są spacery na świeżym powietrzu (idealnie  - z dala od miasta, a przynajmniej wśród zieleni), co najmniej raz, a najlepiej 2 razy dziennie.  Najważniejsze, aby we wszystkim zachować umiar - dotyczy to również kwestii "nadmiernej" czystości i sterylności wokół małego dziecka. 

Oczywiste jest to, że dziecko będzie np. brać do buzi zabawkę, która spadła na podłogę (w pewnym wieku jest to nieuniknione). Wystarczy jedynie regularnie myć podłogę, na którą te zabawki spadną. Jeśli Wasz dom jest czysty  - ale nie sterylny, to nie należy się niepokoić. 

Należy jednak u dziecka wyrobić podstawowe nawyki higieniczne, jak mycie rąk przed jedzeniem, po powrocie z podwórka, po skorzystaniu z toalety, codzienna kąpiel i zmiana bielizny, mycie warzyw i owoców przed jedzeniem.